Home / Polityka / Rumunia: Pyrrusowe zwycięstwo prezydenta Băsescu

Rumunia: Pyrrusowe zwycięstwo prezydenta Băsescu

Zawieszony prezydent Rumunii Traian Băsescu powróci na swoje stanowisko. Frekwencja w referendum nad odwołaniem prezydenta wyniosła około 46% (dane jeszcze nieoficjalne), zatem mniej niż połowa uprawnionych wzięła udział w głosowaniu i nie ma ono mocy wiążącej. Zgodnie z rumuńską konstytucją sytuacja wraca do stanu przed zawieszeniem Băsescu 5 lipca. Według exit polls więcej niż 4 na 5 głosujących życzyło sobie odejście dotychczasowej głowy państwa.

Głosowanie nad przyszłością zawieszonego prezydenta odbyło się w niedzielę, 29 lipca. Szczyt sezonu urlopowego, a także bojkot, do którego wezwała popierająca Băsescu Partia Demokratyczno-Liberalna, zniechęcały do udziału w plebiscycie. Frekwencji nie poprawiły takie działania rządu jak specjalne obwody referendalne na wybrzeżu czarnomorskim – w samej Mamai wczasowicze mogli oddać swe głosy w  18 punktach w hotelach i restauracjach, udając się na głosowanie w strojach plażowych.

W ostatnim dniu kampanii referendalnej zawieszony prezydent kraju mówił, że udział w referendum będzie legitymizacją zamachu stanu. Do bojkotu referendum wezwał również mer stolicy Mołdawii Dorin Chirtoacă. W apelu do obywateli Rumunii przebywających w tym kraju (unijne paszporty rumuńskie  posiada także wielu mieszkańców rumuńskojęzycznej Mołdawii) mer Kiszyniowa stwierdził, że brak uzasadnionych przyczyn do odwołania prezydenta Băsescu i nie ma żadnych dowodów, że zawieszony prezydent naruszał konstytucję.

Do ostatniej chwili polityczni przeciwnicy Băsescu – premier Victor Ponta i popierająca go centrolewicowa Unia Społeczno-Liberalna – chwytali się wszystkich sposobów, by zmobilizować Rumunów do pójścia do urn wyborczych. Jednym z kontrowersyjnych środków było wyciągnięcie tzw. sprawy Willi Dantego – luksusowego obiektu w Bukareszcie, który został wyremontowany za milion euro, rzekomo aby zamieszkał w nim prezydent Băsescu po ukończeniu za dwa lata kadencji. W niedzielę, w którą odbywało się referendum, rządowa jednostka sprawująca pieczę nad willą zorganizowała dni otwarte, podczas których każdy mieszkaniec stolicy mógł przyjść i zobaczyć jaki komfort czeka na Băsescu, kiedy zakończy swoją pracę jako głowa państwa.

W komentarzu dla dziennika România Liberă Laurentiu Mihu zwraca uwagę na manipulacje, których rząd Ponty dokonywał, aby zwiększyć frekwencję. – Jaki sens ma nakaz ciszy wyborczej na 24 godziny przed referendum, podczas gdy premier sam daje zielone światło dla operacji, która z całą pewnością zmieni klimat głosowania – pytał Mihu. Dziennikarz zwraca również uwagę, że retoryka dotycząca sprawy Willi Dantego w mediach kontrolowanych przez Dana Voiculescu, sprzymierzeńca koalicji rządzącej, czyni z nazwiska prezydenta Băsescu synonim takich dyktatorów jak Saddam Husajn, czy Nicolae Ceauşescu, którzy na krwi poddanych realizowali dla siebie megalomańskie projekty architektoniczne.

W nieoczekiwany sposób w sukurs centrolewicowej koalicji przyszedł rumuński Kościół Rzymskokatolicki. Pomimo zakazu agitacji wyborczej arcybiskup Bukaresztu i zwierzchnik rumuńskich rzymskich katolików Ioan Robu w odczytywanym w niedzielę w kościołach podczas nabożeństw liście pasterskim wezwał wiernych do udziału w głosowaniu, gdyż taki jest obowiązek prawdziwego chrześcijanina. Tym bardziej – podkreśla abp Robu – że prezydent Băsescu, były PDL-owski premier Emil Boc i minister rozwoju regionalnego Elena Udrea nie wsparli Kościoła w sporze o budowę Plaza Cathedral – 75-metrowego biurowca w Bukareszcie budowanego w odległości ośmiu metrów od zabytkowej rzymskokatolickiej Katedrze św. Józefa w Bukareszcie, będącej wielkim symbolem religijnym dla 1,5 milionowej katolickiej społeczności tego kraju.

Rumuni mieszkający w Polsce skarżyli się również, że pomimo ciszy wyborczej, otrzymywali sms-owy spam, który zachęcał ich do wzięcia udziału w referendum w rumuńskich przedstawicielstwach dyplomatycznych w naszym kraju.

Sprawa Willi Dantego przypomina, że przez najbliższe dwa lata, do zakończenia kadencji  Băsescu, Rumunię czekają dwa lata niestabilności i bezpardonowej walki politycznej przy wykorzystaniu środków rzadko widywanych w zachodnich demokracjach, ale także nad Wisłą. Zwycięstwo Traiana Băsescu jest pyrrusowe, odejścia prezydenta życzyło sobie znacznie więcej wyborców niż głosowało na niego trzy lata temu, pozycja polityka jest znacznie słabsza aniżeli przed parlamentarnym przewrotem dokonanym 3-6 lipca. Wyniki wyborów otwierają również na nowo problem sukcesji po Băsescu w wyborach prezydenckich w 2014 roku. Gdyby przyspieszone wybory odbyły się teraz, raczej na pewno wygrałby je kandydat zwalczającej prezydenta centrolewicy. Kryzys w strefie euro, od której w znacznym stopniu uzależniona jest gospodarka Rumunii sprawia, że kierunek w którym podążą nastroje społeczne jest trudny do przewidzenia i czas może pracować na korzyść Partii Demokratyczno-Liberalnej.

Komentując wypowiedź tymczasowego prezydenta Crina Antonescu, że jeśli  wynik referendum spowoduje powrót do władzy zawieszonego prezydenta on sam odejdzie z polityki, Băsescu oskarżył Antonescu, że obawia się wyniku wyborczej konfrontacji z byłym premierem Mihaiem Răzvanem Ungureanu. Ungureanu ma liczne atuty, by w przyszłości odnieść sukces w polityce rumuńskiej. Doświadczenie państwowe uzyskał pracując jako szef dyplomacji i wywiadu zagranicznego. Nie jest członkiem PDL, zatem jego konto w mniejszym stopniu obarczają afery korupcyjne kojarzone z tą partią, jak również rygorystyczna polityka oszczędnościowa ostatnich dwóch lat. W dodatku zaczął już tworzyć szersze zaplecze polityczne, oparte na PDL, ale wykraczające poza to ugrupowanie. Jego Inicjatywa Obywatelska Centroprawicy (Iniţiativa Civică de Centru-Dreapta, ICCD) ma na celu odzyskanie zaufania Rumunów do służby publicznej i przywrócenie do polityki takich zasad jak przyzwoitość, uczciwość, czy umiarkowanie. Hasła to niezwykle nośne, gdy premierem kraju jest polityk przez własną uczelnię oskarżany o plagiat, który zawieszonego prezydenta kraju nazywa nikczemnikiem.

Krzysztof Górski

Źródła: adevarul.ro, antena3.ro, libertatea.ro, mediafax.ro

Zobacz fotogalerię ze zdjęciami  wnętrz Willi Dantego

About Krzysztof Górski

Gdańszczanin z urodzenia i z wyboru, nie wyobraża sobie życia bez większej wody, najchętniej słonej. Rumunofil. Pisze pracę doktorską na Uniwersytecie Gdańskim, która dotyczy Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego. Po jej ukończeniu marzy mu się praca na uczelniach w Dar es Salaam, Mombasie albo Luandzie.
KOMENTARZE