Home / Polityka / Rumunia: Polska studentka porwana przez Romów

Rumunia: Polska studentka porwana przez Romów

Agata Bednarek

Autor: Krzysztof Górski

Po Agacie Bednarskiej, studentce Dolnośląskiego Uniwersytetu Przyrodniczego, pozostał jedynie breloczek do kluczy w kształcie pudelka, oraz napoczęta paczka chusteczek. Studentka z Wrocławia została uprowadzona w czwartek w rumuńskich Jassach. To kolejny taki przypadek w Rumunii w ostatnich miesiącach.

Wszystko zdarzyło się nagle w czwartkowy wieczór. Agata, 21-letnia studentka biotechnologii przebywająca na Erasmusie w Rumunii, wracała z koleżanką z seansu filmu „Anna Karenina” w kinie Republica. –  To był taki piękny i smutny film. Agata miała wciąż jeszcze łzy w oczach i rozmazany makijaż, kiedy podeszło do nas dwóch młodych, dobrze zbudowanych chłopaków i zapytało, czy mogą nas podwieźć – opowiada Klaudia, koleżanka Agaty z akademika. – Uliczka nie była oświetlona z powodu oszczędności, niewiele widziałam, ale jestem pewna, że to byli Cyganie – dodaje Klaudia. Dalej wydarzenia potoczyły się naprawdę szybko: – Odeszłam na chwilę, żeby zabrać pieniądze z bankomatu. Kiedy odwrócona wyciągałam pieniądze usłyszałam krzyk, po czym zobaczyłam jak mężczyźni wciągają Agatę do auta w reklamówce Tesco na głowie. Zakręciło mi się w głowie i upadłam.

Kino Republica w Jassach

Rzecznik rumuńskiej policji w Jassach podkomisarz Ștefan Vasali podejrzewa, że za zniknięciem może stać gang braci Ionescu, który od lat terroryzuje mieszkańców kilku dzielnic Jass. – Nasi funkcjonariusze przeszukali nieruchomości należące do rodziny Vasali. W trakcie postępowania odkryto m.in. nielegalną ubojnię, ale żadnego śladu polskiej studentki.

W sobotę w rumuńskiej telewizji Realitatea wystąpiła matka Agaty: – Oddajcie mi moją córkę! – mówiła kobieta zdławionym głosem. Ona nie jest niczemu winna! Polski ambasador w Bukareszcie Marek Szczygieł mówi, że jest „autentycznie wstrząśnięty” i „gorąco wierzy”, że Polka zostanie znaleziona cała i bezpieczna: – W imię kilku wieków polsko-rumuńskiej przyjaźni, w imię wołoskich hufców pod Wiedniem, w imię międzywojennego sojuszu Warszawy i Bukaresztu, wypuście ją!

Marek Szczygieł ambasador RP w Rumunii źródło bukareszt.msz.gov.pl jpg

W poszukiwaniu zaginionej koleżanki chcą brać udział studenci DUP, którzy starają się w tym celu od swojego dziekana o specjalny urlop od zajęć: – Agata była w samorządzie studenckim DUP, angażowała się w to, co robi. Prowadziła kółko filmowe, które w ostatnim czasie pokazywało m.in. „Czas Cyganów” Emira Kusturicy – przybliża osobę zaginionej Rafał, kolega z roku. – Bardzo za nią tęsknimy.

Od przystąpienia Rumunii w 2007 roku do Unii Europejskiej porwania turystek przez Romów to prawdziwa plaga. Policyjne statystyki wskazują, że w ciągu ostatnich czterech lat rumuńscy stróże prawa otrzymali zgłoszenia o zaginięciu 47 cudzoziemek, z czego do dziś nie odnaleziono 22. Nie wiadomo, o ilu przypadkach policja nie jest powiadamiana, gdyż krewni ofiar wolą prowadzić poszukiwania na własną rękę. W Bukareszcie, Jassach i w Klużu jak grzyby po deszczu powstają prowadzone przez romskie rodziny firmy specjalizujące się w poszukiwaniu osób zaginionych, o których często mówi się, że same mają powiązania z porywaczami. Główny motyw porwań paradoksalnie nie tkwi w chęci zarobku. – Od przystąpienia Rumunii do Unii Europejskiej na Zachód w poszukiwaniu godziwego życia wyjechały tysiące romskich kobiet – tłumaczy profesor socjologii na Uniwersytecie Stefana Wielkiego w Suczawie Ana Lipovescu. –  Jest im łatwiej znaleźć pracę jako pomocom domowym, czy opiekunkom do dzieci. W ten sposób na jednego romskiego mężczyznę przypada 0,62% kobiety. Porwania to rozpaczliwa próba znalezienia towarzyszek do wspólnego życia – wyjaśnia rumuńska uczona.

Ostatnie zdjęcie Agaty w Rumunii

Do najgłośniejszego uprowadzenia doszło w sierpniu ubiegłego roku, kiedy w Satu Mare zostały porwane dwie członkinie delegacji niemieckiego landu Meklemburgia – Przedmorze, które przyjechały do Rumunii na targi książki. Po zdarzeniu na znak protestu swój przyjazd na targi odwołał noblista Günter Grass, który napisał także z tej okazji wiersz „Rumänien schluckt das Blut von Töchtern” (Rumunia połyka krew córek).

Dwa lata temu policja z Floreşti odkryła w pobliskich górach Bihor łańcuch jaskiń, w których było przetrzymywanych siedem porwanych turystek z Wielkiej Brytanii, Szwajcarii i Australii. – Romscy chłopacy zaprosili nas na wiejską potańcówkę – opowiadała o okolicznościach uprowadzenia 21-letnia Simone Oakland z Leeds. – Obiecywali, że pokażą nam lokalne atrakcje, zabiorą na nocny spacer i zapoznają z tutejszą kuchnią. Kiedy dziewczęta o północy opuściły swój hostel i wsiadły do podstawionego busa, Romowie poczęstowali je cujką (lokalną śliwowicą), doprawioną środkami nasennymi, po czym wywieźli w kierunku dzikich ostępów Karpat.

Broszura na temat bezpieczeństwa kobiet

Plaga porwań odbija się głośnym echem w Europie Zachodniej, przyczyniając się do pogorszenia wizerunku kraju i spadku wpływów z turystyki. Kwestia uprowadzeń doprowadziła już do tego, że kilka tygodni temu po raz kolejny odroczono przystąpienie Rumunii do strefy Schengen. Aby przeciwdziałać spadkowi wpływów z turystyki rumuńskie MSW przygotowało specjalną broszurę z radami, jak należy postępować, aby uniknąć porwania. Eksperci do spraw bezpieczeństwa zalecają m.in. aby nie pić alkoholu z nieznajomymi mężczyznami, (zwłaszcza z tymi o ciemniejszej karnacji), nie pozwalać obcym mężczyznom zapraszać się w nocy do ich mieszkań (chyba, że z koleżanką), nie należy także golić nóg, przed wyjazdem do Rumunii warto również przejść krótki kurs samoobrony.

Źródła: Ambasada Polski w Bukareszcie, Ministerstwo Turystyki Rumunii, Departament ds. Uprowadzeń Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Rumunii

About Krzysztof Górski

Gdańszczanin z urodzenia i z wyboru, nie wyobraża sobie życia bez większej wody, najchętniej słonej. Rumunofil. Pisze pracę doktorską na Uniwersytecie Gdańskim, która dotyczy Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego. Po jej ukończeniu marzy mu się praca na uczelniach w Dar es Salaam, Mombasie albo Luandzie.
KOMENTARZE

Panowie,

1. Z takich rzeczy nie powinno się w ogóle żartować. Naprawdę nie rozumiem, jak można nie wiedzieć, że takie rzeczy nie powinny być tematem żartów.

2. Ten artykuł robi wyjątkowo zły PR Rumunii.

3. Polsce też robi zły PR

4. Stare chłopy, a zachowują się jak dzieci – żenada.

Pozdrawiam,
Adam

Bardzoo nie lubię, Wy tu sobie żarty stroicie, a 1000ce Prawdziwych Polaków uwierzy i będzie mieć kolejny, dobry powód do anty-Romskiej nagonki. Nieodpowiedzialny primaaprilisowy żart :(((

Tak, wszyscy o niej myślimy. Rumuńska policja odwołała wielkanocne urlopy licznym funkcjonariuszom.

Ciagle nie moge uwierzyc, jakby byla obok nas, tak jak tydzien temu. Nie czula sie tu dobrze, mimo 6 lat w Rumunii nie opanowala jezyka (poslugiwala sie mieszanina moldawskiego i polskiego o wyraznie slaskim przyspiewie), odnosilo sie wrazenie wrazenie ze byla ciagle zaszczuta, przesladowana, calymi miesiacami nie opuszczala wynajetej w lukusowej dzielnicy Bukaresztu willi. Uwielbiala folklor. Zapamietam ja spiewajaca dojny i czardasze na gara de nod, to bylo jej podstawowe zrodlo utrzymania. Nie moge przejsc do porzadku na faktem, ze jej tu nie ma. Wierze, ze konsulat, ze ambasada, ze policja, pomoga.