Home / Polityka / Rumunia walczy ze skrajną prawicą z importu
Źródło realitatea.net jpg

Rumunia walczy ze skrajną prawicą z importu

Władze w Bukareszcie zakazały w piątek wstępu na swoje terytorium aktywistom czterech skrajnie prawicowych formacji z Węgier. Na liście znalazł się także Jobbik, trzecia co do wielkości partia w parlamencie Węgier, nawołująca do rewizji granic i atakująca mniejszości narodowe.

- Zabroniliśmy wstępu przedstawicielom ugrupowań, które stwarzają ryzyko naruszenia porządku publicznego, oraz zagrażają bezpieczeństwu narodowemu Rumunii – poinformowała w piątek, 14 marca, rzecznika ministerstwa spraw wewnętrznych Rumunii Monica Dajbog.

źródło ivanristicpfnSkrajnie prawicowe ugrupowania z Węgier znajdują coraz większy posłuch wśród mniejszości węgierskiej w rumuńskim Siedmiogrodzie i Banacie. Przyczynia się do tego polityka rządu premiera Victora Orbána, dążącego do podtrzymywania silnych więzi z rodakami żyjącymi poza granicami kraju. Z tej okazji u swoich pobratymców w rumuńskim  Siedmiogrodzie składają wizyty działacze Jobbiku, ugrupowania uznawanego przez wielu obserwatorów za ekstremistyczne i neofaszystowskie.

W ubiegłym tygodniu w mieście Târgu Mureş w Transylwanii doszło do wieców, podczas których 4.000 osób domagało się autonomii dla Szeklerów – węgierskojęzycznej mniejszości zamieszkującej Siedmiogród, a nawet  przyłączenia Szeklerszczyzny do Węgier. W tzw. „marszu Szeklerów” uczestniczyli lider Jobbiku Vona Gabor, a także członkowie założonej przez to ugrupowanie Gwardii Węgierskiej, zbrojnej milicji, określanej przez Jobbik jako „ponadpartyjna organizacja samoobrony i obrony ojczyzny”.

Seklerszczyzna źródło stosunkimiedzynarodowe.pl jpgJobbik to ugrupowanie, które w wyborach w  2010 roku uzyskało ponad 12% głosów i stało się trzecią siłą polityczną Węgier, a według niektórych badań najpopularniejszym ugrupowaniem wśród młodego pokolenia. Formacja przeciwstawiała się przystąpieniu Węgier do Unii Europejskiej, głosi hasła antysemickie, antyromskie, a także nawołuje do rewizji traktatu z Trianon z 1920 roku, w wyniku którego Węgry utraciły 2/3 terytorium (w tym m.in. rumuńskie dzisiaj Siedmiogród i Banat), oraz zbliżoną liczbę ludności.

Źródło haberveriyorum.netKisgyorgy Levente – kandydat Jobbiku kwietniowych wyborach do węgierskiego parlamentu, mieszkający na stałe w rumuńskim Târgu Mureş – podważa legalność decyzji władz Rumunii powołując się – paradoksalnie – na obowiązującą w  Unii Europejskiej zasadę swobodnego przepływu osób. – Między Węgrami a Rumunią praktycznie nie ma granic – mówi Levante. – Jeśli rumuński rząd zabroni działaczom Jobbiku odwiedzania Siedmiogrodu wybuchnie wielki międzynarodowy skandal. Inny aktywista ugrupowania – poseł Jobbiku do parlamentu węgierskiego Szavay Istvan – podkreśla, że chociaż partia nie ma filii na terenie Rumunii, to posiada sporo sympatyków w ośmiu województwach kraju. – Nie można zakazać naszej działalności, choćby dlatego, że wśród aktywistów naszej partii są obywatele Rumunii – mówi Istvan.

Prezydent Traian Băsescu ostrzegł w ubiegłym tygodniu polityków węgierskich, że „każdy, kto naruszy konstytucję Rumunii będzie natychmiast deportowany z kraju”. – Naszym celem jest, aby w czasie kampanii wyborczej na Węgrzech politycy z tego kraju nie przyjeżdżali do Rumunii i nie składali deklaracji, które są sprzeczne z konstytucją naszego kraju, państwem prawa oraz tym, jak powinien zachowywać się gość na terenie innego kraju.

Autor: Krzysztof Górski

 źródła: adevarul.ro, romanialibera.ro

About Krzysztof Górski

Gdańszczanin z urodzenia i z wyboru, nie wyobraża sobie życia bez większej wody, najchętniej słonej. Rumunofil. Pisze pracę doktorską na Uniwersytecie Gdańskim, która dotyczy Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego. Po jej ukończeniu marzy mu się praca na uczelniach w Dar es Salaam, Mombasie albo Luandzie.
KOMENTARZE