Home / Gospodarka / Handel / Rumunia: Produkty BIO nie cieszą się powodzeniem na rynku lokalnym

Rumunia: Produkty BIO nie cieszą się powodzeniem na rynku lokalnym

Rumunia eksportuje około 90% swoich ekologicznych produktów rolnych.

– Nie sprzedają się one na rynku lokalnym, ponieważ są o wiele droższe niż „klasyczny” towar. Poza tym jesteśmy zmuszeni importować ogromną ilość żywności, gdyż produkty rumuńskie nie docierają na sklepowe półki, oświadczył rumuński minister rolnictwa Daniel Constantin na konferencji prasowej 14 listopada br.

Sytuacja od lat pozostaje niezmienna. Alexandru Vulpe, inżynier ogrodnik z okręgu Arad w zachodniej Rumunii twierdzi, że jego krajanie nie są zainteresowani produktami bio, ponieważ są one dla nich za drogie. I tak, kilogram marchwi bio kosztuje 13 RON (ok. 3 EUR), podczas gdy kilogram marchwi „zwykłej” to wydatek rzędu jedynie 3,5 RON (ok. 0,75 EUR). Cena za kilogram gruszek bio może dojść nawet do 30 RON (ok. 6 EUR), to jest trzy razy drożej niż „normalne” owoce.

Vulpe eksportuje rocznie do Niemiec dziesiątki ton rokitnika zwyczajnego. Inny hodowca, Włoch Adriani Giusti, na 33 hektarach niezwykle żyznej ziemi uprawia jabłka, ziemniaki i cukinie. Mówi, że jego owoce są najbardziej poszukiwanym gatunkiem ekologicznych jabłek w Europie. Rumuni nie chcą jednak korzystać z jego usług.

– Dla Rumunów moje jabłka są za małe i nadają się jedynie na bimber. Ich oczy przyzwyczajone są do dużych owoców jak z reklamy, twierdzi Giusti.

Dlatego całość produkcji eksportuje do Francji, Włoch czy Wielkiej Brytanii.

Jedynie w okręgu Arad istnieje 98 gospodarstw ekologicznych. Ponad 80% ich produkcji trafia na eksport.

Często dochodzi do takich absurdów, że przetworzone w zachodnich fabrykach „ekologiczne” owoce z Rumunii wracają na rumuńskie półki „bio” w postaci dżemów, soków czy przetworów. Ich ceny są jednakże trzykrotnie wyższe niż ceny innych produktów, dlatego nie cieszą się zbyt wielkim powodzeniem. Przeciętny konsument woli sięgnąć do supermarketowego ogródka po pomidory z Holandii, czosnek z Chin czy jabłka z Polski. Minister Constantin nie zaproponował jednakże sposobu rozwiązania problemów toczących rumuńskie rolnictwo.

Źródło: mediafax.ro, newsar.ro

About Olga Bartosiewicz

Doktorantka na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, zajmuje się XX-wieczną literaturą rumuńską i francuską.
KOMENTARZE