Home / Polityka / Rumunia: Nie ma mocnych na premiera Pontę

Rumunia: Nie ma mocnych na premiera Pontę

Autor: Krzysztof Górski

Na dwa tygodnie przed wyborami parlamentarnymi 9 grudnia sondaże wskazują na nieuniknione zwycięstwo centrolewicowej Unii Społeczno-Liberalnej (USL) premiera Victora Ponty. Rządzącej koalicji nie zaszkodziły skandale wokół próby odwołania prezydenta Traiana Băsescu, podważanie niezależności wymiaru sprawiedliwości i związana z tym krytyka ze strony Unii Europejskiej, a także afera plagiatowa szefa rządu, który przepisał obszerne fragmenty swojej pracy doktorskiej.

Według sondażu przeprowadzonego w połowie listopada przez Grupul de Studii Socio-Comportamentale Avangarde USL (koalicja kilku ugrupowań połączonych mniej lewicową ideologią, bardziej zaś politycznymi interesami i wrogością wobec prezydenta Băsescu) cieszy się poparciem 60% ankietowanych, sondaż ośrodka IMAS wskazuje USL jako wybór 57% indagowanych. W listopadzie partie rządzącej koalicji zanotowały pierwszy wzrost poparcia po trzech miesiącach spadków, spowodowanych wywołaniem przez nie największego kryzysu politycznego w Rumunii od 1989 roku i pogorszeniem wizerunku kraju za granicą.

Na Sojusz Prawej Rumunii (ARD), blok ugrupowań centroprawicowych, chce oddać swoje głosy 15% respondentów, na Partię Narodu – Dan Diaconescu (Partidul Poporului – Dan Diaconescu) 14%. Nie wiadomo czy pięcioprocentowy próg wyborczy przekroczy Demokratyczny Związek Węgrów w Rumunii (UDMR), do maja tego roku będący koalicjantem centroprawicowych rządów. Na największą partię węgierskiej mniejszości chciałoby oddać swoje głosy 3% ankietowanych.

Socjolog Marius Pieleanu, dyrektor grupy Avangarde, utrzymuje, że wstępne wyniki, które poznamy w nocy z 9 na 10 grudnia, w niewielkim stopniu będą różniły się od poparcia w tym sondażu: – USL otrzyma między 55 i 60%, nieco niższy wynik uzyska PP-DD, trochę wyższy centroprawica.

Wysokiemu poparciu dla ugrupowań rządzącej koalicji może sprzyjać strategia USL prowadzenia kampanii wokół kwestii odwołania niepopularnego prezydenta Băsescu (głowie państwa ufa zaledwie 15% ankietowanych), kojarzonego z centroprawicą, waśnie w samym Sojuszu, a także fakt, że pomimo surowych kryteriów moralnych, które musieli spełniać prawicowi kandydaci na parlamentarzystów („nowość” i „uczciwość” to ważne hasła w kampanii ARD, jej kandydatów oceniała specjalnie powołana komisja), na listach wyborczych znaleźli się politycy mający problemy z prawem, jak Alin Trăşculescu.

Dotychczasowy przebieg kampanii uważany jest za bezbarwny i pozbawiony „mocniejszych” momentów. Poparcie wyborców koreluje z wysokością datków uzyskiwanych przez partie od osób prawnych i poszczególnych obywateli. Jak podaje Autoritatea Electorală Permanentă (AEP) – rumuński odpowiednik Państwowej Komisji Wyborczej – w ciągu dwóch tygodni rozpoczętej 9 listopada kampanii wyborczej – Unia Społeczno-Liberalna uzyskała dofinansowanie w wysokości 6.401.278 RON (ok. 5.816.000 PLN), z czego 765.362 RON od osób fizycznych, a 5.635.916 RON od osób prawnych. Centroprawica zdołała zebrać na kampanię 3.072.640 RON (ok. 2.792.107 PLN), podczas gdy ugrupowanie milionera Dana Diaconescu 2.033.356 RON (ok. 1.847.710 PLN). Silny związek między poparciem uzyskiwanym w sondażach (i szansą na wygraną) a wysokością środków zebranych na banery, plakaty i spoty wyborcze stanowi stałą cechę rumuńskich kampanii wyborczych.

Jednym z pól potencjalnego konfliktu, jaki rysuje się na powyborczym horyzoncie, wydaje się być kwestia wskazania przez głowę państwa kandydata na szefa rządu. Skonfliktowany z premierem Pontą (który dążył do jego usunięcia) prezydent Băsescu daje niejasne sygnały, że może usiłować desygnować na to stanowisko innego polityka, nawet spoza zwycięskiej koalicji. Zdaniem niektórych obserwatorów (jak Aliny Mungiu-Pippidi, jednej z bardziej znanych rumuńskich politolożek) dałoby to USL uzasadnione podstawy do kolejnej, trzeciej już próby pozbawienia stanowiska Traiana Băsescu.

Źródło: adevarul.ro

About Krzysztof Górski

Gdańszczanin z urodzenia i z wyboru, nie wyobraża sobie życia bez większej wody, najchętniej słonej. Rumunofil. Pisze pracę doktorską na Uniwersytecie Gdańskim, która dotyczy Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego. Po jej ukończeniu marzy mu się praca na uczelniach w Dar es Salaam, Mombasie albo Luandzie.
KOMENTARZE