Home / Polityka / Rumunia: Mer stolicy gasi pożary w stosunkach z zagranicą

Rumunia: Mer stolicy gasi pożary w stosunkach z zagranicą

Odwiedzając w tym tygodniu Wiedeń mer Bukaresztu podkreślał silne więzi Rumunii z kulturą żydowską, starając się w ten sposób, aby Europa zapomniała o skandalu, jaki wybuchł po powołaniu do rumuńskiego rządu ministra negującego pogrom Żydów.

Sorin Oprescu złożył w tym tygodniu wizytę we Wiedniu, gdzie spotkał się we wtorek z przewodniczącym Wspólnoty Żydowskiej w Austrii Oskarem Deutschem. – Bukareszt, jak i cała Rumunią,  stanowią pozytywny przykład zgodnej współpracy i udanego porozumiewania się pomiędzy wyznaniami religijnymi – przekonywał Oprescu po spotkaniu z Oskarem Deutschem. Jednocześnie starał się podkreślać, że Bukareszt łączą tradycyjnie silne relacje ze społecznością żydowską, na polu kulturalnym, edukacyjnym jak i naukowym.

W komunikacie wydanym po spotkaniu przez samorząd Bukaresztu czytamy, że „przewodniczący Oskar Deutsch podziękował nam za stałe poparcie jakiego udzielamy społeczności żydowskiej w Bukareszcie, a także za zaangażowanie mera na rzecz  budowy pomnika ofiar Holocaustu w stolicy, jak i odbudowy synagogi Coral, zabytku historycznego emblematycznego dla wielokulturowości Bukaresztu”. Przewodniczący Oskar Deutsch potwierdził, że w najbliższym czasie odwiedzi rumuńską stolicę.

Słowa Sorina Oprescu, polityka wspieranego przez rządzącą Unię Społeczno-Liberalną (USL) premiera Victora Ponty, należy odczytywać w kontekście skandalu, który wybuchł po powołaniu w sierpniu do rumuńskiego rządu Dana Şovy. O bliskim współpracowniku premiera Ponty stało się głośno po wybuchu protestów z powodu negowania przez niego pogromu w Jassach w czerwcu 1941 roku, podczas którego zamordowano 13 tysięcy Żydów. Przeciwko Şovie protestowały liczne organizacje pozarządowe i Centrum Szymona Wiesenthala, a  echa skandalu w formie listu protestacyjnego dotarły do Parlamentu Europejskiego.

W odróżnieniu od większości czołowych polityków centrolewicy aktualny mer Bukaresztu to osoba nieco bardziej nadająca się do gaszenia nieustannych pożarów wywoływanych przez aktualną koalicję w stosunkach z zagranicą. Przyczyniło się do tego trzymanie się przez Oprescu z dala od awantury związanej z nieskutecznym odwoływaniem prezydenta Băsescu, co na lata zepsuło w Europie wizerunek Rumunii i opinię polityków USL.

Dystans wobec bieżącej polityki paradoksalnie sprzyjał wzmocnieniu pozycji na rumuńskiej scenie politycznej i awansowi w rankingach zaufania do polityków. Według wrześniowego sondażu firmy IMAS Oprescu ufa najwięcej ankietowanych Rumunów (34,7%), zaraz po prezesie Narodowego Banku Rumunii Mugurze Isărescu (35,8%). Zdecydowanie spadło natomiast zaufanie do tymczasowego prezydenta Rumunii w okresie zawieszenia Traiana Băsescu i lidera Partii Narodowo-Liberalnej (współtworzącej USL) Crina Antonescu, któremu zaszkodziły nie licujące z godnością głowy państwa wypowiedzi pod adresem zawieszonego prezydenta i Unii Europejskiej.

Wyniki sondaży wskazują, że Oprescu może liczyć się w grze o rumuńską prezydenturę podczas wyborów w 2014 roku, pomimo, że na razie kandydatem USL na urząd głowy państwa pozostaje Antonescu. O szansach tego ostatniego dosadnie pisze dziennikarka opiniotwórczego tygodnika „Revista 22” Ioana Ene: Nigdy nie wierzyłam, że baronowie PSD (Partii Socjaldemokratycznej premiera Ponty, współtworzy USL – K.G.), najsilniejszego ugrupowania na rumuńskiej scenie politycznej, zaprzęgną dla Crina Antonescu konia do karocy, która zawiezie go do pałacu Cotroceni – siedziby prezydenta Rumunii. Wśród atutów Oprescu komentatorka wskazuje m.in. zakończenie w 2014 roku (roku wyborczym!) dwóch nowych stacji stołecznego metra, które na pewno uroczyście otworzy mer Bukaresztu.

Przykład Traiana Băsescu, mera Bukaresztu w latach 2000-2004, pokazuje, że stołeczna trampolina umożliwia wysokie skoki.

Krzysztof Górski

Źródła: adevarul.ro, agerpres.ro, revista22.ro

 

About Krzysztof Górski

Gdańszczanin z urodzenia i z wyboru, nie wyobraża sobie życia bez większej wody, najchętniej słonej. Rumunofil. Pisze pracę doktorską na Uniwersytecie Gdańskim, która dotyczy Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego. Po jej ukończeniu marzy mu się praca na uczelniach w Dar es Salaam, Mombasie albo Luandzie.
KOMENTARZE