Home / Baklava / „Ręce precz” – bułgarski profesor o Macedonii
micow

„Ręce precz” – bułgarski profesor o Macedonii

Poniższy tekst stanowi tłumaczenie tekstu Stefana Vlachowa Micowa. Micow jest historykiem, wykładowcą akademickim i pisarzem w Bułgarii, publikowanym również w Macedonii, m.in. przez MANU, tj. Macedońską Akademię Nauk i Sztuk. Tekst oryginalny ukazał się na portalu zurnal.net 27.04.2016 r.

Niniejsze tłumaczenie autorstwa Kamila Hyszki służy zaprezentowaniu pewnej narracji na temat bieżących wydarzeń w Macedonii, a także, ilustracji tez Hyszki zawartych w jego tekście:  „Zamiast pomocy ze strony świata, spotkamy się z agresją” – sztuka straszenia po macedońsku.

„25 kwietnia odbyła się konferencja pod hasłem “Obrona macedońskiej niezależności, nazwy [państwa], tożsamości”. Uczestnicy spotkania zorganizowanego przez instytucje państwowe starali się znaleźć praktyczny sposób aby odeprzeć wewnętrzne i zewnętrzne zagrożenia czyhające na Macedonię.

Pierwszym krokiem ku normalności powinny być wybory 5 czerwca, a ostatnim: powrót do autentycznej praworządności państwa. Krótko mówiąc, oznacza to powrót do realnie niezależnej polityki zagranicznej i wewnętrznej, dla której priorytetem będzie dobro obywateli a nie interes innych państw. W praktyce wymaga to zniesienia sztucznych przepisów wprowadzonych na mocy porozumienia z Prżino. Nie chodzi tu tylko o zlikwidowanie nielegalnej i działającej równolegle [do istniejących instytucji] Prokuratury Generalnej, czy przeprowadzenie śledztwa w sprawie jej antypaństwowych działań podejmowanych w ostatnich miesiącach, czy też o śledztwa o anty-państwowość i antymacedońskość działaczy SDSM będących obecnie w rządzie technicznym, jak i ich wcześniejszą aktywność. Dlatego też, należy uciąć oplatające Macedonię macki ośmiornicy Sorosa, a wszelkie sorosowe satelity odpowiednio ukarać. Wreszcie oznacza to, że Parlament nie powinien za żadną cenę przyjmować uchwał godzących w imię Macedonii i macedońską tożsamość. Przede wszystkim należy uświadomić sobie, że pierwszym wymogiem powrotu Macedonii do grona państw niezależnych są wybory zaplanowane na 5 czerwca. Wymóg ten może wyglądać dziwnie, przecież parlament zakończył swoją kadencje, wybory są rozpisane, a listy wyborcze są w trakcie przygotowywania. W każdym normalnym państwie oznacza to, że nie powinno się mieć 100% pewności, ale 200%, że wybory się odbędą.

Dokładnie w tym momencie państwo jest na “linii ognia” – tak stwierdził sekretarz stanu USA John Kerry. Macedonia stała się obiektem agresji ze strony amerykańskiego CIA, Georga Sorosa, wywiadu brytyjskiego i amerykańskich satelitów w Europie. Agresja ta ma konkretnych sprawców, siedzący w brytyjskiej i amerykańskiej ambasadzie liderów macedońskiej opozycji na żołdzie Sorosa. Celem tych sił jest niedopuszczenie do wyborów 5 czerwca, które (co rozumie nawet małe dziecko) wygra macedoński naród.

Według przygotowanego na zachodzie “scenariusza ukraińskiego” naród musi zostać zniszczony przez antypaństwowy i antymacedoński rząd, który dokona likwidacji państwa i tożsamości. Taki scenariusz może zostać zrealizowany tylko i wyłącznie poprzez wojnę domową albo agresje zbrojną z zewnątrz. To właśnie takiemu obrotowi spraw stara się zapobiec prezydent Ivanov, które życie podobnie jak życie Nikoli Gruevskego, znalazło się na “linii ognia”.  Agresja jest tym bardziej realna, że mimo dobrego wynagrodzenia dla uczestników protestów (wahają się one między 100-300 euro za dzień) ich siła zdecydowanie słabnie. Same pensje dla protestujących kosztują Sorosa więcej niż cały projekt “Skopje 2014”.

Jeżeli opisany powyżej scenariusz nie zostanie zrealizowany, istnieje jeszcze drugi wariant. Przed samymi wyborami będę importowani do kraju terroryści z Kosowa, co zbiegnie się w czasie z aktywnością opozycji i da pretekst USA i UE do stwierdzenia, że wybory nie były fair, a co za tym idzie, nie zostaną przez nie uznane. Co więcej kraj wróci do sytuacji z lata 2014 roku kiedy to opozycja zbojkotowała wybory uznając je za niedemokratyczne. Ponownie też rozpoczną się kolejne negocjacje w celu osiągnięcia narodowej zgody, rządu pojednanie, a ostatecznie federalizacji państwa, zmiana jego nazwy i likwidacja tożsamości.

Kiedy do tego dojdzie nasi sąsiedzi nie będą siedzieć cicho. Grecja będzie kontynuowała swoją politykę destrukcji Macedonii poprzez falę uchodźców, Albania dalej będzie wtrącała się w nasze sprawy stosując polityczny szantaż, Kosowo będzie przerzucać terrorystów. W przeciwieństwie do nich jedynie Bułgaria okaże nam “wsparcie”, które podobnie jak w przeszłości będzie sprowadzało się do uzurpowania całości, lub chociaż części terytorium Macedonii.

W tym momencie, podobnie jak rok temu, na naszej granicy trwają manewry bułgarskiej armii.  Tylko, że rok temu odbywało się to w sposób jawny, a nie tak jak dzisiaj, w tajemnicy.

Jakiś czas temu przedstawiciele bułgarskiego premiera, Borisowa, odbyli spotkanie z wysokim funkcjonariuszem naszego kraju. W trakcie spotkania padła propozycja uratowania Macedonii poprzez konfederacje z Bułgarią, która miałaby działać podobnie do Bośni i Hercegowiny. W ramach konfederacji miałyby istnieć oddzielne parlamenty, i wspólny rząd. Jeżeli Macedonia zarejestrowałaby rejestracje partii macedońskich Bułgarów to wspomniany wysoki funkcjonariusz zostałby premierem, a Nikola Gruevski zostałby wyeliminowany. Wobec tego nieprzypadkowa wydaje się wypowiedź Borisowa: “Gruevskemu nie chciałbym nawet dzień dobry powiedzieć, ani tym bardziej się z nim spotykać”. Oczywiście, amerykański sługus Borisow spisał już Gruevskego na straty. Również nie przypadkowa wydaje się wypowiedź bułgarskiego ministra spraw zagranicznych podczas wizyty w Salonikach, że “Obecna sytuacja polityczna nie pozwala być optymistą jeżeli chodzi o podpisanie porozumienia o przyjaźni [między Bułgarią i Macedonią]”. Rzeczywiście, taka umowa nie jest potrzebna kiedy w planach jest konfederacja. Bułgarzy, jak wielokrotnie w swojej historii, w stosunku do Macedonii dzielą skórkę na niedźwiedziu. Jednak my nie będziemy ani ślepi, ani głusi na działanie obcych sabotażystów w naszym kraju. Parasolem ochronnym dla tych terrorystów jest działające bezprawnie biuro Jawnego Prokuratora, którego celem jest wyłącznie TERRORYZOWANIE MACEDOŃSKIEGO NARODU I JEGO PRZYWÓDCÓW.

Właśnie z tego powodu wszystkie sprawy prowadzone przez Prokuratora Generalnego zaczynają się od litery T – terror. Dlatego potrzebne jest nam zwycięstwo w wyborach VMRO-DPMNE. Do tej pory mieliśmy wiele zwycięstw, jednak w przeciwieństwie do ekonomii i kultury, kwestie suwerenności Macedonii były zamiatane pod dywan. Potrzebujemy prawdziwych patriotów, a nie medialnych osobistości. Do Parlamentu muszą wejść tacy ludzie dla których dobre imię narodu macedońskiego i jego tożsamość stoją ponad wszystko inne. Ludzie, którzy wypędzą każdego obcokrajowca, który zacznie mówić, że to “jego ziemia”. Ludzi, którzy będą działać tylko i wyłącznie dla dobra obywateli.

Po wyborach Macedonia potrzebuje rządu, który odrzuci szantaż ze strony UE. Dlatego też USA nie uzna wyborów mimo, że albańskie partie odmawiają uczestnictwa w procesje wyborczym a przegrana opozycja będzie domagała się stanowisk w rządzie. Wszelkiego rodzaju próby szantażu muszą być zdecydowanie odrzucone.

Niezależna Macedonia nie potrzebuje, żeby ją pouczano.

Na ewentualnie sankcje gospodarcze powinniśmy odpowiedź sankcjami – nie ma potrzeby, żeby produkty niskiej jakości produkowane na zachodzie zalewały nasz rynek. Jednak jeżeli nie chcemy aby Macedonia padła ofiarą agresji musimy zlikwidować jej źródło. Od wielu lat nie możemy sobie poradzić z agresją wewnętrzną i zewnętrzną prowadzoną przez ILUZORYCZNĄ UNIĘ EUROPEJSKĄ. Ta iluzja nie wydaje się być kosztowna, ponieważ daje możliwość Brukseli i USA (zwłaszcza przy użyciu kolejnej iluzji jaką jest NATO) traktowania nas jak terytorium zależnego. Jeżeli zechcemy zerwać z tymi iluzjami, z mieszaniem się postronnych do naszych spraw, musimy się liczyć z tym, że ze strony całego świata nie spotkamy się z pomocą tylko z agresją. Kontrowersyjna polityka, którą prowadziliśmy do tej pory polegała na zapraszaniu lisa do kurnika. Jeśli odrzucimy UE i NATO możliwe będzie ukrócenie działań antypaństwowych organizacji finansowanych przez Sorosa.

Jeżeli przyjrzeć się historii naszego kraju, to macedońskie problemy biorą się z braku wyraźnego rozróżnienia na to co jest naszym, a co cudzym interesem. Unikamy stawiana spraw jasno, unikamy przekraczania czerwonej linii, za którą nie ma miejsca na kompromisy. Używamy języka ezopowego zamiast przeciąć węzeł gordyjski, tak jak uczynił to Aleksander Macedoński. Tak dłużej być nie może. Dlatego nadchodzące wybory powinni wyłonić takich ludzi, którzy doprowadzą nasz, macedoński naród do zwycięstwa.”

Stefan Wlachow Micow

KOMENTARZE