Home / Polityka / Rumunia: Cerkiew przeciwko artyście-obrazoburcy i erotycznym kalendarzom

Rumunia: Cerkiew przeciwko artyście-obrazoburcy i erotycznym kalendarzom

Autor: Krzysztof Górski

Ostatnie tygodnie tego roku nie zostaną dobrze zapamiętane przez hierarchów rumuńskiego prawosławia. Najpierw ich protesty spowodował najnowszy film Cristiana Mungiu „Za wzgórzami” („După dealuri”), teraz konsternację wzbudza kalendarz, w którym w homoerotycznych pozach pojawiają się rzekomi prawosławni duchowni.

Najnowszy obraz zdobywcy Złotej Palmy w Cannes Cristiana Mungiu, obsypany nagrodami na ostatnim festiwalu w Cannes i nominowany do przyszłorocznych Oscarów, porusza niewygodny epizod dla rumuńskiej Cerkwi. Tzw. sprawa Tanacu – egzorcyzmów w zapomnianym monastyrze na północy Mołdawii, które zakończyły się śmiercią poddawanej obrzędom dotkniętej schizofrenią mniszki,  znalazła się w 2005 roku na ustach wszystkich Rumunów i doczekała opisania w książce „Spovedanie la Tanacu” Tatiany Niculescu Bran, na której oparł swój film reżyser „4 miesięcy, 3 tygodni i 2 dni”.  Klasztorna społeczność kobiet z filmu Mungiu żyje w duchu ludowej pobożności, niechętna wszystkiemu co obce i nowe, poddana autorytetowi surowego igumena (przełożonego). Historię egzorcyzmowanej mniszki Iriny komplikuje wątek o podłożu homoseksualnym – jej bliska i złożona relacja z inną mniszką z monastyru w Tanacu.

– Film propaguje nieprawdziwy obraz rumuńskiego Kościoła i rumuńskiego ludu, co jest szczególnie groźne dla tych, którzy nie znają naszej rzeczywistości. Przypadek monastyru w Tanacu jest nieszczęśliwy, ale film przynosi nam wielki wstyd. Jako Rumun wolałbym, aby pojawiało się więcej dzieł broniących tradycji i wartości – grzmiał po premierze Vasile Pârcălabu, protopop z Vaslui, w którego okolicy wydarzyła się tragiczna historia.

Bardziej wyważony pogląd na temat „Za wzgórzami” wyraził rzecznik Metropolii Mołdawii i Bukowiny (jednej z najważniejszych w Rumunii, skąd wywodzi się kilku patriarchów) Constantin Sturzu. Wpływowy hierarcha docenia, że dzieło Mungiu nie stara się jednoznacznie wskazywać winnych, oraz nie wydaje zdecydowanego werdyktu: – Z filmu wynika, że każdy ponosi część winy za to, się wydarzyło. Widać wyraźnie, że lokalna społeczność starała się pomóc psychicznie chorej dziewczynie, porzuconej na łaskę losu – interpretuje obraz Sturzu.

Kapłan także twierdzi, że obraz życia monastycznego, przedstawiony w dziele Mungiu, niewiele ma wspólnego z rzeczywistością: – Mniszki w filmie prowadzą bardzo surowe życie, zgodne z kanonami prawosławia, ale zanadto sformalizowane, bez zrozumienia istoty wiary, bez uchwycenia relacji z Bogiem.

Sam Mungiu twierdzi, że sprawa tragicznych wydarzeń w Tanacu stanowi jedynie pretekst do medytacji nad rolą religii w społeczeństwie. – Dla mnie ten film opowiada przede wszystkim o miłości i wolnej woli. O tym, jak pasja może obrócić dobro i zło w koncepty bardzo sobie bliskie. Największe błędy tego świata popełniono w imię wiary i z absolutnym przekonaniem, że czynimy dobrze – mówił reżyser na festiwalu w Cannes. – Pokładam nadzieję że, że Cristian Mungiu wyjdzie z okresu obrazoburczego – podsumowuje stanowisko Cerkwi Constantin Sturzu. – Wierzę, że wreszcie odczuje potrzebę spróbowania światła, a nie tylko chęć krytykowania ciemności.

Kolejny powód, który budzi irytację Cerkwi, to kalendarz z erotycznymi fotografiami rzekomych rumuńskich duchownych, często w sytuacjach sugerujących homoseksualny podtekst. W opublikowanym komunikacie Patriarchat Rumunii stwierdził, że fotografie przedstawiające „rzekomo rumuńskich kapłanów prawosławnych w niegodnych pozach”  reprezentują „oczywistą intencję spotwarzenia i zniesławienia duchownych prawosławnych” – podaje agencja Mediafax.

Kalendarz, zawierający 12 zdjęć, stał się najpierw tematem artykułu portalu Huffington Post, dopiero później wątek podchwyciły rumuńskie media. Nie wiadomo, czy uwiecznieni młodzi mężczyźni są rzeczywiście ze stanu duchownego (na razie nikt nie został rozpoznany), ani nawet czy są narodowości rumuńskiej. Kalendarz w cenie 10 EUR można nabywać przez dwujęzyczną – rumuńską i angielską – stronę internetową.

Jeżeli publikacja poza celami komercyjnymi miała na celu wzbudzenie irytacji rumuńskich hierarchów trudno było znaleźć bardziej czuły punkt. Nauczanie rumuńskiego Kościoła Prawosławnego cechuje się daleko posuniętymi tendencjami konserwatywnymi i homofobicznymi. To głównie dzięki wpływowi Cerkwi na życie polityczne w Rumunii dopiero w 2001 roku całkowicie zniesiono karalność aktów homoseksualnych. Stało się to dzięki silnej presji międzynarodowej i protestów poza granicami kraju. W  Londynie  protestujący wdarli się do Albert Hall, gdzie Rumuńska Opera Narodowa wystawiała „Aidę”, zaś prezydent Emil Constantinescu został wygwizdany podczas wygłaszania wykładu na uniwersytecie w Amsterdamie.

Źródło: adevarul.ro, romanialibera.ro

About Krzysztof Górski

Gdańszczanin z urodzenia i z wyboru, nie wyobraża sobie życia bez większej wody, najchętniej słonej. Rumunofil. Pisze pracę doktorską na Uniwersytecie Gdańskim, która dotyczy Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego. Po jej ukończeniu marzy mu się praca na uczelniach w Dar es Salaam, Mombasie albo Luandzie.
KOMENTARZE