Home / Polityka / Serbia: Marcowe rocznice

Serbia: Marcowe rocznice

Autorka: Anna Kasprzak

 

Ostatnie 21 lat zapisało się na kartach historii Serbii wszystkimi możliwymi kolorami. Są tu i czerwone wstęgi symbolizujące krew niewinnych, przelaną w imię zbrodniczego systemu i idei, pobłyskuje czerń żałoby po tych, którzy mieli śmiałość walczyć o lepszą przyszłość dla swojego narodu, jest i zieleń nadziei wznoszących barykady, organizujących protesty oraz budujących demokrację. Choć wstęga 2012 roku dopiero się barwi, to towarzyszy jej pamięć o wydarzeniach minionych, bez dorobku których dziś może byłaby po prostu wyblakła.

9 marca minęło 21 lat od pierwszych masowych demonstracji opozycji w Belgradzie, skierowanych przeciwko rządom Slobodana Miloševicia. Rok 1991 był trzecim rokiem jego prezydentury w Socjalistycznej Republice Serbii oraz początkiem krwawej rozprawy w sercu Europy. Oto wrzód toczący Socjalistyczną Federacyjną Republikę Jugosławii miał wkrótce pęknąć i rozlać się na całe jej terytorium. Zanim symboliczny krok uczyniła Słowenia, przecinając jugosłowiańską pępowinę, rękę po wolność i demokrację wyciągnęli sami Serbowie, prześladowani przez władzę próbującą ingerować i regulować każdy aspekt ich życia. Impulsem do oprotestowania rządów Miloševicia stała się eskalacja propagandy medialnej Telewizji Belgrad, zwanej powszechnie TV Bastylia. Datą zburzenia serbskiej Bastylii stał się 9 marca 1991 roku – tego dnia ponad 9 000 Serbów, pod przewodnictwem Serbskiego Ruchu Odnowy (SPO) i jego przewodniczącego Vuka Draškovicia opanowało centrum Belgradu, domagając się dymisji ówczesnego dyrektora Telewizji Belgrad Dušana Mitevicia oraz redaktorów Slavka Budihny, Predraga Vitasa, Ivana Kriveca i Sergeja Šestakova. Nie bez powodu SPO objął przywództwo nad belgradzkimi protestami – 16 lutego Slavko Budihna nazwał Serbski Ruch Odnowy przedłużeniem chorwackiego reżimu ustaszy. Dla ugrupowania powstałego z idei monarchistycznych, odwołujących się do czasów świetności dynastii Karadjordjeviciów, był to cios w plecy. Odpowiedzią Miloševicia na marcowe protesty było wysłanie na ulice stolicy czołgów Jugosłowiańskiej Armii Narodowej, tworzącej trzon sił zbrojnych SFRJ.

Demonstracje trwały do 14 marca. W czasie ich trwania zginęły dwie osoby, aresztowano Draškovicia i jego zastępcę, ale spełniono też żądania protestujących – zdymisjonowano kierownictwo i redaktorów belgradzkiej telewizji, jak również ówczesnego ministra policji oraz umożliwiono pracę B92 i Studia B, mediów będących ostatnim bastionem wolności słowa w kraju. Nieuchwytny natomiast pozostał najważniejszy cel społeczeństwa, czyli obalenie Miloševicia. Do dziś trwa dyskusja, jak potoczyłyby się dalsze losy Jugosławii gdyby doszło wówczas do zmiany na szczytach władzy. Po latach uważa się jednak, że protesty w 1991 roku były z góry skazane na porażkę, gdyż w opozycji do nich pozostawała równie silna część narodu, darząca Miloševicia i jego rząd ogromnym zaufaniem. Temu zaufaniu nie należy się zresztą dziwić, mając w pamięci ówczesny stan gospodarki SFRJ – historia uczy bowiem, że przepaść gospodarcza jest, paradoksalnie, trampoliną dla populistycznych opcji narodowo-socjalistycznych.

14 marca 1991 roku, gdy protesty na ulicach Belgradu tliły się już ostatnim płomieniem, mowę końcową do narodu wygłosił poseł Partii Demokratycznej Zoran Djindjić: „Wasze zwycięstwo jest ogromne. Bez was demokracja nie wkroczyłaby na nasze tereny, a ten reżim – to wam teraz obiecuję – wydaje ostatni oddech. Już wkrótce go nie będzie”. Czy miał w pamięci te słowa 12 lat później, gdy został na niego – już jako premiera Republiki Serbii – wydany przez zwolenników dawnego reżimu wyrok śmierci? Djindjić zginął 12 marca 2003 roku przed siedzibą rządu w Belgradzie, trafiony kulą wystrzeloną z karabinu snajperskiego. Zabójstwo szefa rządu europejskiego kraju, na tle kryminalno-politycznym, dokonane raptem dziewięć lat temu wciąż budzi niedowierzanie. To, na ile żywa jest pamięć o nim świadczy zorganizowany dziś w Belgradzie marsz na jego cześć, w którym wzięło udział około 20 000 osób. „Marsz dla Zorana” został zwołany przez działaczy Serbskiego Ruchu Odnowy i Partii Liberalno-Demokratycznej. Niewątpliwie, uczestnictwo obu partii nadało wydarzeniu wydźwięk polityczny, zwłaszcza w przededniu wyborów parlamentarnych, ale nie można ignorować woli udziału w nim wielu tysięcy Serbów, dla których nieważna stała się tego dnia polityka, a których celem było uczczenie pamięci Djindjicia, będącego dla nich symbolem spokoju i stabilności po dekadzie wojen.

Dzisiejszemu pochodowi w Belgradzie przewodził cytat zmarłego premiera: „Serbia będzie lepsza niż jest teraz jeśli wszyscy będziemy lepsi niż jesteśmy teraz”. W obliczu tak ważnych rocznic oraz czasu wyboru przez Serbię przyszłości, w której funkcjonować będą jej następne pokolenia, hasło to nie traci na znaczeniu.

 

About Katarzyna Ingram

KOMENTARZE