Home / Bałkany / Rumunia / Rumunia: Francis Ford Coppola wspiera „Ojca chrzestnego” po rumuńsku

Rumunia: Francis Ford Coppola wspiera „Ojca chrzestnego” po rumuńsku

Rumuńskie filmy krótkometrażowe, doceniane i nagradzane poza granicami kraju, doczekały się promocji w kraju. Na rumuńskie duże ekrany 17 sierpnia trafił „Hot Shorts” – zestaw trzech obrazów, wyróżnionych wcześniej na festiwalach w Cannes, Locarno, Sarajewie, Salonikach  i w Warszawie.

„Bora Bora”, „În film la Naşu” (Na planie „Ojca chrzestnego”) i „Tatăl meu e cel mai tare” (Mój tata  jest najsilniejszy) reprezentują odmienne gatunki – dramat, komedię, sensację i trwają razem około dwóch godzin.

Autorzy filmów to trójka utalentowanych i obiecujących reżyserów młodego pokolenia, o których na pewno usłyszymy jeszcze niejednokrotnie w przyszłości –  Bogdan Mirică („Bora Bora”), Cristina Jacob („În film la Naşu’”) i Radu Potcoavă („Tatăl meu e cel mai tare”).

W „În film la Naşu” wystąpił amerykański reżyser Francis Ford Coppola. Pięciokrotny zdobywca Oscara zgodził się zagrać samego siebie w zwariowanej opowieści rozgrywającej się na granicy rumuńsko-mołdawskiej. Film opowiada historię trzech młodych ludzi zmuszonych do konfrontacji z celnikami, których cechuje nadmierna gorliwość  oraz brak jakichkolwiek skrupułów.

– Podróż, która miała być zwyczajną rutyną, powoli przekształca się w absurdalną komedię, gdzie dynamika pomiędzy przesłuchaniami celników, a rosnącą irytacją podróżujących, prowadzi do zabawnego finału z zaskakującymi zwrotami akcji – mówi Cristina Jacob, reżyserka i autorka scenariusza.

Kiedy Andrei, jeden z bohaterów filmu, tłumaczy się, że musi pilnie dotrzeć na plan filmu reżyserowanego przez Coppolę, szef rumuńskich celników domaga się połączenia ze słynnym filmowcem. Ku zaskoczeniu wszystkich Coppola odbiera telefon, a korzystając z okazji rumuński celnik przedstawia mu swoją interpretację fragmentu „Ojca chrzestnego”…

„Bora Bora”, nagrodzony Festiwalu Filmowym „Transilvania”, to dramat prostego, uczciwego człowieka, który budzi się rano w areszcie. Kręcąc film Bogdan Mirică  inspirował się twórczością braci Coen, fińskim reżyserem Akim Kaurismakim, a także… wszystkimi westernami, które dotychczas obejrzał. Z kolei „Tatăl meu e cel mai tare” to opowieść o Andreiu, członku zwykłej rumuńskiej rodziny z problemami finansowymi, który staje się pionkiem mafii z dzielnicy. – Miałem 13 lat, kiedy odkryłem, że mój ojciec jest najsilniejszy na świecie – opowiada reżyser filmu Radu Potcoavă. – Nie miał tyle kasy, co Costică Dragonu, ani nie jeździł samochodem takim jaki ma Grozavu (bohaterowie filmu). Miał pracę, dom i rodzinę. Ale za mnie i za mamę, był w stanie bić się z tysiącami takich ludzi jak Dragonu i Grozavu. Pierwsza pięść, której użył na ulicy w mojej obronie, liczyła się dla mnie  ponad wszystko!

Wielką zaletą trzech filmów jest również doborowa obsada – udział w projekcie znakomitych nazwisk, związanych dotychczas głównie ze sceną teatralną. W „Bora Bora” zobaczymy m.in. Alexandru Potoceanu, Mirelę Zeţa i Iona Săpdaru, aktorzy Cristi Iacob, Diana Dumitrescu i Florin Călinescu niosą na swoich barkach akcję „În film la Naşu”. W bohaterów „Tatăl meu e cel mai tare”  wcielili się Gavril Patru, Ioana Flora i Alfred Wegeman

Rumuński film krótkometrażowy ma bardzo dobrą markę w świecie. Pierwszą Złotą Palmę dla Rumunii na festiwalu w Cannes zdobył krótki metraż Iona Popescu Gopo („Krótka historia” w 1957 roku), kolejną Cătălin Mitulescu (za „Trafic” w 2004 roku). W 2008 roku Złotą Palmę za krótki metraż „Megatron” przyznano młodemu reżyserowi Marianowi Crişanowi. W ubiegłym roku na Warsaw Film Festival nagrodę w kategorii krótkiego metrażu otrzymał rumuński film „Rzeka”  w reżyserii Anki Miruny Lăzărescu.

Krzysztof Górski

Źródło: jurnalul.ro, filmreporter.ro, protvmagazin.ro

Zwiastun filmów „Hot Shorts”

About Krzysztof Górski

Gdańszczanin z urodzenia i z wyboru, nie wyobraża sobie życia bez większej wody, najchętniej słonej. Rumunofil. Pisze pracę doktorską na Uniwersytecie Gdańskim, która dotyczy Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego. Po jej ukończeniu marzy mu się praca na uczelniach w Dar es Salaam, Mombasie albo Luandzie.
KOMENTARZE