Home / Bałkany / Chorwacja / Referendum przeciwko cyrylicy i nowe pozwy wyzwaniem dla stosunków serbsko-chorwackich
vukovar - jutarniji.hr

Referendum przeciwko cyrylicy i nowe pozwy wyzwaniem dla stosunków serbsko-chorwackich

Ludobójstwo w Chorwacji będzie przedmiotem dochodzenia w czasie rozprawy sądowej, która odbędzie się 3 marca 2014 roku w Międzynarodowym Trybunale Sprawiedliwości w Hadze. Pozew złożyła Chorwacja, zaś Serbia nie pozostała dłużna i zapowiedziała odwołanie się od wyroku. Dochodzenie ma potrwać miesiąc. Jest to kolejne po konflikcie o cyrylicę spięcie na linii stosunków serbsko – chorwackich w ostatnim czasie.

Spór rozpoczął się w 1999 roku, kiedy to kilka dni po bombardowaniu Belgradu przez wojska NATO Chorwacja wniosła pozew przeciwko Serbii, oskarżając ją o ludobójstwo w latach 1991 – 1995. Serbowie apelowali w 2010 roku, próbując jednocześnie skierować sprawę na akcję „Burza”, tłumacząc, że to, co wydarzyło się w Chorwacji nie było ludobójstwem, a jeśli można o nim mówić to tylko w kontekście „Burzy”.

Kwestią niewyjaśnioną jest to, czy Serbia może dziś odpowiadać za działania, które miały miejsce w 1991 roku, kiedy nie istniała Republika Serbia, a Socjalistyczna Federacyjna Republika Jugosławii. Strona chorwacka będzie próbowała wykazać, że SFRJ również nie istniała, była już bowiem w trakcie rozpadu.

Oba państwa będą reprezentowały międzynarodowe grupy prawników. Jednym z członków obrońców Serbii będzie William Schabas, jeden z największych w świecie specjalistów od spraw ludobójstwa, który pracował m.in. przy sprawie Srebrenicy.

Do czasu rozprawy strony mają czas, by występować z wnioskami lub dostarczać dowodów. Minister spraw wewnętrznych i europejskich Chorwacji, Vesna Pusić, podała kilka dni temu, że rząd jest gotowy, by rozmawiać z Serbią o wycofaniu pozwu, pod warunkiem jednak, że zostaną podjęte zdecydowane kroki w sprawie poszukiwania zaginionych w czasie wojny chorwackich obywateli. Pusić żąda, by Serbia zagwarantowała udostępnienie informacji o zaginionych. Jest to warunek wycofania przez Chorwację pozwu. Do dziś nie są znane losy prawie 1700 Chorwatów.

Jednak to nie jedyny punkt zapalny w stosunkach obu państw. W niedzielę 1 grudnia w całej Chorwacji zakończono zbieranie podpisów w sprawie referendum o ograniczeniu praw mniejszości. Ugrupowanie w Obronie Chorwackiego Vukovaru (Stožer branitelja hrvatskog Vukovara) twierdzi, że zebrało wystarczającą ilość podpisów, by zorganizować referendum, w którym Chorwaci mieliby zdecydować jaki procent populacji musi stanowić mniejszość narodowa, by jej język był uznany za jeden z urzędowych. Zmiana prawa dotyczyłaby głównie Serbów, którzy musieliby liczyć ponad 50% danej jednostki administracyjnej, by móc używać cyrylicy w przestrzeni publicznej.

Przewodniczący Serbskiej Rady Narodowej (Srpsko Nacionalno Veće) w Chorwacji, Milorad Pupovac skomentował, że nadchodzą ciężkie czasy dla stosunków serbsko – chorwackich, na co wpływ mają zarówno pozwy w Hadze jak i sprawa referendum. Jego zdaniem cyrylica jest w Chorwacji demonizowana, a niektórzy politycy powracają do retoryki wojennej. Pupovac uważa, że „nie dla cyrylicy” jest równe „nie dla Serbów” i żałuje, że Bruksela milczy w tej sprawie.

Prezydent Chorwacji, Ivo Josipović, twierdzi, że referendum nie przejdzie. – Osobiście mam nadzieję, że nie zostanie w sprawie tego referendum zebrana wystarczająca ilość podpisów – powiedział Josipović przed ogłoszeniem przez UOCh sukcesu. – W przeciwnym razie byłaby to katastrofa dla chorwackiej demokracji. Jestem też przekonany, że takie referendum byłoby niedopuszczalne. Ale ostateczna będzie decyzja Trybunału Konstytucyjnego. – dodał. Prezydent podkreśla też, że nie jest przeciwnikiem referendum jako formy demokracji i ma nadzieję, że będzie ono w przyszłości jak najczęściej wykorzystywane.

W przypadku, gdyby referendum o zmianie ustawy (nazywane „referendum o cyrylicy”) doszło do skutku, Chorwacja mogłaby spotkać się z zastrzeżeniami ze strony Unii Europejskiej. Ustawa o egzekwowaniu i ochronie praw mniejszości było jednym z warunków przystąpienia państwa do wspólnoty, zawartym w rozdziale 23. W razie zrealizowania referendum mogłaby zostać powołana komisja, która miałaby sprawdzić czy nie doszło do złamania unijnego prawa. Urzędniczką odpowiedzialną za obserwowanie wdrażania ustawy w Chorwacji jest Viviane Reding.

Źródła: jutarnji.hr, rts.rs, tanjug.rs, tanjug.rs, politika.rs

About Kamila Sadowska-Lasyk

Absolwentka filologii serbskiej na Uniwersytecie Śląskim, stypendystka programu wymiany studenckiej w Nowym Sadzie, od 2013 roku redaktorka portalu balkanistyka.org. Zainteresowanie Bałkanami skłoniło ją do podjęcia studiów slawistycznych a następnie przerodziło się w miłość do tego regionu. Poza Bałkanami interesuje ją przekład literacki, lubi też bieganie i fitness oraz dobrą literaturę. Aktualnie mieszka w Czarnogórze.
KOMENTARZE