Home / Polityka / Bezpieczeństwo / Serbia nie rezygnuje ze złóż naturalnych w Kosowie

Serbia nie rezygnuje ze złóż naturalnych w Kosowie

Autorka: Anna Kasprzak

Serbia nie zamierza rezygnować z kontroli nad złożami naturalnymi w Kosowie, oświadczył minister górnictwa i planowania przestrzennego Milan Bačević, potwierdzając tym samym oficjalne stanowisko nowego rządu Ivicy Dačicia w tej sprawie. Podkreślił jednocześnie, że rzeczona kontrola odbywać się będzie w granicach prawa, a jego ministerstwo już rozpoczęło rozmowy ze społecznością międzynarodową na ten temat. Doprecyzował przy tym, że większość kosowskich złóż naturalnych, zgodnie z serbskimi szacunkami, znajduje się na terenie majątku Serbskiej Cerkwi Prawosławnej oraz terenach należących niegdyś do Serbów.
Kosowo jest rzeczywiście obszarem bogatym w złoża naturalne, zwłaszcza w węgiel. Ocenia się, że w kilku punktach pod złożami węgla znajduje się także ropa naftowa. Do tego doliczyć należy siedem odkrytych do tej pory złóż ołowiu, cynku, srebra, niklu, manganu, molibdenu i boru, których wartość szacowana jest na ok. 1000 mld USD. Takie bogactwo naturalne, zwłaszcza w czasach priorytetowego traktowania polityki energetycznej, interesuje wiele stron. Jedną z nich jest Serbia, nieuznająca niepodległości Kosowa, z konstytucyjnym zapisem o jego integralności terytorialnej i rządem, którego premier w wygłoszonym przed dwoma tygodniami expose podkreślił, że jego polityka będzie ukierunkowana na jak najściślejszą integrację z Kosowem. Po drugiej stronie znajduje się rząd Kosowa, uważanego za niepodległe przez 90 państw. Kosowski premier Hashim Thaçi liczy, że z posiadanych złóż węgla brunatnego jego kraj mógłby produkować energię elektryczną przez kolejnych sto lat. Serbskie media szeroko ostatnio opisywały również trzeciego zainteresowanego kosowskimi złożami. Zgodnie z posiadanymi przez nich informacjami, eksploatację węgla na zachodzie Kosowa planuje przedsiębiorstwo Envidity, należące do komendanta NATO z czasów wojny w 1999 r., Wesley’a Clarka. Przedstawiciele Envidity, zarejestrowanej w Kanadzie, mają się jakoby starać obecnie o licencję na rozpoczęcie prac wydobywczych. Z eksploatowanego na tym terenie węgla można by produkować dziennie do 100 000 baryłek syntetycznej ropy.
Należy się spodziewać zdecydowanego postulowania serbskiej strategii energetycznej obejmującej Kosowo nie tylko ze względu na silne lobby zewnętrzne zainteresowane złożami w Kosowie, ale także z powodu zapowiedzianego niedawno przez 25 krajów członkowskich Międzynarodowej Grupy Sterującej (ISG) ds. Kosowa zakończenia nadzoru nad niepodległością tego kraju we wrześniu br. Oznacza to, że władze w Belgradzie powinny spieszyć się z zapewnieniem Serbii jak najszerszego dostępu do kosowskich złóż. Znajduje się tam aż 76% serbskich złóż węgla w ogóle, czyli gra toczy się o wysoką energetyczną stawkę. Sytuacja wydaje się jeszcze bardziej napięta jeśli dodamy, że Belgrad stracił już dość dużo czasu na prawne zabezpieczenie tej kwestii – jako pierwszy, w 2004 r., o jej uregulowanie apelował ówczesny premier Vojislav Koštunica. Nie zajął się nią jednak dostatecznie skutecznie ani on (premierem był do 2008 r.), ani rząd Mirka Cvetkovicia. Ten czas wykorzystano natomiast na zacieśnianie partnerstwa energetycznego z Rosją oraz na przygotowania do projektu South Stream. Dziś bezpieczeństwo energetyczne Serbii uzależnione jest od czynników zewnętrznych, oznacza to, że stopień zagrożenia przerwaniem dostaw paliw i energii w tym kraju jest alarmujący.

 

 

About Katarzyna Ingram

KOMENTARZE