Home / Polityka / Rumunia: Bukareszt krok dalej od Europy

Rumunia: Bukareszt krok dalej od Europy

Bukareszt zaczyna płacić wysoką cenę za polityczne awantury wywołane przez centrolewicową koalicję pod przewodnictwem premiera Victora Ponty. Mniej realne niż jeszcze w maju, czy w czerwcu wydaje się bliskie członkostwo kraju w strefie Schengen, a swój kongres w Bukareszcie odwołuje Partia Europejskich Socjalistów, w skład której wchodzą lewicowe ugrupowania z Unii Europejskiej.

Furię Bukaresztu wywołała wypowiedź wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej Viviane Reding. W wywiadzie dla Le Monde z 1 września Luksemburka stwierdziła, że KE w dalszym ciągu przygląda się uważnie sytuacji politycznej w Rumunii po „swego rodzaju puczu parlamentarnym”, jak nazwała nieudaną próbę odwołania prezydenta Traiana Băsescu przez Unię Społeczno-Liberalną i związane z tym naciski rządu premiera Ponty na niezależne sądy. – Nie będę zaskoczona, jeżeli przystąpienie Rumunii do Schengen zostanie przełożone – dodała komisarz.

Na jej wypowiedź natychmiast zareagował rumuński MSZ. W przesłanym do Brukseli liście Bukareszt wyraził zaskoczenie opiniami Viviane Reding utrzymując, że jej uwagi są dyskryminujące dla Rumunii. Dyplomacja rumuńska podkreśla, że przystąpienie do strefy Schengen pozostaje strategicznym celem kraju od momentu przystąpienia do Unii Europejskiej w 2007 roku, a kraj wypełnił już wszystkie techniczne kryteria, które powinny być spełnione w tym celu. Przytacza również ocenę José Manuela Barroso, który w przeszłości wyraził pogląd, że Rumunii spełnili już wszystkie warunki wymagane od krajów przystępujących do porozumienia znoszącego kontrolę na granicach.

Bukareszt podkreśla także, że nie należy łączyć krytycznych ocen Rumunii wyrażonych w unijnym raporcie opublikowanym w ramach tzw. Mechanizmu Oceny i Kontroli (który ocenia postępy w obszarach wymiaru sprawiedliwości, walki z korupcją i przestępczością) z problemem przystąpienia kraju do strefy Schengen, gdyż są to dwie oddzielne sprawy. Dokument opublikowany 18 lipca  wyrażał zaniepokojenie naruszaniem niezależności wymiaru sprawiedliwości i podważaniem roli Sądu Konstytucyjnego w Rumunii.

Rumuni mieli nadzieję uzyskać zgodę na przystąpienie do Schengen już w marcu tego roku. Wówczas na posiedzeniu Rady Europejskiej w Brukseli pozytywną decyzję zablokowała Holandia tłumacząc, że Sofia i Bukareszt w dalszym ciągu nie wdrożyły wystarczających środków do walki z przestępczością zorganizowaną i korupcją. Głosowanie w tej sprawie zostało przełożone na wrzesień tego roku.

Kolejna gorzka pigułka do przełknięcia została podana Poncie przez jego politycznych sojuszników z lewicowego podwórka. Zjazd Partii Europejskich Socjalistów, planowany w Bukareszcie na 28-29 września, odbędzie się jednak w Brukseli. Oficjalnie poprosili o to sami gospodarze, faktycznie jednak zostali postawieni pod ścianą, gdyż z każdym dniem rosło prawdopodobieństwo, że na zjeździe „z ważnych przyczyn” nie pojawi się wielu europejskich liderów. Informację o rumuńskim pomyśle przeniesienia miejsca obrad przekazał mediom Hannes Swoboda –  wiceprzewodniczący grupy socjalistycznej w Parlamencie Europejskim. – O propozycji tej zostałem poinformowany ustnie przez premiera Pontę – powiedział Austriak. – Jako motyw usłyszałem, że jest to wydarzenie ważne dla europejskiej lewicy i jako takie nie powinno zostać przyćmione przez bieżącą walkę polityczną w Rumunii.

Formalna decyzja w tej sprawie ma zapaść na początku bieżącego tygodnia. Jak zauważa rumuński dziennik „Adevărul” przeniesienie szczytu z Bukaresztu do Brukseli to dla Rumunów stracona szansa na zwiększenie swoich wpływów w Unii, szczególnie że wiatr w Europie wieje w lewą stronę, co widać po wygranej Françoisa Hollande’a we Francji, sondażach w Holandii, Niemczech, czy w Wielkiej Brytanii.

Krzysztof Górski

Źródła: adevarul.ro, romanialibera.ro

Wywiad Viviane Reding dla Le Monde (w języku francuskim)

About Krzysztof Górski

Gdańszczanin z urodzenia i z wyboru, nie wyobraża sobie życia bez większej wody, najchętniej słonej. Rumunofil. Pisze pracę doktorską na Uniwersytecie Gdańskim, która dotyczy Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego. Po jej ukończeniu marzy mu się praca na uczelniach w Dar es Salaam, Mombasie albo Luandzie.
KOMENTARZE