Home / Polityka / Rumunia: Benedykt XVI wyświęcił rumuńskiego kardynała

Rumunia: Benedykt XVI wyświęcił rumuńskiego kardynała

Podczas ostatniego konsystorzu, 18 lutego, kardynalski biret otrzymał Lucian Mureşan – rumuński duchowny katolicki rytu bizantyjskiego arcybiskup większy Făgăraş i Alba Iulia, głowa Rumuńskiego Kościoła Zjednoczonego z Rzymem (Greckokatolickiego). Ze względu na ukończone 80 lat kardynał Mureşan nie weźmie udziału w kolejnym konklawe i otrzymany tytuł ma znaczenie honorowe. Lucian Mureşan jest trzecim kardynałem w historii Rumunii i trzecim rumuńskim kapłanem greckokatolickim, który przywdział kardynalską purpurę.

Kościół Greckokatolicki, którego pasterzem jest Lucian  Mureşan, powstał w Transylwanii w 1700 r. Prawie cała metropolia prawosławna tego księstwa połączyła się unią z Rzymem, zachowując własne tradycje, prawa i wschodnią liturgię. Akt ten dokonał się pod kuratelą Habsburgów. Trudno przecenić zasługi duchowych greckokatolickich dla podtrzymywania i umacniania rumuńskiej tożsamości narodowej. Ze względu na więź z Rzymem i znajomość łaciny to grekokatolicy rozpropagowali tezę o romańskości języka rumuńskiego oraz historyczny mit o pochodzeniu Rumunów od  starożytnych Rzymian. Z tego samego powodu – bycia „kotwicą”, która  zakorzenia tożsamość Rumunów w łacińskiej kulturze zachodniej – prześladowali ich komuniści, którzy w 1948 roku zadekretowali przyłączenie Kościoła Greckokatolickiego do Kościoła Prawosławnego. Od tego momentu 1,5 miliona rumuńskich grekokatolików mogło praktykować kult jedynie w podziemiu, narażając się, że podzieli los swoich biskupów, którzy wszyscy znaleźli się w więzieniach.

Zaszczytu otrzymania tytułu kardynalskiego jako pierwszy dostąpił Iuliu Hossu, który ze względu na prześladowania Kościoła Greckokatolickiego został w  1969 roku ogłoszony przez papieża Pawła VI kardynałem in pectore (dosłownie – łac. w sercu). Tytułu tego używa się, kiedy z ważnych przyczyn głowa Kościoła nie chce ujawnić nazwiska mianowanego hierarchy. Informację o nazwisku Iuliu Hossu Paweł VI przekazał dopiero na konsystorzu w kwietniu 1969 roku, rok po jego śmierci.  W 1991 roku kolejnym rumuńskim purpuratem został inny duchowny greckokatolicki – Alexandru Todea (1912-2002) – poprzednik Luciana  Mureşana na tronie biskupa Făgăraş i Alba Iulia, w komunistycznej Rumunii skazany na ciężkie roboty, później, do 1989 roku przebywający w areszcie domowym.

Biografia Luciana Mureşana, w równym stopniu, co jego poprzedników, odzwierciedla ciężkie losy grekokatolików w komunistycznej Rumunii. Już jako młody chłopak Mureşan pragnął przystąpić do stanu kapłańskiego, na przeszkodzie stanęła jednak likwidacja Kościoła Greckokatolickiego. – Pomimo prześladowań nigdy nie zarzuciłem marzenia, że zostanę kapłanem – wyznał po latach w rozmowie z czasopismem „Actualitatea Creştină“. – Lata spędzone w liceum nałożyły się na burzliwy czas zniesienia Kościoła Greckokatolickiego. Nigdy jednak, nawet przez chwilę, nie wątpiłem w to w co Kościół wierzy i co naucza.  Uczęszczając do szkoły średniej i ucząc się fachu tapicera przyszły kardynał przygotowywał się jednocześnie do kapłaństwa. Podczas obowiązkowej służby wojskowej znalazł się w szkole oficerów lotnictwa, ale kiedy wydało się, że jest grekokatolikiem, przeniesiono go na budowę pierwszej rumuńskiej elektrowni wodnej w Bicaz.

Edukację teologiczną kontynuował  w wyższym seminarium duchownym obrządku łacińskiego, ale w roku akademickim 1958/59 został zmuszony do opuszczenia uczelni, aby uniknąć represji władz wobec innych studentów i władz kościelnych. Znalazł się w kręgu osób śledzonych przez komunistyczną służbę bezpieczeństwa Securitate. – Oprawcy z Securitate wierzyli, że skoro Mureşan milczy w czasie przesłuchania, znaczy, że się boi, jest zastraszony. Tymczasem ja wiem, że on ma w sobie taki łagodny upór, którym nie mogą zachwiać  żadne przeciwności losu, który jest wzniesiony na skale wiary naszych Ojców, na męczeńskiej miłości kapłanów i biskupów greckokatolickich zmarłych w komunistycznych więzieniach – wspomina kardynała z tego okresu biskup Oradei Virgil Bercea w biografii kardynała, która ukazała się w ubiegłym roku z okazji 80. urodzin.

Blisko przez rok Lucian Mureşan pozostawał bez jakiejkolwiek pracy. Przez kolejne dziesięć lat zarabiał jako robotnik w kamieniołomach. Pracę tę łączył z konspiracyjnym przygotowaniem do kapłaństwa.

Mimo przeszkód uzyskał licencjat z teologii, a 19 grudnia 1964 roku został  wyświęcony na kapłana przez biskupa Ioana Dragomira, dopiero co wypuszczonego z więzienia.  Wyświęcenie na księdza odbyło się w pełnej tajemnicy, nie dowiedzieli się o tym jego nawet rodzice. – Moja mama powtarzała czasem – spośród dziesięciu synów niechaj chociaż jeden o Panie odda się Tobie na służbę. I wypowiadała to życzenie nawet, kiedy byłem już wyświęcony, o czym nie mogła wiedzieć – opowiadał kardynał.

Przez lata kardynał Mureşan potajemnie sprawował służbę kapłańską, aż do emerytury w 1990 roku pracując najpierw w kamieniołomach, później w zarządzie utrzymania dróg i mostów jako nadzorca robotników drogowych. – Nocą odwiedzałem parafie na wsi i domy wiernych, odprawiałem nabożeństwa albo spowiadałem, wiele razy znajdowałem się na skraju wyczerpania. Rankiem udawałem się do pracy.

Współpracownicy z zarządu dróg i mostów wspominają go jako doskonałego kolegę: – Zawsze można było do niego przyjść po radę, nikomu nie odmówił – opowiada były dyrektor tej instytucji Valentin Victor Marina. – Widać było, że jest człowiekiem Kościoła. Ale zarazem był sumiennym pracownikiem. Posługa kapłańska nie przeszkadzała mu być profesjonalistą w pełnym znaczeniu tego słowa.

14 marca 1990 Jan Paweł II mianował Luciana Mureşana biskupem Maramureş z siedzibą w Baia Mare – miasteczku przy granicy z Ukrainą, w którym 59 lat wcześniej przyszedł na świat jako dziesiąte z dwanaściorga rodzeństwa. Sakry biskupiej udzielił mu wspomniany kardynał Alexandru Todea. Trzykrotnie – od 1998 do 2001, od 2004-2007 i od 2010 wybierany był na przewodniczącego rumuńskiego episkopatu. Funkcję tę pełni do dziś.

 

Krzysztof Górski, na podst. adevarul.ro, jurnalul.ro

About Krzysztof Górski

Gdańszczanin z urodzenia i z wyboru, nie wyobraża sobie życia bez większej wody, najchętniej słonej. Rumunofil. Pisze pracę doktorską na Uniwersytecie Gdańskim, która dotyczy Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego. Po jej ukończeniu marzy mu się praca na uczelniach w Dar es Salaam, Mombasie albo Luandzie.
KOMENTARZE