Home / Polityka / Rumunia: Pornografia ważniejsza niż polityka

Rumunia: Pornografia ważniejsza niż polityka

Krzysztof Górski

Gęstość ekspozycji artystów z Jassów czy Klużu za oceanem pozwala pisać o rumuńskiej jesieni w Ameryce. Swoje prace w prestiżowych galeriach Stanów Zjednoczonych pokazują tacy współcześni artyści z Rumunii jak Adrian Ghenie, Victor Man, Ciprian Mureşan, Dumitru Gorzo i Matei Bejenaru. Dla wizerunku Rumunii za granicą sukcesy jej twórców mają takie samo albo większe znaczenie niż polityczne skandale i naruszanie przez rząd europejskich standardów.

Kalifornijskie Museum of Modern Art (MoMA) w San Francisco zaprosiło do współpracy kilku z Rumunów najchętniej kupowanych na międzynarodowym rynku sztuki. Jak podaje dziennik Adevărul – Adrian Ghenie, Victor Man i Ciprian Mureşan znajdują się wśród artystów biorących udział w wystawie „Six Lines of Flight: Shifting Geographies in Contemporary Art”. Prace Rumunów pokazywane są obok dzieł z  Libanu, Kolumbii, Maroka, Wietnamu i Stanów Zjednoczonych, oglądać je można do końca roku.

Kurator wystawy w MoMa –  Apsara DiQuinzio – zaproponowała do ekspozycji instalacje wideo, obrazy, rzeźby, fotografie i performance, które „przedstawiają dynamikę i ducha naszego wieku”. – Wybrałam artystów – założycieli instytucji, którzy wywierają znaczący wpływ na scenę kulturalną miast i społeczności,  w których żyją – mówi kurator.

Adrian Ghenie to współzałożyciel Galerii Plan B działającej w Klużu i w Berlinie, wystawiającej i popierającej artystów, którzy nie zdążyli jeszcze zaistnieć na międzynarodowym rynku sztuki. W 2007 roku Galeria Plan B zorganizowała Pawilon Rumuński podczas Biennale w Wenecji. Na tej najbardziej prestiżowej imprezie poświęconej sztuce w Europie wystawiał również Victor Man. Galeria jest także partnerem projektu Fabrica de Pensule (Fabryka Pędzli), rozległej przestrzeni do prezentowania sztuki współczesnej w Klużu. Inicjatywa funkcjonuje od trzech lat, a w jej ramach odbyło się już 40 spektakli, 50 wystaw, 30 warsztatów, 10 festiwali i 15 debat.

Ghenie doskonale łączy działalność misyjną z biznesem. Siedmiogrodzianin jest jednym z rumuńskich artystów osiągających za swoje obrazy najwyższe ceny. Podczas aukcji w londyńskim Sotheby’s na początku bieżącego roku jego „Oaia neagră” (Czarne jajo) wszedł na aukcję z ceną 3500 – 6000 EUR, zwycięska oferta wyniosła 7470 EUR.

Swoją pierwszą indywidualną wystawę za oceanem otworzył także niedawno Dumitru Gorzo, jeden z najbardziej dzisiaj rozpoznawalnych rumuńskich artystów, malarz, grafik i rzeźbiarz. Wiele z jego prac stanowi błyskotliwe, często ironiczne komentarze do wydarzeń politycznych oraz aktualnych problemów społecznych. Kontrowersyjności i rozgłosowi wokół Gorzo sprzyja jego zainteresowanie  sztuką erotyczną (sam nazywa ją pornografią), tłumaczone potrzebą nadrobienia rozdziału sztuki, który jak dotąd był w Rumunii zaniedbywany.

Ekspozycja Dumitru Gorzo zatytułowana „Capete” („Głowy”) gości w New Jersey Museum of Contemporary Art, przy wsparciu Rumuńskiego Instytutu Kultury w Nowym Jorku. Prawie 50 wielkoformatowych portretów Gorzo, „satyrycznych, alegorycznych, dziwacznych”, jak określają je krytycy, można oglądać do połowy października.

Kolejne wydarzenie, które pozwoliło zaistnieć w Stanach rumuńskiej sztuce to wystawa artysty z Jassów Mateia Bejenaru, która odbywała się w ramach DownStreet Art Festival w North Adam w Massachusetts. Bejenaru, fotograf którego prace już pięć lat temu gościła londyńska Tate Modern, to postać emblematyczna dla rumuńskiej kultury. W 2007 roku zainicjował najważniejsze wydarzenie dla współczesnej sztuki rumuńskiej – Periferic – Biennale w Jassach. Festiwalowy projekt „Arta Din Viaţă: Viaţa Din Artă” („Sztuka z Życia, Życie ze Sztuki”), proponuje perspektywę krytyczną na kapitalizm i gromadzi prace Bejenaru stworzone zarówno w latach 90. jak i w pierwszej dekadzie XXI wieku.

Ponieważ wiele wystaw współorganizuje Rumuński Instytut Kultury (ICR), odpowiedzialny za promocję rumuńskiego dziedzictwa i wizerunek kraju zagranicą, nie wiadomo jak na funkcjonowanie sztuki z Bukaresztu w międzynarodowym obiegu wpłynie potraktowanie ICR jako kolejnego „łupu” do zdobycia przez rządzącą od niedawna w Bukareszcie Unię Społeczno-Liberalna. W proteście przeciwko upartyjnieniu i ograniczeniu autonomii tej instytucji w sierpniu do dymisji podał się jej wieloletni dyrektor Horia-Roman Potapievici, którego zastąpił kontrowersyjny polityk, przez krótki czas szef dyplomacji w gabinecie premiera Victora Ponty Andrei Marga. Czystki nie ominęły ICR w Warszawie, gdzie ze stanowiska z niewiadomych powodów musiała odejść Sabra Daici, ceniona tłumaczka z języka polskiego, ciesząca się w Polsce zasłużoną dobrą opinią. W jej obronie bezprecedensowy list protestacyjny podpisała ponad setka polskich intelektualistów, naukowców, artystów i innych osób, którym nie jest obojętna polsko-rumuńska współpraca kulturalna.

Sam fakt powstania takiego listu stanowi najlepszy dowód, że działania ICR odnoszą skutek, a Rumunia, rumuńska sztuka i literatura zagościły w Polsce na dobre i zapuściły korzenie.

Żródło: adevarul.ro

Ciekawe strony: fabricadepensule.ro, plan-b.ro, mateibejenaru.netperiferic.org

About Krzysztof Górski

Gdańszczanin z urodzenia i z wyboru, nie wyobraża sobie życia bez większej wody, najchętniej słonej. Rumunofil. Pisze pracę doktorską na Uniwersytecie Gdańskim, która dotyczy Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego. Po jej ukończeniu marzy mu się praca na uczelniach w Dar es Salaam, Mombasie albo Luandzie.
KOMENTARZE