Home / Bałkany / BiH / Rośnie popularność social media na Bałkanach
Social Media Logotype Background

Rośnie popularność social media na Bałkanach

Liczba użytkowników mediów społecznościowych na Bałkanach i w Turcji gwałtownie wzrosła w ciągu ostatnich lat. Używają ich nie tylko zwykli obywatele, ale także tradycyjne media przeniosły tam dużą część swojej działalności. InternetWorldStats szacuje, że obecnie w Turcji jest ponad 35 mln użytkowników internetu, w Serbii 3,5 mln osób, spośród których 3,3 mln posiada konto na Facebooku. W Czarnogórze 50% społeczeństwa dysponuje dostępem do internetu, a połowa z tej liczby koszysta z Facebooka. Również w Bośni i Hercegowinie zanotowano wzrost popularności mediami społecznościowymi w odpowiedzi na coraz większe upolitycznienie tradycyjnych mediów.

Szczególna sytuacja ma miejsce w Turcji, gdzie w ciągu ostatnich lat znacznie pogorszyła się wolność słowa i prasy. Największe media pozostają pod wpływem władzy, która wywiera na nie polityczny wpływ, a także jest finansowo powiązana z właścicielami firm medialnych. Uczestnicy tegorocznych protestów w obronie Parku Gezi zorganizowali się w szybkim tempie właśnie dzięki portalom społecznościowym. Skłoniło to tureckie władze do przyjrzenia się bliżej ich funkcjonowaniu i ograniczenia ich używania przez obywateli. W sytuacji, kiedy oficjalne tureckie media milczały na temat wybuchu i przebiegu protestów, to social media pomogły dotrzeć do milionów osób na świecie. Po tym jak Turcy wyszli na ulice, a wydarzenia rozgorzały, pojawiła się plotka, że protestujący giną od kul z policyjnych broni. Mimo że te pierwsze doniesienia okazały się nieprawdziwe, do protestów dołącząli masowo nowi przeciwnicy postępowania władzy.

Jeden z uczestników manifestacji przyznał, że takie portale jak Facebook czy Twitter są bardzo skuteczne. Pozwalają dzielić się informacjami i zdjęciami z wieloma osobami jednocześnie. Podczas gdy obrońcy Parku Gezi manifestowali na ulicach tureckich miast CNN Turk emitowało film dokumentalny o pingwinach. Od tej pory zaczęliśmy nazywać nasz protest „Rewolucją pingwinów” - dodał.

Premier Turcji Recep Tayyip Erdoğan w wywiadzie udzielonym tureckiej telewizji przyznał, że Twitter stwarza poważny problem rozprzestrzeniając kłamstwa. Podkreślił tym samym, jak bardzo niewygodne dla władz jest istnienie social media.

Agencje informacyjne wpisują się w trend używania social media jako narzędzia do uprawiania dziennikarstwa w czasie rzeczywistym opierając się na materiałach zdobytych od naocznych świadków wydarzeń. Oprócz niekwestionowanych korzyści w postaci szybszego docierania do społeczeństwa z wiadomościami pojawiło się zagrożenie, że znacznie pogarsza się ich rzetelność. Agencje są świadome, że nie są jedynymi źródłami informacji i biorą udział w pewnego rodzaju wyścigu, kto pierwszy przekaże najświeższe newsy często pomijając szczegóły w swoich relacjach.

Özgür Uçkan, specjalista ds. mediów z Uniwersytetu Bilgi w Stambule uczula, że ten trend stanowi swego rodzaju samozapłon, który może pociągnąć za sobą szereg negatywnych skutków. W sytuacji, kiedy każdy może stać się zarówno reporterem jak i wydawcą, a w dodatku w szybkim tempie udostępnić informacje, nie ma czasu na edytowanie tekstu i weryfikowanie prawdziwości zawartych w tekście wiadomości, co może doprowadzić do dezinformacji.

Media społecznościowe zdecydowanie zmieniły sposób, w jaki rozprzestrzeniają się wiadomości. Jak podkreślił Borislav Miljanovic, profesor nauk politycznych z Uniwersytetu w Belgradzie, internet pozwala nam być w kontakcie ze światem, jednak należy być czujnym i krytycznie podchodzić do informacji znalezionych w wirtualnej przestrzeni.

Joanna Gajda

Źródła: setimes.com, economist.com

About Katarzyna Glinko

Absolwentka politologii i stosunków międzynarodowych, stypendystka programu Socrates Erasmus w Turcji. Mieszkała w Stambule, gdzie studiowała Business & International Relations na İstanbul Kültür Üniversitesi. Miłośniczka dalekich i bliskich podróży, uwielbia odkrywać nowe miejsca, ale też wracać do tych ukochanych. Jest autorką przewodnika "Stambuł i europejska część Turcji".
KOMENTARZE