Home / Polityka / Rumunia: Śmierć marmurowej księżniczki
Anca-Petrescu źródło telegraph.com.uk jpg

Rumunia: Śmierć marmurowej księżniczki

Zmarła niedawno Anca Petrescu miała 29 lat, kiedy obłąkany dyktator Rumunii wybrał ją, aby zaprojektowała największy publiczny budynek w Europie i drugi po Pentagonie na świecie. Z tej też przyczyny wielu nazywało ją Albertem Speerem komunizmu. Inni podziwiali ją i kochali, z zachwytem wskazując na górujący nad Bukaresztem betonowy tort jako ósmy cud świata i powód do dumy. Umarła po rumuńsku, 30 października, w następstwie wypadku samochodowego, w kraju, gdzie kierowcy jeżdżą jak szaleni i w którym jest najwyższy w Europie współczynnik umieralności w wypadkach komunikacyjnych.

Sen dyktatora

Jedna z najbardziej znanych legend rumuńskich opowiada o majstrze Manole i kilku czeladnikach, którzy na prośbę władcy (historyczna postać Negru-vodă) mają za zadanie wybudować cerkiew wspanialszą, niż te, które dotychczas widział świat. Kiedy po kilku dniach stawiania murów każdej kolejnej nocy ulegały one zburzeniu Manole śni się sen, że konstrukcja utrzyma się, jeżeli w jej murach zostanie zamurowana pierwsza osoba, która przybędzie rano na budowę. Osobą tą okazuje się żona Manole – Ana – i z niej zostaje złożona ofiara. Po wzniesieniu świątyni Negru-vodă pyta murarzy, czy potrafiliby zbudować jeszcze piękniejszą budowlę. Kiedy potwierdzają, książę postanawia uwięzić ich na szczycie cerkwi, aby nigdy nie postawili doskonalszego dzieła. Murarze konstruują skrzydła, za pomocą których usiłują zbiec, jednak po chwili spadają na ziemię. Według legend cerkiew mistrza Manole znajduje się w Curtea Argeş, na południu Rumunii, a w miejscu gdzie upadł budowniczy, wytrysnęła studnia, która istnieje do dziś.

Elena Ceausescu i Anca Petrescu źródło ovidiu-nicolaeceausescu.blogspot.com jpgAnca Petrescu, jedna z bardziej kontrowersyjnych postaci współczesnej Rumunii, musiała znać treść tej historii, tak jak zna ją każde rumuńskie dziecko. Nieobce jej było przesłanie opowieści, którą interpretowali Mircea Eliade i inni religioznawcy i znawcy kultury bałkańskiej. Każde wielkie dzieło – materialne, czy duchowe, dzieło sztuki, czy formowanie ludzkiego charakteru – wyjaśniali jej sens –  wymaga ofiary i jest uzależnione od jej złożenia.  W przeciwieństwie do mitycznego majstra Petrescu całe życie spędziła doglądając swojej „cerkwi”, zachowując wierność władcy-fundatorowi i jego przesłaniu.

Piramida Ceauşescu

Miała 29 lat (według innych źródeł – 32), kiedy została wybrana na projektantkę Pałacu Ludu w centrum Bukaresztu, obecnie Pałacu Parlamentu, pompatycznego, eklektycznego, nacechowanego kiczem gmachu, których pomysły przychodzą do głowy najbardziej obłąkanym dyktatorom. Turkmen Saparmurad Nijazow, „ojciec wszystkich Turkmenów”, kosztem ponad 100 mln dolarów wystawił największy w Azji Środkowej meczet, Albańczyk Enver Hodża wybudował sobie piramidę, Hitler planował stworzenie Germanii, nowej stolicy Tysiącletniej Rzeszy.

Lider komunistycznej Rumunii poszedł jeszcze dalej, wyburzając zabytkowe centrum stolicy, przedwojennego Paryża Wschodu, w którym poszczególne architektoniczne warstwy miasta – orientalna, bizantyjska, wołoska, wreszcie międzywojenny modernizm, złączyły się w niepowtarzalny styl. Decyzją satrapy wysiedlono ponad 40 tys. mieszkańców, buldożery zrównały z ziemią osiemnaście świątyń i innych cennych zabytków, w tym szesnastowieczną cerkiew pod wezwaniem świętego Vineri-Herasca, zabudowania klasztoru Văcăreşti, Spitalul Brâncovenesc. Cerkiew Mihai Vodă ocalała tylko dlatego, że przemieszczono ją 250 metrów na specjalnie przygotowanych szynach, co transmitowała nawet PRL-owska telewizja.

Buchareszt autor Andrei Pandele źródło warrenfyfenews.org jpgPomysł przebudowy Bukaresztu przyszedł do głowy dyktatorowi po trzęsieniu ziemi, które nawiedziło Rumunię w marcu 1977 roku, zostawiając za sobą 1500 ofiar i tysiące zburzonych domów. Już latem 1977 roku komunistyczne władze ogłosiły dwa konkursy – jeden na całościowy plan przebudowy centrum miasta, drugi – na Pałac Ludowy – który miał stanowić siedzibę partii i rezydencję dyktatora.

Wieśniaka sen o pałacach

Chociaż jej projekt nie znalazł się w finałowej grupie Anca Petrescu nie poddała się i spędziła trzy miesiące budując makietę swojego pałacu. Napisała później list do Ceauşescu prosząc o możliwość pokazania swojego pomysłu. Na początku po prostu została zbyta, ale po długich naleganiach dopięła swego i jej model został przedstawiony razem z innymi.

Tu pojawia się miejsce na legendy, tajemnice i spekulacje. Pierwsza głosi, że Ceauşescu chodził po sali, oglądając wybrane projekty, ale to model natrętnej młodej architekt rzucił go na kolana. Legenda druga mówi, że to  nie model, ale sama Petrescu, atrakcyjna brunetka o bujnych, kawowych lokach, zauroczyła dyktatora (sama Petrescu w jednym z ostatnich wywiadów stanowczo temu zaprzeczyła twierdząc, że z dyktatorem łączyły ją stricte profesjonalne relacje). Inne plotki z tamtych czasów mówiły, że wybór padł na młodziutką architekt, ponieważ w ten sposób prezydencka para Rumunii mogła łatwo na nią wpływać i realizować swoje najbardziej szalone pomysły.

BukaresztJednak najważniejsza tajemnica tkwi w tym jak Petrescu, urodzona w 1949 roku w urokliwym średniowiecznym grodzie Sighişoara, w którym  obronne fortyfikacje otaczają brukowane uliczki i siedem zabytkowych wież, mogła zaprojektować kwintesencję przepychu i kiczu, hołd dla bezguścia, przy którym tonące w srebrzystym blasku romskie rezydencje rozrzucone po całej Rumunii wydają się szczytem estetycznego wyrafinowania i finezji. Być może instynktownie wyczuła niezaspokojone potrzeby i kompleksy dyktatora z Bukaresztu, poczucie niższości jąkały z olteńskiej wsi Scorniceşti, który nie wahał się fałszować podręczników do historii, aby przyćmić dokonania swych poprzedników i wykazywać, że jest Mesjaszem, na którego czekała Rumunia. Ceauşescu interesował się postępem prac, czego przejawem były jego nieoczekiwany wizyty na placu budowy, często też zmieniał zdanie, co widać w miszmaszu architektonicznych stylów. Wokół budowy przewinęło się około miliona osób, w tym poborowi, więźniowie polityczni i zespół 700 architektów.

Adwokatka złotej epoki

Po upadku komunizmu architekt z Sighişoary broniła Ceauşescu, przyłączając się do Partii Wielkiej Rumunii, której przewodził Corneliu Vadim Tudor – były nadworny poeta „Słońca Karpat” i jego współpracownik. Wśród pomysłów tego ugrupowania było wyrzucanie z kraju obywateli, którzy prowadzą „działalność antyrumuńską”, a także umieszczenie złodziei na stadionach, aby rozstrzelać ich z karabinów maszynowych. Burmistrz miasta Kluż, który był członkiem Partii Wielkiej Rumunii, wymalował w kolory rumuńskiej flagi (błękitny, żółty i czerwony) śmietniki i ławki w parku, w tych samych kolorach były także światełka na miejskiej choince.

Po Petrescu wszelkie świadectwa o bestialstwach minionego reżimu spływały jak woda w marmurowych umywalkach Pałacu Parlamentu. – Ceauşescu potrafił słuchać ludzi, był bardzo cierpliwym człowiekiem – opowiadała później o Nicolae. – Na pewno nie był żadnym wampirem! Być może jej słowa to reakcja na ostracyzm i pretensje jakie spotkały ją w pierwszych latach po obaleniu tyrana w 1989 roku. Petrescu oskarżano o marnotrawienie zasobów kraju, ogłaszano jej bojkot, a nawet podpalono dom. Wyjechała wkrótce do Francji, jak sama utrzymywała – na zaproszenie prezydenta François Mitterranda. W 2002 roku wróciła do kraju i do łask nowych władz, skoro nadzorowała wszelkie prace dokonywane w Pałacu Parlamentu. W latach 2004-2008 była posłanką z ramienia Partii Wielkiej Rumunii.

Anca Petrescu w Pałacu Parlamentu źródło www.foto-magazin.ro jpgWielu Rumunów wypełnia duma z powodu megalomańskiego projektu Pałacu Parlamentu. Po śmierci Petrescu rumuński Senat opublikował komunikat, w którym zauważył co prawda, że projekt gmachu wzbudza kontrowersje, ale skupił się na tym, że „Pałac Ludu jest znany jako największy budynek administracyjny na świecie i najczęściej odwiedzany obiekt w Rumunii”. Od przewodników oprowadzających turystów po budynku możemy usłyszeć, że powierzchnia pałacu jest trzy razy większa od paryskiego Wersalu, na żyrandole zużyto 3,5 tysiąca kryształów, a we wnętrzach wykorzystano milion metrów sześciennych marmuru z Transylwanii. Cicerone nie wspomną za to o starszych ludziach, którzy popełnili samobójstwo, kiedy władze dały im 2 dni na opuszczenie domów wyburzanych pod pałac, w których spędzili całe życie, albo głodzie, który cierpiał niedożywiony naród, aby faraon zbudował budowlę trwalszą od spiżu. Z tej perspektywy – zdeformowana pamięć po epoce Ceauşescu, gdzie zapomina się o ofiarach, a dla pokoleń przechowuje wizję Olteńczyka jako wielkiego budowniczego, jest być może największą spuścizną Anki Petrescu.

Krzysztof Górski

źródła: www.telegraph.co.uk, www.agerpres.ro, www.realitetea.net, www.mediafax.ro

Bukareszt przed wybudowaniem Pałacu Parlamentu – strona ze zdjęciami

About Krzysztof Górski

Gdańszczanin z urodzenia i z wyboru, nie wyobraża sobie życia bez większej wody, najchętniej słonej. Rumunofil. Pisze pracę doktorską na Uniwersytecie Gdańskim, która dotyczy Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego. Po jej ukończeniu marzy mu się praca na uczelniach w Dar es Salaam, Mombasie albo Luandzie.
KOMENTARZE