Home / Polityka / Rumunia: Powyborcza gilotyna w partii prezydenta Băsescu

Rumunia: Powyborcza gilotyna w partii prezydenta Băsescu

Rumuńskie wybory samorządowe z 10 czerwca potwierdziły utratę zaufania do Partii Demokratyczno-Liberalnej prezydenta Traiana Băsescu, rządzącej Rumunią przez ostatnie osiem lat. Zwycięzcą wyborów okazała się sprawująca od kilku tygodni władzę Partia Socjaldemokratyczna (PSD) bądź jako uczestnik koalicji Unia Społeczno-Liberalna (USL), bądź jako samodzielny uczestnik wyborów.

O rozmiarze sukcesu PSD i jej koalicjantów świadczy fakt, że socjaldemokraci zdobyli stanowiska 21 z 40 szefów rad wojewódzkich (w Rumunii wybieranych w wyborach bezpośrednich), pozostająca z nimi w koalicji Partia Narodowo-Liberalna (PNL)  stanowiska 13 szefów rad wojewódzkich (przed czterema laty 5), zaś PDL wygrała jedynie w dwóch województwach. Kandydaci USL  obejmą stanowiska 1628 ze 3187 merów.

Bezpośrednim politycznym skutkiem wyborów jest czwartkowa dymisja zarządu PDL na czele z byłym premierem Emilem Bokiem, który zwyciężył w pojedynku na mera siedmiogrodzkiego Klużu. – Przeprowadziliśmy Rumunię przez kryzys, zaś środki, które przedsięwziął rząd PDL były słuszne i skuteczne. W sposób istotny wpłynęły jednak na wynik wyborów – tłumaczył szef rządu (do lutego 2012) odnosząc się do surowej terapii, jaką jego gabinet zastosował pogrążającej się w recesji gospodarce kraju.

Swoje stanowisko utraciła szefowa „pedelistów” w Bukareszcie Elena Udrea – była minister w rządach PDL, bez której rumuńska polityka utraci nieco ze swego kolorytu. Znana z wyzywających, kosztownych strojów, komentowanych przez bukaresztańskich taksówkarzy, o charakterystycznych blond włosach, Udrea niejednokrotnie wypowiadała opinie, które podważały jej polityczne kompetencje oraz intelektualne możliwości. Najbardziej znany lapsus byłej minister rozwoju regionalnego związany jest z jej wypowiedzią na temat „prezydenta Norwegii” (choć kraj ten jest monarchią) i obecności Norwegii w Unii Europejskiej (Norwegia nie jest członkiem Unii). Po części to jej zasługa, a na pewno odpowiedzialność, że kandydat PDL na mera stolicy uzyskał zaledwie 15,7% poparcia, a zwycięzca wyborów – Sorin Oprescu, popierany przez USL – 56,7% głosów.

Wybory po raz pierwszy odbywały się w jednej turze i niektórzy obserwatorzy zauważają, że obniżyła się legitymizacja władz lokalnych, ponieważ niektórzy nowi merowie zwyciężyli zdobywając poparcie co piątego wyborcy. Nowe prawo, przyjęte w maju 2011 roku przez liberalnych demokratów oraz ich rządowego koalicjanta Demokratyczny Związek Węgrów w Rumunii, miało ułatwić centroprawicy utrzymanie stanu posiadania z 2008 roku. Działacze organizacji pozarządowych i politolodzy –  jak Cristian Pârvulescu – przestrzegali, że taki przepis stworzy stanowisko „dożywotnich merów”. Tymczasem okazało się, że wybory w jednej turze zgilotynowały kandydatów PDL.

Centroprawica ma coraz mniej czasu na dokonanie wewnętrznych rozliczeń i wyjście na prostą – Rumunię już w listopadzie czekają wybory parlamentarne. Tymczasem Unia Społeczno-Liberalna wzięła przykład z PDL i kilka tygodni temu zmieniła ordynację wyborczą tak, aby posłów i senatorów wybierać w okręgach jednomandatowych, co stawia partię prezydenta Traiana Băsescu w wyjątkowo trudnej sytuacji.

 

Krzysztof Górski

 

Źródła: adevarul.ro, mediafax.ro

About Krzysztof Górski

Gdańszczanin z urodzenia i z wyboru, nie wyobraża sobie życia bez większej wody, najchętniej słonej. Rumunofil. Pisze pracę doktorską na Uniwersytecie Gdańskim, która dotyczy Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego. Po jej ukończeniu marzy mu się praca na uczelniach w Dar es Salaam, Mombasie albo Luandzie.
KOMENTARZE