Home / Bałkany / Chorwacja / Relacja z konferencji „Mniejszości narodowe w Chorwacji – problem (nie)rozwiązany?”
Mniejszości narodowe w Chorwacji – problem (nie)rozwiązany?

Relacja z konferencji „Mniejszości narodowe w Chorwacji – problem (nie)rozwiązany?”

Koło Młodych Dyplomatów jak zwykle próbuje poruszać tematy aktualne, ale też wzbudzające emocje i poruszające kontrowersyjne kwestie. Konferencja „Mniejszości narodowe w Chorwacji – problem (nie)rozwiązany?”, która odbyła się 23.01.2014 roku w Warszawie przy małym dziedzińcu Kampusu Centralnego UW, jest tego potwierdzeniem. Zaproszonymi ekspertami byli mgr Ivana Škaričić (Instytut Slawistyki Zachodniej i Południowej UW), dr Maciej Falski (Instytut Slawistyki Zachodniej i Południowej UW) oraz dr Marko Babić (Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW).

Spotkanie rozpoczęło się od wstępu dra Falskiego, który zarysował przyczyny obecnej sytuacji w Chorwacji, co stało się idealnym wprowadzeniem do dyskusji. Punktem wyjścia stały się dane liczbowe oraz regulacje prawne obowiązujące dzisiaj w Republice Chorwacji. Według ostatniego spisu ludności z 2011 roku w Chorwacji żyje ponad 4 200 000 ludzi, a mniejszości narodowe to ok. 320 000 osób, co stanowi niecałe 5% populacji. Najliczniejsza grupa mniejszościowa to Serbowie (186 000, ponad 4% całej populacji), co wskazuje na to, że Chorwacja jest właściwie krajem homogenicznym, biorąc pod uwagę strukturę społeczną, a inne mniejszości są tam reprezentowane przez niewielką liczbę osób.

W świetle prawa zakres wolności i swobód mniejszości jest tam bardzo duży. Częściowo jest to efekt negocjacji Chorwacji z UE (kwestia praw mniejszości serbskiej czy współpracy z Trybunałem w Hadze były tematem najdłuższych debat). Sukcesywnie od 2001 roku przyjmowane były rozwiązania, które obowiązują obecnie.

Jedna z kontrowersyjnych regulacji mówi o tym, że w tych gminach i miastach, gdzie mniejszość narodowa stanowi przynajmniej 1/3 ogółu mieszkańców, mniejszość ta ma prawo do używania swojego języka jako języka urzędowego (nazwy ulic i urzędów w tym języku, dodatkowo przedstawiciele mniejszości mają prawo do kierowania dokumentów do urzędów centralnych w tymże języku). W przypadku mniejszości serbskiej sytuacja taka (przynajmniej według danych pochodzących ze spisu, z którymi nie zgadza się wielu Chorwatów, podkreślając błędy w jego przeprowadzeniu) występuje na przykład w Vukovarze.

Dr Babić uważa, że żeby zrozumieć dzisiejszą sytuację mniejszości serbskiej, należy przeanalizować długą i skomplikowaną historię relacji serbsko-chorwackich. W spisie ludności z 1931 roku Serbowie stanowili 33% ogółu społeczeństwa ówczesnej Chorwacji, po kilkudziesięciu latach liczba ta drastycznie spadła – w 1991 roku do ok. 12%.

Momentem przełomowym w stosunkach serbsko-chorwackich była, jego zdaniem, II wojna światowa. Bronił on poniekąd Serbów, przypominając działania chorwackie z tego okresu. Komuniści, którzy później przejęli władzę, kierowali się taktyką zamiatania problemów pod dywan, także w tej sprawie, dodaje dr Babić. Celem było zaistnienie późniejszego hasła „braterstwo i jedność”. Chorwaci uzyskali miano stygmatyzowanych, narodu, który dokonał złego wyboru. Po rozpadzie Jugosławii właśnie tę sytuację wykorzystał Milošević (którego, wg dr Babicia, nie można nazywać nacjonalistą). Wykorzystał on błąd nowych władz prawicowych i Tuđmana, którzy odpychali Serbów, niekorzystnie wpływając na nastroje społeczne. Dr Babić dodaje, że wydarzenia wojny ojczyźnianej to pewnego rodzaju „rewanż“ za II wojnę światową. Osobiście uważam, że kategorycznie nie można przy tym wszystkim zapominać o tym, kto dążył do zbrojnej interwencji po rozpadzie Jugosławii i jakie były tego skutki. Występuje tu zjawisko nierównowagi w wykorzystywaniu faktów historycznych do usprawiedliwiania krzywd zadanych drugiej stronie.

Mgr Škaričić (jako „głos Chorwacji” w tym dniu) podkreśla, że pewnych kwestii nie rozwiązano po wojnie ojczyźnianej, która z perspektywy tych, którzy tam żyją, nie tak dawno się zakończyła. Otwarte pozostaje pytanie powrotu tych, którzy w jej trakcie lub po niej opuścili Chorwację. Problem polega na niezrozumieniu, nieokreśleniu roli Serbii w ostatniej wojnie czy II wojnie światowej. Bez wyjaśnienia tych kwestii po obu stronach nie jest możliwe porozumienia. Chorwacja jest małym krajem, a wydarzenia z wojny zapadły w pamięć jej mieszkańców. W sytuacji, gdy na ulicy mija się osoby, które w trakcie wojny zabijały, gwałciły bliskie osoby, trudno jest zachować spokój. Wyciągnięcie odpowiedzialności za zbrodnie to jedna z podstawowych kwestii, które należałoby rozwiązać.

Problemem jest szerszy kontekst, między innymi w związku z tym, jak Europa reagowała na wydarzenia w latach 90. – to co robiono i czego niestety nie robiono. W Serbii pewna część sceny politycznej próbuje zaognić konflikt (po stronie chorwackiej jest to widoczne w mniejszym stopniu). Media obu stron roztrząsają czasem pojedyncze incydenty, szukając sensacji. W ten sposób kieruje się uwagę na inne tory, aby odwrócić ją na przykład od sytuacji gospodarczej czy emigracji.

Mgr Škaričić wspomniała ostatni spis z 2011 roku, który pełni w przypadku pytania o prawa mniejszości serbskiej dość znaczącą rolę. Wiele osób zwraca uwagę na sposób jego realizacji oraz analizy wyników, jak i na same rezultaty, które np. w przypadku Vukovaru uznawane są przez część społeczeństwa za nieprawdziwe, mylne.

Serbowie nie pogodzili się z tym, że żyją w Chorwacji, idea Wielkiej Serbii wciąż funkcjonuje w głowach wielu osób, jest to zdaniem niektórych powód do tworzenia sztucznych problemów. Sprawa cyrylicy w Vukovarze jest częściowo próbą powrócenia do otwartych pytań, nie kwestią niecierpiącą zwłoki czy głosem serbskiego społeczeństwa na tym obszarze.

Vukovar i napisy dwujęzyczne są obecnie szczególnym problemem. Według ostatniego spisu, Serbowie stanowią ponad 30% mieszkańców miasta, co oznacza że mają prawo do używania serbskiego języka w sferze publicznej. Największe zajścia, na co zwrócił naszą uwagę dr Falski, miały miejsce w dniu, kiedy obchodzony jest Dzień Upadku Vukovaru (18 listopada 2013 – w 1991 roku serbskie wojska przejęły władzę nad tym terenem; doszło również w tym czasie do masakry na przebywających w vukovarskim szpitalu ludzi, Serbowie torturowali ich, wywieźli ze szpitala, zabili i zakopali w masowym grobie w pobliskiej miejscowości Ovčara – przyp. aut.). Wtedy do miasta przyjeżdżają tysiące osób, pokazując tym samym pamięć o ofiarach i oddając im hołd. W tym dniu zorganizowane były dwa konkurencyjne pochody – jeden z przedstawicielami państwa i drugi – osób popierających Sztab Ochrony Chorwackiego Vukovaru (Stožer za obranu hrvatskog Vukovara), przeciwników tablic dwujęzycznych. Dr Falski dodał, że niedaleko, bo we wsi Trpinja, takie dwujęzyczne tablice nie stwarzają problemu. To nasuwa pytanie, czy Vukovar powinien być traktowany jako odrębna kwestia?

Przede wszystkim należy wziąć pod uwagę fakt, że Vukovar pełni w świadomości zbiorowej Chorwatów specyficzną i symboliczną rolę miasta-bohatera, które mimo proporcjonalnie mniejszych sił niż te, którymi dysponował agresor, broniło się zaskakująco długo, po czym zostało niemal całkowicie zniszczone i gdzie zabito wielu ludzi. Referendum jako inicjatywa obywatelska miałoby rozwiązać ten problem, tak przynajmniej twierdzą jego zwolennicy.

Pomysły realizacji referendum dotyczącego mniejszości nie mogą mieć miejsca – komentuje dr Babić – UE już zaznaczyła, że coś takiego nie funkcjonuje. W kwestii roli UE podkreślić należy fakt, że proces negocjacyjny wymagał wielu kompromisów. Jednym z najpopularniejszych tematów była integracja Romów, kolejnej mniejszości w Chorwacji. Dla nich stworzony jest specjalny program integracji, nie ze względu na problemy bezpośrednio dotyczące relacji chorwacko-romskich, a na powszechnie istniejący problem ich funkcjonowania w wielu państwach.

Z ostatnich informacji dotyczących kwestii dwujęzyczności w Chorwacji warto wspomnieć o Miloradzie Pupovacu (polityk serbski, reprezentujący Serbów w Chorwacji), który poczuł się dotknięty faktem, iż nie otrzymał listu adresowanego cyrylicą, co uznał za zamach na swoje prawa, jako reprezentanta mniejszość narodowej. Media od razu wykorzystały tę sytuację, paradoksalnie robiąc z tego ogromny problem. Dr Falski podkreślił, że jest to nieistotna kwestia, w porównaniu z tym, co faktycznie stanowi ogromny problem, a mowa o podziale szkół w Vukovarze, a właściwie dzieci narodowości serbskiej i chorwackiej, które nie mają ze sobą kontaktu. Szkoły w tym mieście funkcjonują w systemie zmianowym, rano przychodzą tam dzieci jednej narodowości, popołudniu drugiej. Uczą się one innych historii, co jest podstawą konfliktów i wojen, dodała mgr Škaričić.

Zebrani na konferencji goście pytali m.in. o to, kto decyduje o przyszłości na terenie Bałkanów, o wpływ UE na sytuację w regionie oraz możliwy wpływ wydarzeń w Chorwacji na państwa, jak na przykład Bośnia i Hercegowina, gdzie mniejszości są dużo bardziej złożonym problemem.

Nie sposób opisać wszystkie wątki poruszone na tym spotkaniu, ale uświadomiło to wielu osobom, jak ciekawa jest obecna sytuacja w Chorwacji i jak duże znaczenie ma kwestia wojny ojczyźnianej na terenie byłej Jugosławii. Osobiście mam nadzieję, że niedługo będziemy mieli okazję porozmawiać o kolejnych tematach związanych z tym pięknym krajem, tak bardzo lubianym przez Polaków. Dziękuję ekspertom za przyjęcie zaproszenia i ciekawą dyskusję, mimo wielokrotnie odmiennych opinii na różne tematy.

About Angelika Zanki

Absolwentka Europeistyki i Slawistyki Zachodniej i Południowej (kroatystyka) na Uniwersytecie Warszawskim, studiowała również na Wydziale Filozoficznym w Zagrzebiu, doktorantka UW. Jej korzenie wywodzą się z Dalmacji, stąd miłość do Chorwacji i zainteresowanie całym regionem. Lubi zajmować się tłumaczeniami i uczeniem chorwackiego. Zainteresowana sytuacją polityczną i gospodarczą Chorwacji oraz Bośni i Hercegowiny, jak i kulturą obu krajów.
KOMENTARZE