Home / Kultura / Rumunia bez retuszu w najnowszym Herito
Herito

Rumunia bez retuszu w najnowszym Herito

Rumunowi nie zależy na drugim człowieku, a nawet jeśli się to już zdarzy, na społeczeństwie nie zależy mu wcale – pisze przewrotnie w najnowszym numerze kwartalnika Herito rumuński historyk Lucian Boia. Nic zatem dziwnego, że autor świetnych „Rumunów”, wydanych w języku polskim, jest w swoim kraju badaczem kontrowersyjnym, ale również – co wcale nie stanowi paradoksu – niezwykle poczytnym. To do niego należy księgarski rekord na rumuńskim rynku wydawniczym w ubiegłym roku. Książka De ce este România altfel („Dlaczego Rumunia jest inna”) w ciągu zaledwie kilku miesięcy od premiery sprzedała się w 45 tysiącach egzemplarzy.

W Herito możemy przeczytać fragment tej książki, jak również ciekawą rozmowę z profesorem z Bukaresztu. Boia ma świadomość, że generalizuje. Dla swoich rodaków jest okrutny, ale niewiele europejskich narodów bardziej od Rumunów „zasługuje” na kurację historycznej demitologizacji,  po kilku dekadach historiografii w służbie dyktatury, najpierw Gheorghe Gheorghiu-Deja, a później Nicolae Ceauşescu. W owych czasach największą komunistyczną fetę stanowiły w 1980 roku obchody 2050-lecia państwa Daków, a Instytut Historii Partii (co szeroko opisuje Boia) stał się miejscem badań archeologicznych.

Redakcji Herito powiodła się rzecz niebagatelna. W jednym numerze czasopisma zgromadziła najlepszych polskich znawców i miłośników Rumunii młodego i średniego pokolenia, którzy swoimi tekstami ogarnęli większość sfer rumuńskiej kultury i tożsamości.

 asteptand-ceasul-de-apoiAdam Burakowski, autor biografii politycznej Nicolae Ceauşescu i książki o dziejach Rumunii po 1989 roku (wydanych już po rumuńsku), przybliża losy powieści Dana Pillata Aşteptând ceasul de apoi  („Czekając na Sąd Ostateczny”), której dzieje wydania same zasługują na osobną książkę.

Dzieło Pillata o faszyzującym Legionie Świętego Michała Archanioła (działającym w międzywojniu) zostało uznane przez komunistów za apologię ruchu legionowego, maszynopis skonfiskowany przez policję polityczną Securitate, a sam autor otrzymał wyrok dwudziestu pięciu lat więzienia. Burzliwy koniec małżonków Ceauşescu nie zakończył dramatycznych dziejów książki, której autor zmarł w 1975 roku. Jego córka, Monica Pillat, przez dwadzieścia pięć lat od upadku komunizmu poszukiwała maszynopisu, o którym nawet nie było wiadomo czy przetrwał. Jego lokalizację utrudniał fakt, że w nowych służbach specjalnych Rumunii znalazło pracę wielu oficerów Securitate, których wspierali liczni wydawcy i politycy. Książkę odnaleziono w końcu w 2010 roku i prawie natychmiast opublikowano. Jak podsumowuje Adam Burakowski – oskarżenia Securitate o gloryfikowaniu faszyzmu okazały się kłamstwem, a „Czekając na Sąd Ostateczny” jest „ostrym potępieniem organizacji, a także ludzi, którzy byli odpowiedzialni za popełniane przez nią czyny”.

Nicu Ilfoveanu źródło www.podkopcem.pl jpgW Herito pada również światło na rumuńskie kino, którego dobra passa trwa od wielu lat, ostatnio w postaci „Pozycji dziecka” Călina Petera Netzera, zwycięzcy festiwalu w Cannes. Małgorzata Rejmer (autorka głośnej książki „Bukareszt. Kurz i krew”) pisze o przeszłości i pamięci w kinie rumuńskim po 1989 roku. Nasza redakcyjna koleżanka, Olga Bartosiewicz, opisuje rumuńsko-francusko-żydowskiego poetę Benjamina Fundoianu oraz zastanawia się, czy Rumuni potrzebują mitu środkowoeuropejskiego. Jakub Kornhauser przybliża dziedzictwo rumuńskiej awangardy, Michał Korta fotografie Nicu Ilfoveanu, Wojciech Bonowicz recenzuje wydaną kilka miesięcy temu powieść „Zdarzenia w bliskiej nierzeczywistości” Maxa Blechera, porównywanego do Brunona Schulza. Prawdopodobnie największy w Polsce znawca Bukaresztu, zarówno tego starego, wołosko-orientalnego, jak i modernistycznego – Tomasz Ogiński – pisze o Muzeum Chłopa Rumuńskiego, które słynie nie tylko z ciekawych ekspozycji, ale również z wyjątkowego w skali światowej Archiwum Dźwięku, w którym – jak podkreśla autor – można posłuchać brzmienia ginącego już muzycznego świata wirtuozów gry na grzebieniu, dętce, widelcu, zespoły cygańskie, zanikających muzykujących Żydów. Tym ostatnim – rumuńskim Żydom i Romom – poświęcony jest artykuł Octaviana Logigana, pisarza, tłumacza, interesującego się pamięcią Europy Środkowej i Wschodniej. Logigan zwraca uwagę na ciekawy paradoks rumuńskiej pamięci zbiorowej. Podczas gdy klasycznej literaturze rumuńskiej nieobce są motywy romskie (dzieła Iona Budaia-Deleanu, Bogdana Petriceicu-Hasdeu, Vasile Alecsandriego, co ciekawe, wszyscy twórcy związani są z Polską i Polakami), są one słabo obecne w rumuńskiej pamięci. Rumuni nie są świadomi nawet romskiego dziedzictwa językowego, które jest osadzone w języku rumuńskim.

Z kilku nazwisk rumuńskich warto zawrócić uwagę na Dana Lungu, autora arcyśmiesznej powieści „Jestem komunistyczną babą” (polskie wydanie w 2009 roku), który w kwartalniku zajmuje się rumuńską nostalgią za komunizmem. Włoski pisarz Claudio Magris, autor słynnego „Dunaju”, opisuje Transylwanię jako duchową wieżę Babel.

Jak zawsze w przypadku Herito podkreślić trzeba wyjątkową staranność edytorską czasopisma, kredowy papier, wielkoformatowe reprodukcje obrazów i fotografii, jak również to, że wszystkie artykuły można przeczytać po polsku i po angielsku.

W sprzedaży dostępny jest także inny bałkański numer Herito, poświęcony Chorwacji.

Krzysztof Górski

 

About Krzysztof Górski

Gdańszczanin z urodzenia i z wyboru, nie wyobraża sobie życia bez większej wody, najchętniej słonej. Rumunofil. Pisze pracę doktorską na Uniwersytecie Gdańskim, która dotyczy Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego. Po jej ukończeniu marzy mu się praca na uczelniach w Dar es Salaam, Mombasie albo Luandzie.
KOMENTARZE