Home / Bałkany / Macedonia / Książka I. A. Ślupkova „Macedoński problem narodowy w Grecji w dokumentach KPG 1918-1940”

Książka I. A. Ślupkova „Macedoński problem narodowy w Grecji w dokumentach KPG 1918-1940”

„Macedoński problem narodowy w Grecji w dokumentach Komunistycznej Partii Grecji 1918-1940” to pierwsza w Polsce pozycja traktująca o problemie macedońskim w Grecji w okresie międzywojennym, w której czytelnik ma okazję zapoznać się z oryginalnymi dokumentami KPG

Autor recenzji i polemiki: Łukasz Fleischerowic

RECENZJA

 

Materiały stanowiące podstawę badań autora pochodzą z dokumentów zakupionych na początku lat 70-ych XX w. przez rząd SFR Macedonii od komunistycznych władz Rumunii, które posiadały je w swoich archiwach. Książka, podzielona na 5 rozdziałów, bogata w wykresy, mapy i zdjęcia, niewątpliwie skierowana jest do osób zainteresowanych problemem tożsamości i historii Macedończyków, a więc przede wszystkim do studiujących historię Bałkanów, nauki polityczne, a także filologie słowiańskie i nowogrecką. Stanowi ona także ciekawy materiał dla osób zainteresowanych kwestiami praw człowieka i grup mniejszościowych.

W pierwszym rozdziale autor przedstawia ogólny rys problemów narodowościowych w Europie tuż po I wojnie światowej, w drugim stosunek KPG do kwestii macedońskiej w latach 1918-24, trzeci zaś okres od 1924-35, kiedy zauważalna była znacząca zmiana w polityce KPG wobec macedońskiego problemu narodowego. Rozdział czwarty traktuje o okresie 1931-40, stanowiącym swoisty przełom ideowy wobec powyższej kwestii. Ostatni, piąty rozdział stara się ukazać motywy tejże zmiany, które pokutowały odejściem od programu „zjednoczenia i wyzwolenia Macedonii” na rzecz hasła „pełnej równoprawności mniejszości”.

Autor wykorzystuje w swej książce nie tylko zupełnie nowe dla polskiego czytelnika źródła historyczne, ale także opiera się na solidnej literaturze, by wymienić tu tylko takie nazwiska, jak: V. Aarbakke, K. Brown, V. Friedman, H. Lunt, I. Michailidis, H. Poulton, B. Ristovski, czy znane czytelnikowi prace polskich naukowców: I. Czamańskiej, T. Szulca, T. Czekalskiego, A. Gizy, M. Tantego, Z. Topolińskiej, czy E. Znamierowskiej-Rakk.

Książkę, w którą Ireneusz A. Ślupkov włożył wiele wysiłku przeczytałem z wielką uwagą i zaciekawieniem. Dla mnie osobiście, jako osoby szanującej prawa Macedończyków do  samostanowienia i popierającej ich działania do poszanowania ich tożsamości na arenie międzynarodowej (mimo często towarzyszącej mi chłodnej kalkulacji wobec polityki międzynarodowej), najbardziej interesujące wydawały się rezolucje Demokratycznej Federacji Bałkańskiej, Socjalistyczno-Robotniczej Partii Grecji i Komunistycznej Partii Grecji oraz opinie niektórych z ich członków, jak np. przewodniczących KFM Wasyla Kolarowa, czy Georgiego Dymitrowa.

W dyskursie o ówczesnej tożsamości Macedończyków godny uwagi wydaje się zacytowany wywód Nikosa Kyriakopoulosa z artykułu „Dlaczego Macedończycy są z boku „Frontu Jedności?”, zamieszczonego w gazecie „Rizospastis”. Czytamy w nim:

„Ci, których Bułgarzy uznawali za grekomanów [osoby sprzyjające władzom greckim] w tych samych wsiach, obwiniani są teraz przez państwo greckie za bułgarofilizm i ukrywanie komitów (…)”.

Wypowiedź Greka pokazuje rzeczywisty problem ludności Macedonii Egejskiej, zawieszonej pomiędzy różnymi nacjonalizmami i traktowanej przez dwie strony jako V kolumnę bądź to greckiego, bądź bułgarskiego państwa, które próbowały siłą zatrzeć, tudzież zlikwidować ich kulturowe wyznaczniki odmienności. Również inna wypowiedź cytowana poniżej pokazuje, że taka polityka Aten i Sofii nie była w żadnym wypadku uzasadniona.

„Kiedy działali tu bandyci, andarci i komici, to chłopi, aby ratować własne życie musieli nieustannie zmieniać przekonania narodowościowe. Komitom przedstawiali się jako Bułgarzy, natomiast andartom jako Grecy”;

Ludność zamieszkująca wówczas Macedonię Egejską i Trację nie posiadała wykształconej organizacji państwowej ani instytucji wspierających ich narodową niezależność. Siłą rzeczy traktowanie ich jak V kolumnę (termin ten zrodził się parę lat później podczas wojny domowej w Hiszpanii) i przeprowadzanie wobec nich akcji „unaradawiających” (czynienia z nich Bułgarów bądź Greków), polegających na zakazie używania rodzimego języka, dokonywaniu gwałtów i przesiedleń, mogło mieć i miało tak naprawdę jedynie skutek odwrotny od zamierzonego – wykształcenia poczucia odrębności narodowej.

Książka Ireneusza A. Ślupkova wskazuje na te procesy – zmiany i ewolucję stosunku KPG do kwestii macedońskiej w Grecji, a także świadomości Macedończyków wobec własnej historii, ukazując korzenie problemu macedońskiego.

POLEMIKA

Jako uważny czytelnik nie mogę odmówić sobie polemiki i krytyki pewnych przedstawień zawartych w książce. Podczas lektury wyraźnie odczuwa się stanowisko autora traktujące historię jako zbiór wydarzeń predestynujących ludzkie zbiorowości do stawania się narodem. W mojej opinii historia zapisała w ludzkiej pamięci nie tylko różne, nieprzewidywalne scenariusze tworzących się, jak piszą B. Anderson i E. Hobsbawm „społeczności wyobrażonych” na drodze „wynajdywanych tradycji”, ale także pokazała, że nie wszystkie te społeczności wytworzyły w sobie poczucie tożsamości narodowej, a mimo to zachowały więzi wspólnotowe (np. Goranie, Torbesze, Pomacy). I choć wielu ideologów narodowych próbowało zaszczepić wśród swoich rodaków poczucie obowiązku wobec „misji dziejowej narodu”, dziś wiemy, że żadnemu nie udało się jej zrealizować.

Zupełnie niezrozumiałe wydaje mi się twierdzenie autora, że „w Wersalu nie zatroszczono się o stworzenie przynajmniej jednego państwa bałkańskiego, którego struktura narodowościowa byłaby jednolita, tylko takie państwo w sposób naturalny mogłoby wnieść przynajmniej odrobinę stabilizacji do tego regionu”. Jak miałoby wyglądać naturalne utworzenie jednolitego narodowościowo państwa, gdzie miałyby przebiegać jego granice, skoro Półwysep stanowił na przełomie XIX i XX w. prawdziwą mozaikę kultur, tradycji, języków, obyczajów i obrzędowości? Ośmielę się stwierdzić, że to właśnie uczestnicy konferencji paryskiej przyczynili się do przyszłej naturalnej selekcji prawdziwych i zdradzieckich członków narodów bałkańskich, których trzeba było potem nauczyć życia w narodowej czystości lub wypędzić poza granice kraju. Grecja, ciesząca się silnym poparciem Zachodu, uzyskała znaczące nabytki terytorialne w Tracji Wschodniej (w traktacie z Neuilly kosztem Bułgarii i z Serves kosztem Turcji, która utraciła też kontrolę nad regionem Izmiru) i otrzymała mandat do przeprowadzenia porządku w swych granicach. Uzurpowane prawo do terenów historycznych było nie do pogodzenia z rzeczywistym prawem miejscowej ludności do ziemi, ale niestety okazało się silniejsze.

Autor książki niejako zaprzecza sam sobie, powołując się z jednej strony na wypowiedź Nikosa Kyriakopoulosa (cytowana powyżej), z pochodzenia Wołocha, próbującego uchwycić położenie mieszkańców Macedonii, z drugiej – pisze autor „ludność wołoska była faktycznie piątą kolumną państwa greckiego w stosunku do Macedończyków”. Godząc się z takim założeniem należałoby stwierdzić, że powstanie ilindeńskie z centrum w Kruszewie, w którym uczestniczyło wielu Wołochów (w tym jeden z jego głównych bohaterów – Pitu Guli) miało charakter greckonarodowy! Wobec powstania ilindeńskiego, należy wystrzegać się jego etnicyzacji tak samo w przypadku Macedończyków, jak i Bułgarów, czy Greków. Powstanie to, w swych założeniach, przypominało powstanie Karadjordje Petrovicia z 1804 r., które pierwotne cele wyznaczały sprzeciw wobec nasilającej się agresji skierowanej na chłopstwo (w przypadku Karadjordja chodziło o janczarów, tu o administrację osmańską) i nie definiowało celów narodowych. Zagadnienie powstania ilindeńskiego opisuje w sposób wielostronny w swojej monografii Kruszewa antropolog Keith Brown, analizując wspomnienia popowstaniowych uciekinierów w Bułgarii i Grecji, którzy tworząc i przyjmując miejscową optykę minionych wydarzeń przypisali powstaniu charakter narodowy, tworząc w ten sposób mitologię a nie historię.

W mojej opinii dyskusyjne pozostaje też stwierdzenie, cytowane przez autora za V. Aarbakke, że „stopniowo po 1870 r. nastąpiło nasilenie bułgarskiej, greckiej, serbskiej i rumuńskiej działalności propagandowej na terenach macedońskich”. Według N. Chomskiego warunkami maksymalnej skuteczności propagandy są: wspieranie przez wykształcone klasy, władze publiczne i realny brak możliwości donośnego sprzeciwu wobec jej treści (cenzura, kooperacja wydawców, zmowa milczenia mediów). Ani Księstwo Bułgarskie (które notabene powstało 8 lat później), ani Serbia i Rumunia (które w 1878 r. uzyskały dopiero pełną niezależność od Turcji), nie posiadały jeszcze wykształconych mechanizmów i działań propagandowych w granicach swoich krajów, nie mówiąc już o tym, co mogły poczynić na ziemiach osmańskich, a więc m. in. w Macedonii. Trudno nazwać akcję edukacyjną, realizowaną często w rodzimych dialektach i przez miejscowych nauczycieli opłacanych przez instytucje kościelne za działania propagandowe. Jeśli zaś uprzeć się przy takim stanowisku, należałoby jednocześnie stwierdzić, że wszelkie komunikaty partii komunistycznej i wypowiedzi miały taki właśnie charakter. Wtedy jednak staniemy w pozycji współczesnych nacjonalistycznie zorientowanych historyków greckich i bułgarskich twierdzących, że naród macedoński jest wymysłem komunistów.

Komuniści w Macedonii szerzyli oczywiście propagandę w rozumieniu Chomskiego pisząc np. takie fragmenty cytowane w książce jak: „od ponad 500 lat jest on [naród macedoński – przyp. ŁF] nieprzerwanie przepędzany i ciemiężony”; „burżuazja grecka, bułgarska i serbska, każda oddzielnie starała się zdobyć, ciemiężyć i ograbić naród macedoński”, czy wreszcie formułując wprost cele programowe dopiero co założonej VMRO-Zjednoczonej: „Niech wzmocni swą propagandę i agitację za granicą pośród mas robotniczych i progresywną opinię publiczną, jak i pośród emigracji macedońskiej i bałkańskiej o niepodległą Macedonię i Federację Bałkańską”. Jednak stanowisko, iż komuniści byli autorami wyobrażonej społeczności macedońskiej, byłoby historycznym nadużyciem.

OPINIA KOŃCOWA

Choć autor nie ustrzegł się błędów merytorycznych (Goce Delczev nie zginął w powstaniu ilindeńskim a „wyrchowiści” to nie odłamem VMRO lecz niezależny od niej VMOK – Naczelny Komitet Macedono-Odryński z siedzibą w Sofii), to jednak nie powinny one zakłócić ogólnego odbioru i demotywować czytelników do przeczytania tej pozycji. W mojej opinii, pozycja Ireneusza A. Ślupkova „Macedoński problem narodowy w Grecji w dokumentach KPG 1918-1940 to ciekawa i godna polecenia publikacja, skłaniająca do refleksji nad wydarzeniami minionego wieku w jednym z najbardziej interesujących zakątków Europy, jakim są Macedonia i całe Bałkany.

NOTA O AUTORZE KSIĄŻKI

Ireneusz Adam Ślupkov ukończył w 1993 roku studia na Wydziale Historii Uniwersytetu Szczecińskiego. W czasie studiów specjalizował się w historii Bałkanów ze szczególnym naciskiem na kwestię macedońską w Grecji. W 2006 roku wydał książkę “The Communist Party of Greece and the Macedonian national problem 1918-1940”. Niniejsze wydanie polskie (nakładem Wydawnictwa Hogben, Szczecin 2011) jest uzupełnione i zmienione w stosunku do wersji angielskiej. Autor prowadzi autorski blog o tematyce macedońskiej: Macedonia.Salon24.pl, a bezpośredni kontakt z autorem możliwy jest pod adresem islupkov@wp.pl

GDZIE MOŻNA KUPIĆ KSIĄŻKĘ?

Wszyscy zainteresowani poruszaną w książce problematyką mogą tę publikację zakupić wprost od autora na aukcji allegro, szukając „problem macedoński”.

About Łukasz Fleischerowicz

KOMENTARZE

Książkę znam od jakiegoś czasu i całkowicie się zgadzam z p. Fleischerowiczem, który uważa „to ciekawa i godna polecenia publikacja, skłaniająca do refleksji nad wydarzeniami minionego wieku w jednym z najbardziej interesujących zakątków Europy, jakim są Macedonia i całe Bałkany.” Powyższa recenzja (i polemika zarazem) również pobudza do refleksji. Czyż nie jest sprawą wspaniałą, że w dzisiejszych czasach jest miejsce dla rzeczowej polemiki. To co pisze p. Fleischerowicz powyżej – ” I choć wielu ideologów narodowych próbowało zaszczepić wśród swoich rodaków poczucie obowiązku wobec „misji dziejowej narodu”, dziś wiemy, że żadnemu nie udało się jej zrealizować.” – jest moim zdaniem warte zastanowienia. Brawa dla autora za książkę, a za recenzje i polemikę dla autora tychże.