Home / Polityka / Rumunia: Radu Gabrea przypomina wstydliwą kartę historii

Rumunia: Radu Gabrea przypomina wstydliwą kartę historii

Radu Gabrea źródło adevarul.ro

Autor: Krzysztof Górski

W 1974 roku generał Gheorghe Marcu – wysoko postawiony oficer Securitate (komunistycznych tajnych służb) – leci z Zurychu do Bukaresztu, ale na lotnisku w Rumunii zdaje sobie sprawę, że brakuje mu jednej z walizek. W środku znajdował się milion dolarów, otrzymany od Dana Shaike, izraelskiego szpiega, który prawie cztery dekady wcześniej sam opuścił rumuńską wioskę aby wyruszyć do palestyńskiego kibucu. Pieniądze miały ułatwić ucieczkę rumuńskich Żydów do Izraela. Mężczyźni spotykali się wielokrotnie w rumuńskich ambasadach we Wiedniu i w szwajcarskim Bernie. Dan przynosił wówczas wypełnioną zielonymi banknotami walizkę (preferował markę Samsonite), Marcu zaś listę nazwisk.

Historia ta nie stanowi początku najnowszej powieści Toma Clancy’ego, ale epizod ze współczesnych dziejów Rumunii – handel przez komunistyczne państwo swoimi obywatelami żydowskiego pochodzenia. Temat ten przybliża w swoim filmie dokumentalnym „Evrei de vânzare” (Żydzi na sprzedaż) Radu Gabrea, reżyser którego specjalnością stają się rumuńskie „trupy w szafie”, tematy niechętnie poruszane ze względu na ich kontrowersyjność albo podważanie dobrego wizerunku kraju. Film miał swoją premierę w połowie stycznia, a niemal dokładnie miesiąc wcześniej do rumuńskich kin trafił jego poprzedni obraz – fabularyzowany dokument „Trei zile până la Crăciun” – opowiadający o ostatnich dniach komunistycznego dyktatora Nicolae Ceauşescu i jego małżonki Eleny.

Plakat do filmu źródło 4arte.ro

– To wstydliwy rozdział naszej historii o którym się albo nie wspomina, albo mówi „po cichu”  – opowiada o „Żydach na sprzedaż”  twórca pierwszego w Rumunii serialu telewizyjnego (Urmărirea  z 1970 roku).

Do zrobienia filmu Gabreę zainspirowała książka „The ransom of the Jews: the story of the extraordinary secret bargain between Romania and Izrael”, autorstwa Radu Ioanida, historyka o rumuńskich korzeniach z amerykańskiego Muzeum Holocaustu. Filmowiec przygotowywał się również wykorzystując dokumenty CNSAS (rumuńskiego odpowiednika IPN-u) i inne książki na ten temat, rozmawiał także ze świadkami bezpośrednio biorącymi udział w tamtych wydarzeniach. Reżyser mówi jednak, że w swoich filmach w niewielkim stopniu bierze pod uwagę opinie historyków, ponieważ na tematy żydowskie pojawiają się liczne książki, napisane z ideologicznych pobudek, które tak naprawdę zafałszowują rzeczywistość. Rumuńscy Żydzi nie byli jedyną grupą ludności, traktowaną przez komunistyczny reżim jako towar, dzięki któremu można zdobywać dewizy. Do Niemiec Zachodnich wyjechały tysiące Sasów i Szwabów, którzy przez osiem wieków tworzyli etniczny krajobraz Siedmiogrodu. – Walczyli z Tatarami, Turkami, cierpieli razem z innymi mieszkańcami Transylwanii – wspomina Gabrea. Najbardziej znaną przedstawicielką niemieckojęcznej społeczności jest Herta Müller, laureatka literackiej nagrody Nobla w 2009 roku.

Pomnik Ofiar Holocaustu w Bukareszcie

Przed wojną w Rumunii żyła jedna z największych w Europie i najaktywniejszych społeczności żydowskich, która tak jak w Polsce znajdowała się na celowniku organizacji ekstremistycznych, jak faszyzująca Żelazna Gwardia, ale także prawie wszystkich ugrupowań z centrum sceny politycznej. Najbardziej niechlubne momenty historii Rumunii przed objęciem władzy przez komunistów to próby pozbawienia Żydów obywatelstwa kraju, jak również pogromy, w których życie straciło tysiące osób. Antysemickie poglądy reprezentował m.in. najsłynniejszy rumuński intelektualista Mircea Eliade, który mieszkając po wojnie na Zachodzie wypierał się swoich wcześniejszych związków ze skrajną prawicą (co opisuje w swojej książce „Cioran, Eliade, Ionesco: o zapominaniu faszyzmu” francuska pisarka Alexandra Laignel-Lavastine).

Postawę pozytywną wśród rumuńskich polityków reprezentował mer miasta Czerniowce Traian Popovici.  Popovici wiele ryzykując sprzeciwił się poleceniom rządzącego Rumunią oraz sprzymierzonego z Hitlerem marszałka Antonescu i uchronił wielu bukowińskich Żydów przed zagładą w obozach, wydając 19.000 zezwoleń na pracę. Film przybliżający tę postać przygotowuje wytwórnia Veni Vici Entertainment Inc., a główną rolę odtwarza Dustin Hoffman, którego rodzina sama wywodzi się z mołdawskich Żydów.

Według Komisji Wiesela Holocaust przetrwało co najmniej 290.000 rumuńskich Żydów. Wielu z nich, podobnie jak w Polsce, zasiliło szeregi partii komunistycznej, jednak zdecydowana większość dzieliła ciężki los nie żydowskich współobywateli. Lider społeczności żydowskiej Wilhelm Filderman został aresztowany w 1945 roku i trzy lata później opuścił kraj. Rumuńskim fenomenem na skalę światową była postać Żydówki Any Pauker, jedynej kobiety w gronie przywódców partii komunistycznych.

Traian Popovici źródło unstory.com jpg

Jak opisuje w swojej książce Radu Ioanid współpraca tajnych służb rumuńskich i izraelskich trwała prawie przez całą zimną wojnę. Po wojnie sześciodniowej w 1967 roku Rumunia jako jedyny kraj bloku wschodniego utrzymywała stosunki dyplomatyczne z Izraelem. Średni koszt uzyskania wizy wyjazdowej wynosił 3000 $. Płatności dokonywano nie tylko w gotówce, ale również w formie izraelskich inwestycji w Rumunii.  W ten sposób Izraelczycy wsparli kulejącą po wojnie rumuńską infrastrukturę naftową.

Dzisiejszą Rumunię zamieszkuje prawdopodobnie mniej niż 10.000 obywateli o żydowskich korzeniach. Wciąż dają znać o sobie antysemickie tendencje wśród rumuńskich polityków. W ubiegłym roku duże poruszenie wywołało powołanie do rządu przez premiera Victora Pontę Dana Şovy. Bliski współpracownik szefa rządu zasłynął zanegowaniem pogromu, do którego doszło w Jassach w czerwca 1941 roku. W jego wyniku zamordowano około 13.000 Żydów. W zeszłym roku sam przewodniczący Izby Deputowanych Valeriu Zgonea (tak jak Şova przedstawiciel Partii Socjaldemokratycznej) przyznał, że „w momentach zawirowań historii państwo rumuńskie promowało postawy antysemickie i rasistowskie”.

źródła: adevarul.ro, forward.com

About Krzysztof Górski

Gdańszczanin z urodzenia i z wyboru, nie wyobraża sobie życia bez większej wody, najchętniej słonej. Rumunofil. Pisze pracę doktorską na Uniwersytecie Gdańskim, która dotyczy Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego. Po jej ukończeniu marzy mu się praca na uczelniach w Dar es Salaam, Mombasie albo Luandzie.
KOMENTARZE