Home / Polityka / Rumunia: Centroprawica na biegunie

Rumunia: Centroprawica na biegunie

Prawa strona sceny politycznej zwiera szyki przed przewidzianymi  na grudzień wyborami parlamentarnymi. W sobotę, 15 września, liderzy partii będących w opozycji do rządu socjaldemokraty Victora Ponty podpisali porozumienie o powołaniu Sojuszu Prawej Rumunii (Alianţa România Dreaptă, ARD), rzucając wyzwanie Unii Społeczno-Liberalnej, koalicji której najważniejszymi ogniwami są Partia Socjaldemokratyczna premiera Victora Ponty i Partia Narodowo-Liberalna Crina Antonescu – przewodniczącego Senatu i tymczasowego prezydenta w okresie niedawnego zawieszenia prezydenta Traiana Băsescu.

W przemeblowanie po prawej stronie zaangażowały się cztery formacje – rządząca do kwietnia tego roku Partia Demokratyczno-Liberalna, partia Siła Obywatelska (Forţa Civică) byłego premiera Mihaia Răzvana Ungureanu, niezarejestrowana jeszcze Noua Republică oraz część ludowego ugrupowania PNŢCD. Największą siłę przebicia ma PDL, z której wywodzi się aktualny prezydent Traian Băsescu. „Pedeliści” odpowiedzialni są jednak za szereg dotkliwych reform gospodarczych, stąd gwałtowny spadek poparcia w ostatnich kilkunastu miesiącach i konieczność zbudowania nowej politycznej marki, wymuszona również integracją po stronie partii wspierających rząd Victora Ponty. Siła Obywateli Ungureanu to nowe ugrupowanie, powstałe we wrześniu, które wykorzystuje atut swojej świeżości, a także fakt, że młody premier Ungureanu nie zdążył się „zużyć” w trakcie krótkich rządów między lutym a kwietniem tego roku. Sondaże wskazują, że spośród liderów prawej strony sceny politycznej to właśnie Ungureanu ma największe szanse, aby pokonać kandydata USL w wyborach prezydenckich w 2014 roku, którym zapewne będzie Crin Antonescu.

ARD nie ma jeszcze programu, ale już próbuje celować w słabe punkty centrolewicy, dlatego jednym z pierwszych powołanych organów sojuszu jest komisja etyki, czuwająca aby kandydaci do parlamentu przestrzegali najwyższych standardów etycznych. Na pewno nie spełniłby ich aktualny premier Victor Ponta, oskarżany o popełnienie plagiatu swojej pracy doktorskiej, a także krętactwa na temat ukończenia sycylijskiej uczelni na której studiował. Na czele komisji etyki Sojuszu stanęła znana eurodeputowana Monica Macovei, związana dawniej z Komitetem Helsińskim, której reformom jako ministrowi sprawiedliwości Rumunia zawdzięcza zainicjowanie reform wymiaru sprawiedliwości i postęp w negocjacjach akcesyjnych przed przystąpieniem w 2007 roku do Unii Europejskiej.

Na listach wyborczych nie znajdą się osoby skazane bądź poddane aresztowi zapobiegawczemu, albo które zdobyły majątek w sposób trudny do wyjaśnienia. Niemile widziani mają być również obywatele którzy prowadzili nieprzejrzyste interesy, współpracowali z komunistycznymi służbami Securitate, albo zbyt często zmieniali przynależność partyjną. To ostatnie kryterium jest szczególnie istotne, gdy przypomni się genezę obalenia gabinetu Ungureanu i powołania rządu Ponty. Unia Społeczno-Liberalna nie zdobyła władzy w demokratycznych wyborach (dlatego nieuzasadnione jest porównywanie jej gabinetu do rządów Victora Orbana, co czasem się czyni), ale poprzez migrację posłów centroprawicy, którzy obawiali się o utratę mandatów, gdyby w zbliżających się wyborach kandydowali z coraz bardziej osłabionej PDL.

Sfera wartości moralnych często staje się okazją do sporów i już widać, że nie obędzie się bez zażartych dyskusji, kto powinien znaleźć się na listach wyborczych ARD. Postacią, która budzi szczególne emocje (nie tylko męskiej części polityków) jest była minister rozwoju regionalnego i turystyki z PDL Elena Udrea. Piękna pani minister, słynąca ze skłonności do ekstrawaganckich strojów oraz intelektualnych wpadek, kiedy np. wyrażała przekonanie, że Norwegia jest republiką i znajduje się w Unii Europejskiej, jest solą w oku niektórych działaczy Sojuszu, którzy obawiają się, że może psuć wizerunek ugrupowania jako opartego na wartościach i kompetencjach.

– Przeszliśmy od słów do czynów tworząc prawdziwy biegun centroprawicowy – zachwalał w sobotę nowy sojusz lider liberalnych demokratów Vasile Blaga. Nieoczekiwanie dla autora powiedzenia porównanie do bieguna okazało się niezwykle trafne. Rumuni nadal nie darzą centroprawicy zbyt ciepłymi uczuciami. Głównym celem ARD nie jest zwycięstwo w wyborach, ale zminimalizowanie przewagi ugrupowań centrolewicowej koalicji, tak, aby nie uzyskała ona większości konstytucyjnej. W przeciwnym wypadku istnieje prawdopodobieństwo, że centrolewica podejmie trzecią próbę – tym razem już raczej skuteczną – usunięcia z urzędu prezydenta Traiana Băsescu. Inny możliwy wariant rozwoju wydarzeń to zmiana konstytucji w kierunku prezydentury reprezentacyjnej, zbliżonej swoim charakterem do austriackiej, czy niemieckiej. W wywiadzie dla austriackiego dziennika „Die Presse” mówił o tym niedawno premier Victor Ponta. Na razie sondaże przewidują, że na Sojusz głos odda co czwarty wyborca, a na blok centrolewicowy co drugi. Po przeliczeniu na mandaty może się okazać, że to trochę za mało, aby uchronić przed zdobyciem przez politycznych przeciwników ostatniego szańca centroprawicy – pałacu Cotroceni, zamieszkiwanego przez prezydenta Băsescu.

Krzysztof Górski

Źródła: mediafax.ro, adevarul.ro

About Krzysztof Górski

Gdańszczanin z urodzenia i z wyboru, nie wyobraża sobie życia bez większej wody, najchętniej słonej. Rumunofil. Pisze pracę doktorską na Uniwersytecie Gdańskim, która dotyczy Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego. Po jej ukończeniu marzy mu się praca na uczelniach w Dar es Salaam, Mombasie albo Luandzie.
KOMENTARZE