Home / Polityka / Rumunia: Zapach władzy nad Dunajem. Portret Crina Antonescu – tymczasowego i przyszłego prezydenta państwa

Rumunia: Zapach władzy nad Dunajem. Portret Crina Antonescu – tymczasowego i przyszłego prezydenta państwa

Crin Antonescu, pełniący obowiązki prezydenta Rumunii po zawieszeniu 5 lipca przez parlament na tym stanowisku Traiana Băsescu, to od kilku dni jeden z najbardziej znaczących polityków Europy Wschodniej. Chociaż stoi na czele najważniejszego po Polsce kraju naszego regionu, państwa z ponad 20-milionową ludnością, członka NATO i Unii Europejskiej, o samym Antonescu nic dotąd w Polsce nie napisano i jest on w naszym kraju całkowicie nieznany. Co istotne, jako kandydat rządzącej centrolewicy w wyborach prezydenckich (jeśli Rumuni w referendum 29 lipca potwierdzą odwołanie Băsescu), ma on największe szanse aby w zagościć w pałacu Cotroceni – siedzibie prezydentów Rumunii – na kolejne pięć lat.  W przedwyborczych sondażach wysuwająca go koalicja uzyskuje do 60% poparcia.

Crin Antonescu wywodzi się z rzecznego portu Tulcza (Tulcea) u wrót Delty Dunaju, miasteczka niedaleko ukraińskiej granicy, w regionie Dobrudża. Już jako chłopak czytając powieści marzył o zamieszkaniu w wielkim mieście, i jego pragnienie paradoksalnie spełniło się, gdy ojciec zachorował na płuca i wymagał leczenia w Jassach, kulturowej i gospodarczej metropolii na północy kraju. Ten smutny paradoks pojawi się w życiu Antonescu jeszcze kilkakrotnie – sukcesom zawodowym i politycznym towarzyszą rodzinne tragedie i to być może one spowodują, że przyszła głowa rumuńskiego państwa poświęci swoją energię na aktywność polityczną i realizację marzeń.

Marzenia nieustannie popychały go do przodu, najpierw naukowe, później polityczne, szczególnie – jak zauważają obserwatorzy rumuńskiej sceny politycznej – marzenie o objęciu najwyższego stanowiska w państwie.

W 1978 młody Crin wygrał olimpiadę historyczną na szczeblu centralnym i wkrótce dostał się na studia w Bukareszcie. Kiedy znany dziennikarz Ioan T. Morar ujawnił kilka lat temu, że polityk dwukrotnie powtarzał rok, Antonescu tłumaczył się, że za pierwszym razem był to nonkonformistyczny gest wobec systemu komunistycznego, następnym razem zaś chciał zostać w Bukareszcie z żoną, która wciąż była studentką.

W swym rodzinnym mieście pomagał organizować filię Partii Narodowo-Liberalnej. Ugrupowanie to powstało jeszcze w 1875 roku i spośród prawie 90 gabinetów, które rządziły Rumunią od tamtego czasu, na czele co trzeciego stał polityk związany z formacją Crina Antonescu. W okresie międzywojennym „peneliści” byli praktycznie najpotężniejszą rumuńską partią. Za władzę płacili czasem najwyższą cenę – premier Ion G. Duca w 1933 roku został zamordowany przez fanatyka ekstremistycznego ugrupowania Żelazna Gwardia, kilkanaście lat później Constantin I. C. Brăţianu, z rodziny wielce zasłużonej dla niepodległości i rozwoju kraju, został zamęczony w komunistycznej katowni w Sygiecie Marmaroskim. Podobny los spotkał tysiące innych działaczy partii, którzy byli więzieni i torturowani w Aiud, Jilavie, Gherli, Botoşanach, w obozie pracy w Bicaz, czy przy budowie kanału Dunaj – Morze Czarne.

W 1989 roku po upadku reżimu Ceauşescu partia odradza się, a jej pierwszym przywódcą zostaje Radu Câmpeanu, który poparcia i inspiracji szuka m.in. w Polsce, spotykając się w Gdańsku z Lechem Wałęsą.

Kariera polityczna Antonescu toczyła się dosyć szybko. Już w 1995 roku został wiceprzewodniczącym PNL. Obejmuje mandat deputowanego, w kilku rządach pełni funkcję ministra młodzieży i sportu. Za jego największe osiągnięcie na tym stanowisku uważa się prawo przyznające dożywotnią rentę dla sportowców, którzy odnosili sukcesy na igrzyskach olimpijskich.

W 2009 roku kandydował na prezydenta Rumunii (uzyskał ponad 20% poparcia i zajął trzecie miejsce), jego osobę poparło wówczas wiele osobistości z intelektualnej elity kraju, takich jak historycy Lucian Boia i Neagu Djuvara, czy Doina Cornea, zasłużona działaczka antykomunistycznej opozycji.

Kiedy w lutym 2011 roku w Pałacu Parlamentu – molochu Ceauşescu górującym nad Bukaresztem – Partia Socjaldemokratyczna, Partia Narodowo-Liberalna i niewielka, zdominowana przez bezideowych aferzystów Partia Konserwatywna podpisują umowę o utworzeniu koalicyjnej Unii Społeczno-Liberalnej – Antonescu już od dwóch lat stoi na czele PNL i zostaje współliderem USL. Na początku lipca tego roku ziszcza się marzenie chłopaka z Dobrudży – dzięki głosom posłów centroprawicowej Partii Demokratyczno-Liberalnej (PDL), którzy przeszli do USL, parlament zawiesza prezydenta Băsescu, zaś Antonescu, kilka dni wcześniej wybrany na przewodniczącego Senatu (pomimo jednej z najniższych frekwencji w izbie wyższej), zgodnie z rumuńską konstytucją przejmuje obowiązki głowy państwa.

Podobnie jak premier Victor Ponta, który skarcony przez Berlin nie waha się obrażać kanclerz Angeli Merkel (później ją przeprasza), Antonescu nie przejmuje się niepokojem, jaki sposób przejęcia władzy przez USL i ataki na Sąd Konstytucyjny – jedyną instytucję niekontrolowaną jeszcze przez centrolewicę – zasiał w opiniotwórczych ośrodkach europejskich. – Prezydent Rumunii słucha jedynie głosu narodu Rumunii, nikt nam nie będzie rozkazywał jak mamy postępować – odpowiada butnie napominany za podważanie wartości, na których budowana jest Unia Europejska.

Sukcesy polityczne lidera PNL nie przekładały się na szczęście w życiu osobistym. W życiu prywatnym Antonescu dotknął niejeden cios – krótko po narodzinach zmarło mu pierwsze dziecko, w 2004 roku pierwsza żona, chora na nowotwór, popełniła samobójstwo. Przyszły prezydent Rumunii sam zajął się  wychowaniem trzyletniej córeczki Iriny. W wywiadach Antonescu unikał tego tematu, raz tylko ograniczył się do krótkiej wypowiedzi dla jednego z rumuńskich dzienników: – Ta dziewczynka, największa radość mojego życia, była w 90% upragniona przez swoją matkę, która ryzykowała wiele, aby się mogła urodzić. Jestem jej za to bardzo wdzięczny.

Kiedy sam miał trzy lata rozstali się jego rodzice. Wychowaniem Crina po separacji zajął się ojciec, co – jak polityk sam przyznał – spowodowało ogromny emocjonalny dystans pomiędzy nim a matką. W 2009 roku poślubił koleżankę partyjną i eurodeputowaną PNL Adinę Vălean. Antonescu i Vălean długo nie upubliczniali łączącej ich relacji, nie wiadomo czy z kalkulacji politycznych, czy z romantycznego usposobienia Antonescu, który wyznaje, że jego ulubiony film to „Zapach kobiety”. Związek ujawnił w końcu inny rumuński eurodeputowany z PNL, niezadowolony z dalekiej pozycji, jaką partia oferowała mu na liście w kolejnych wyborach. Para pobrała się w Brukseli, wesele odbyło się we włoskim Tivoli.

Warto zauważyć, że najbliższą rodzinę w Strasburgu mają również inny czołowi rumuńscy politycy. W Parlamencie Europejskim zasiada małżonka premiera Ponty, Daciana Sârbu (córka byłego ministra rolnictwa), jak również córka prezydenta Băsescu Elena.

Przeciwnicy polityczni nie mają dla Victora Antonescu taryfy ulgowej. Znany politolog i socjolog, oraz doradca prezydenta Băsescu Sebastian Lăzăroiu, na swoim profilu na Facebooku napisał, że Antonescu jest „neuropatą” i skończy w szpitalu dla nerwowo chorych. Ponieważ prezydent jest zapalonym pokerzystą jeden z liderów PDL Andrei Chiliman publicznie udzielił mu dobrej rady: – W polityce i w życiu generalnie, wygrywa ten, który gra w szachy, nie w pokera.

W Internecie ktoś umieścił filmy z głosowania w sprawie zawieszenia Băsescu, na których Antonescu (polityk za chwilę ma tymczasowo objąć obowiązki prezydenta) wykazuje znaczny stopień szczęścia i rozentuzjazmowania, kontrastujący z powagę sytuacji w jakiej znajduje się państwo rumuńskie.

Wydarzenia takie jak to ostatnie nie poprawiają notowań tymczasowego prezydenta w sondażach. Crin Antonescu nie cieszy się najwyższym zaufaniem Rumunów – w czerwcowym sondażu, jeszcze przed objęciem urzędu prezydenta, lider PNL był wiarygodny dla mniej niż co trzeciego respondenta, podczas gdy premierowi Victorowi Poncie ufało 41,1% respondentów, a gubernatorowi Narodowego Banku Rumunii Mugurowi Isărescu 39,1% ankietowanych (sondaż ośrodka IMAS). Ten san sondaż, przeprowadzony już po zawieszeniu prezydenta wykazał, że do Traiana Băsescu nie ma zaufania 80% badanych.

Warto zauważyć, że premierowi Poncie nie zaszkodziła afera z plagiatem pracy doktorskiej, która polityków w krajach o bardziej ustabilizowanej demokracji zmiotłaby dawno ze sceny politycznej. Rumuni pytani przez ankieterów, jakie przewinienia polityków uznają za najcięższe, wskazali przede wszystkim kradzież publicznych pieniędzy (51%), zaś plagiat podało jedynie 2% respondentów.

Trudno powiedzieć jakim prezydentem będzie Antonescu jeśli wygra wybory. W dalszej przyszłości prawdopodobne jest pojawienie się i narastanie konfliktu z Victorem Pontą, szefem rządu i liderem socjaldemokratów. Oba największe ugrupowania tworzące koalicję – Partia Socjaldemokratyczna i Partia Narodowo-Liberalna – są odległe programowo, a łączy je głównie chęć uzyskania, a teraz utrzymania władzy, oraz niechęć do Băsescu. Ponta to polityk niezwykle ambitny, a ponadto, jak wykazały wydarzenia ostatnich tygodni i sposób potraktowania prezydenta Băsescu, pozbawiony moralnych skrupułów i dla utrzymania władzy nie wahający się  stosować środków na granicy prawa. Chociaż konstytucja Rumunii wyposaża prezydenta w szerokie uprawnienia, równie duże znaczenie ma wypracowana praktyka polityczna i osobowość aktorów sceny politycznej. Nie bez znaczenie jest również fakt, że w Unii Społeczno-Liberalnej socjaldemokraci są partnerem silniejszym o większym poparciu społecznym.

 

Krzysztof Górski

 

Źródła: adevarul.ro, gandul.info, bzi.ro, b1.ro

About Krzysztof Górski

Gdańszczanin z urodzenia i z wyboru, nie wyobraża sobie życia bez większej wody, najchętniej słonej. Rumunofil. Pisze pracę doktorską na Uniwersytecie Gdańskim, która dotyczy Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego. Po jej ukończeniu marzy mu się praca na uczelniach w Dar es Salaam, Mombasie albo Luandzie.
KOMENTARZE