Home / Polityka / Rumunia: Samotny rycerz kontra trzech muszkieterów

Rumunia: Samotny rycerz kontra trzech muszkieterów

Premier Mihai Răzvan Ungureanu zadeklarował we wtorek, że przystępuje do tworzenia nowej formacji politycznej. Zapowiedź MRU to jeden z wielu znaczących ruchów na rumuńskiej scenie politycznej, jakie miały  w  ciągu ostatnich kilku dni w związku z czerwcowymi wyborami samorządowymi i listopadowymi parlamentarnymi.

– Staję się świadomy oczekiwania jakie istnieje w ogromnej masie dojrzałego elektoratu – wolnych zawodów, elektoratu miejskiego, wykształconego, ludzi znajdujących się w pełni aktywności zawodowej. Podzielam ich aspiracje. Czuję to oczekiwanie, dochodzi do mnie różnymi kanałami – tłumaczył swoją deklarację premier (pisany w skrócie przez rumuńskie media MRU). Zdaniem znawców rumuńskiej polityki MRU kieruje się w stronę elektoratu niezdecydowanego, zdemobilizowanego, nie potrafiącego wyszukać nic dla siebie w aktualnej ofercie politycznej, którego istnienie znajduje odzwierciedlenie w sondażach poparcia dla partii. Działacze głównego ugrupowania popierającego rząd – Partii Demokratyczno-Liberalnej (PDL), jak Elena Udrea – twierdzą, że premier potrzebuje poparcia ich partii dla nowego projektu. Sam Ungureanu jest bezpartyjny, wcześniej pełnił funkcję szefa rumuńskiego wywiadu.

Dużych szans dla ugrupowania tworzonego przez Ungureanu nie widzi Ioana Ene, komentatorka ziare.com, podkreślając brak chemii pomiędzy premierem a prezydentem Traianem Băsescu, a także zauważając, że młody szef rządu reprezentuje wszystko to, co obce rządzącej PDL: jest reformatorem z ambicjami intelektualnymi, zasadami oraz swoimi poglądami. Samotni rycerze są bohaterami klasycznych powieści – porównuje Ene – ale wybory nie są literaturą, tylko operacją pragmatyczną, która potrzebuje maszynerii partyjnej.

Wniosek komentatorki jest następujący: PDL znajduje się w stanie tak daleko posuniętego rozkładu, że ewentualne przejęcie partii przez Ungureanu może okazać się końcem kariery politycznej premiera. Jedyną szansą dla MRU stanowi stworzenie zupełnie nowego ugrupowania centroprawicowego, nakierowanego na miejską klasę średnią, z co najmniej średnim wykształceniem. Jeżeli idzie o rady personalne dla premiera sugeruje mu się „niezużyte”, albo technokratyczne nazwiska z jego rządu, jednego z najmłodszych w Unii Europejskiej, jak minister finansów Bogdan Drăgoi, czy sprawiedliwości Cătălin Predoiu. Premier miałby również oprzeć się na liberalnym skrzydle PDL, politykach niezależnych jak Monica Macovei, reformatorskim środowisku ruchu Noua Republică. Być może personalnego tropu kogo jeszcze Ungureanu widziałby w tworzonej formacji należy szukać w przemówieniu jakie premier wygłosił w środę w Akademii Rumuńskiej, zachęcając intelektualistów do zajmowania się działalnością polityczną.

Ewentualnemu nowemu ugrupowaniu może sprzyjać coraz bardziej antyliberalna i antyprywatyzacyjna retoryka przybierana przez opozycyjną Unię Społeczno-Liberalną (USL), której polityków niektórzy komentatorzy oskarżają nawet o powrót na pozycje programowe z okresu politycznej stagnacji za prezydentury Iona Iliescu.

W sobotę w Bukareszcie odbył się zjazd trzech partii tworzących Unię (postkomunistycznej Partii Socjaldemokratycznej, PSD, Partii Narodowo-Liberalnej, PNL i Partii Konserwatywnej, PC), które wyznaczyły wspólnych kandydatów na premiera (Victor Ponta, lider SDP) i prezydenta (Crin Antonescu, przywódca PNL). Przemawiając do uczestników mityngu Ponta porównał liderów trzech ugrupowań, a także innych aktorów rumuńskiej sceny politycznej, do bohaterów powieści Aleksandra Dumasa: – Jesteśmy jak trzej muszkieterowie (…). Jest i szalony król (Traian Băsescu – K.G.), przebiegły kardynał i zdradziecka kobieta (prawdopodobnie wiceszefowa PDL Elena Udrea – K.G.). Jestem przekonany, że finał będzie taki, jaki wszyscy dobrze znacie.

Powrót do idei nowego centroprawicowego ruchu politycznego  (wcześniej o pomyśle tym wspominał prezydent Băsescu) może mieć związek z niezmiennie niskimi od kilku miesięcy wynikami poparcia w sondażach dla Partii Demokratyczno-Liberalnej i chęcią utworzenia nowej marki politycznej, nie kojarzonej z dotkliwymi reformami gospodarczymi ostatnich lat.

Przeprowadzony w marcu dla dziennika Adevărul sondaż ośrodka IMAS wskazuje, że wybory parlamentarne przyniosą zwycięstwo Unii Społeczno Liberalnej, którą poparło 48,4% biorących udział w badaniu. Przeliczając poparcie na mandaty, opozycja uzyskałaby 53-55% miejsc w Izbie Deputowanych. Nieznaczny wzrost poparcia osiągnęła PDL, której nie pomogło powołanie w lutym nowego rządu na czele z Ungureanu. Premier Ungureanu, którego obdarza zaufaniem co czwarty Rumun, cieszy się wyższym zaufaniem niż PDL, na którą chciałoby oddać swój głos 18,6% ankietowanych (w lutym 17,8%, w styczniu, podczas antyrządowych demonstracji tylko 15,8%).

Na stabilnym poziomie utrzymuje się poparcie dla Partidul Poporului (Partii Narodu) Dana Diaconescu, na którą chciałoby zagłosować 16,6% ankietowanych (13,9% w styczniu, 17,4% w lutym). Doświadczenie ostatnich 20 lat mówi jednak, że partie takie jak PP – bez silnych struktur w terenie – otrzymują w wyborach niższe poparcie niż w sondażach.

Niepewny swojego losu i wejścia do parlamentu może być koalicjant PDL – Demokratyczny Związek Węgrów w Rumunii, reprezentujący mniejszość węgierską. W ostatnich sondażach partia uzyskuje 7% poparcia, jednak jak przyznał jej lider Keleman Hunor, formacji może być trudno powtórzyć wynik 6,2% sprzed czterech lat w sytuacji, kiedy scenie politycznej pojawiły się dwie konkurencyjne inicjatywy węgierskie – Obywatelska Partia Węgierska (PCM) i Partia Ludowa Węgrów z Siedmiogrodu (PPMT). Na kilka miesięcy przed wyborami zmiany zachodzą również w obozie nacjonalistycznym. W marcu liderzy Partii Wielkiej Rumunii (PRM) Corneliu Vadim Tudor  i Partii Nowej Generacji Gigi Becali (właściciel klubu piłkarskiego Steaua Bukareszt) ogłosili wspólny start w wyborach lokalnych i parlamentarnych.

W intensywnym dla rumuńskich polityków tygodniu swoją aktywność zaznaczył również prezydent Băsescu. W czasie gdy odbywał się zjazd opozycji prezydent wystąpił z propozycją zmian w konstytucji, w tym skrócenia kadencji głowy państwa do czterech lat. Băsescu zapowiedział, że jeżeli USL poprzez zmiany, jeszcze w tym roku poda się do dymisji umożliwiając przeprowadzenie w listopadzie jednoczesnych wyborów prezydenckich i parlamentarnych. Oferta prezydenta nie spotkała się ze zrozumieniem opozycji (Crin Antonescu podarł publicznie list prezydenta), zaś niektórzy komentatorzy sugerowali, że swoim wystąpieniem Băsescu chciał przyćmić hałas medialny wokół mityngu opozycji.

Krzysztof Górski

 

Źródła:

revista22.ro

hotnews.ro

mediafax.ro

adevarul.ro

 

About Krzysztof Górski

Gdańszczanin z urodzenia i z wyboru, nie wyobraża sobie życia bez większej wody, najchętniej słonej. Rumunofil. Pisze pracę doktorską na Uniwersytecie Gdańskim, która dotyczy Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego. Po jej ukończeniu marzy mu się praca na uczelniach w Dar es Salaam, Mombasie albo Luandzie.
KOMENTARZE