Home / Polityka / Rumunia: Narzędzie diabła, polityk lekkich obyczajów

Rumunia: Narzędzie diabła, polityk lekkich obyczajów

Autor: Krzysztof Górski

Polityk i przedsiębiorca Gigi Becali uosabia wszystkie najbrzydsze twarze Rumunii. Publicznie mówi, że każda kobieta to prostytutka, a bułgarskiemu piłkarzowi posądzonemu o to, że jest gejem, nie pozwolił zagrać w swoim klubie Steaua Bukareszt i kazał wracać do domu. Teraz wystartuje do parlamentu z listy rządzącej koalicji.

George „Gigi” Becali, skrajnie prawicowy polityk rumuński, lider Partii Nowa Generacja (PNG), w wyborach do parlamentu 9 grudnia wystartuje z list współrządzącej krajem Partii Narodowo-Liberalnej (PNL).

Becali w 2009 został wybrany posłem do Parlamentu Europejskiego (jest jednym z deputowanych najrzadziej pojawiających się na sali obrad, a delegacja rumuńska w znacznej mierze jemu zawdzięcza najniższą frekwencję spośród wszystkich reprezentacji krajowych). Przedsiębiorca, właściciel klubu piłkarskiego Steaua Bukareszt, Becali to jeden z najzamożniejszych ludzi w Rumunii. Słynie z kontrowersyjnych poczynań oraz homofobicznych, antywęgierskich, antyromskich i seksistowskich wypowiedzi.

Deklarując głębokie przywiązanie do wiary prawosławnej o lewicy mówi, że jest „narzędziem diabła”.  Skłonność do skrajnych tendencji mógł wynieść już z domu rodzinnego – po zdobyciu władzy przez komunistów jego  rodzina była szykanowana za sympatyzowanie z Żelazną Gwardią (międzywojennym ugrupowaniem polityczno-religijnym spokrewnionym ideowo z faszyzmem). Jego populizm wydaje się oddziaływać na Rumunów. Kiedy w 2006 roku rumuńska telewizja publiczna wybierała największych Rumunów wszech czasów, Becali zajął w plebiscycie 13-tą pozycję.

W 2009 roku spędził kilkanaście dni w areszcie po tym, jak ze swoimi gorylami uprowadził trzech mężczyzn podejrzewanych o kradzież jego samochodu. Kilkakrotnie wykazywał agresję wobec nazbyt natarczywych dziennikarzy.

W przedwyborczych sondażach ugrupowanie Becalego uzyskiwało maksymalnie 3% poparcia i samodzielnie nie przekroczyłoby progu wyborczego. Głosy, które padłyby na Partię Nowa Generacja mogą wzmocnić Partię Narodowo-Liberalną, co będzie szczególnie ważne przy powyborczym rozkładzie sił w koalicyjnej Unii Społeczno-Liberalnej, której najsilniejszym ogniwem jest Partia Socjaldemokratyczna premiera Victora Ponty, a drugim co do znaczenia koalicjantem narodowi liberałowie.

Partia Narodowo-Liberalna, z której będzie kandydować Becali (i inni politycy PNG) uznawana jest  za ugrupowanie umiarkowane, deklaratywnie o orientacji centroprawicowej, praktycznie stanowiąc formację bezideową zorientowaną pragmatycznie. Z PNL wywodzi się były liberalny premier Călin Popescu-Tăriceanu (zajmuje chłodne stanowisko wobec porozumienia z PNG)  i przewodniczący Senatu Crin Antonescu, druga osoba w państwie. Organizacja przynależy do Partii Europejskich Liberałów, Demokratów i Reformatorów  (obok niemieckiej FDP, brytyjskich Liberalnych Demokratów, czy polskiej Partii Demokratycznej). Lider liberałów w Parlamencie Europejskim Graham Watson skomentował sprawę aliansu PNG z rumuńskimi narodowymi liberałami, że „lepiej być na dworze i pluć na zewnątrz niż być na zewnątrz i pluć do środka”.

Rumuński Instytut Polityki Publicznej przypomniał wypowiedź Becalego, że „mężczyzna jest mężczyzną, kobieta zawsze kurwą” i w związku z tym wystosował apel do rumuńskich europarlamentarzystek Daciany Sârbu (żony premiera Ponty) i Adiny Văleanu (żony lidera PNL Crina Antonescu) o odrzucenie jego kandydatury z listy parlamentarnej Unii Społeczno-Liberalnej.

Lider PNL i przewodniczący Senatu już zapowiada, że jest za tym, aby Becali kandydował z listy jego partii. Premier Ponta kwestię przedwyborczego przymierza z politykiem tak odległym od lewicowych wartości, jak Becali komentuje we właściwym sobie stylu: – Jestem kibicem Steauy Bukareszt, jak mogę być przeciwko?

Źródło: adevarul.ro, informacje własne

About Krzysztof Górski

Gdańszczanin z urodzenia i z wyboru, nie wyobraża sobie życia bez większej wody, najchętniej słonej. Rumunofil. Pisze pracę doktorską na Uniwersytecie Gdańskim, która dotyczy Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego. Po jej ukończeniu marzy mu się praca na uczelniach w Dar es Salaam, Mombasie albo Luandzie.
KOMENTARZE