Home / Polityka / Serbia: Trzecia, czyli druga prezydentura Tadicia

Serbia: Trzecia, czyli druga prezydentura Tadicia

Autorka: Anna Kasprzak

Z dużym prawdopodobieństwem należy oczekiwać politycznego precedensu w historii nowoczesnej Serbii. Prezydent Boris Tadić, którego pięcioletnia kadencja upływa w styczniu 2013 r. bez wątpienia ponownie zostanie kandydatem Partii Demokratycznej (DS) na to stanowisko. Jeśli wygra, zasiądzie w prezydenckim fotelu po raz trzeci.

Tadić swój prezydencki maraton rozpoczął wygrywając 27 czerwca 2004 r. wybory na prezydenta Republiki Serbii, tworzącej wówczas federację wraz z Republiką Czarnogóry. Niespełna dwa lata później parlament Czarnogóry ogłosił Deklarację Niepodległości, kończącą polityczną koegzystencję obu krajów. W obliczu pełnej niezależności i suwerenności podjęto w Serbii decyzję o wprowadzeniu nowego porządku konstytucyjnego. 8 listopada 2006 r. zaczęła obowiązywać nowa ustawa zasadnicza. Ustanawiając ją, nie zdecydowano się jednak na rozpisanie nowych wyborów – ani prezydenckich, ani parlamentarnych, ani samorządowych.
Po upływie pięcioletniej kadencji starego-nowego prezydenta, Tadić ponownie stanął do wyborów. Wygrał je w drugiej turze zorganizowanej 3 lutego 2008 r., pokonując Tomislava Nikolicia, szefującego wówczas Serbskiej Partii Radykalnej (SRS). W świetle nowej konstytucji (i własnej interpretacji), rozpoczęty wtedy przez Tadicia mandat jest jego pierwszym, choć nie brak (zagranicznych) konstytucjonalistów, którzy sądzą inaczej.
Mimo braku oficjalnego oświadczenia prezydenta, oczywistym jest w Serbii, że Tadić nie powiedział jeszcze ostatniego słowa jako prezydent tego kraju. Należy więc oczekiwać jego decyzji o ponownej kandydaturze. Co więcej, mając na uwadze notowania Tadicia oraz nastroje w kraju, można spodziewać się jego kolejnego sukcesu w prezydenckim wyścigu. Tadić świadomy jest swojej pozycji, wpływów oraz szans na powtórkę wygranej z 2008 r.
Pierwszym wydarzeniem, które paradoksalnie wzmocniło obecnego prezydenta było ogłoszenie przez Kosowo 17 lutego 2008 r. niepodległości. W każdym innym kraju, który nagle traci 17% swojego terytorium prezydent doświadczyłby końca kariery politycznej. W Serbii stało się inaczej – Tadić zaczął zyskiwać na popularności, a serbska opinia publiczna zaczęła go postrzegać jako wiodącego lidera nie tylko w kraju, ale i w regionie. W kreowaniu takiego wizerunku najprawdopodobniej pomogło mu wykształcenie psychologiczne oraz wrodzona zdolność do umiejętnego wpływania na otoczenie. Mimo kryzysu ogarniającego kolejne sfery życia, ten całkiem przystojny, wysoki i wysportowany mężczyzna niezmiennie (u)wodzi serbskie społeczeństwo. Również gracze międzynarodowi, wsłuchujący się w serbskie argumenty przedstawiane przez Tadicia jego głębokim głosem, łatwiej przymykają oko na sytuację w Serbii.
Na sprycie prezydenta można się chociażby poznać analizując nastroje społeczne wobec parlamentu oraz gabinetu premiera Mirka Cvetkovicia w ciągu ostatnich dwóch lat. Bez trudu można stwierdzić, że sytuacja w Serbii już od dłuższego czasu wymagała przedterminowych wyborów parlamentarnych. Tadić utrzymywał jednak obecną kadencję, wiedząc że jego partia mogłaby nie powtórzyć zwycięstwa. Wolał poczekać do terminowych wyborów (zostaną zorganizowane 6 maja br.), wykorzystując ten czas na skonsolidowanie Partii Demokratycznej, w łonie której liczba skorumpowanych polityków z roku na rok rośnie w zastraszającym tempie.
Obecnie serbskie media zdominowała dyskusja nie o tym, czy Tadić przystąpi ponownie do wyborów (jak wspomniano, jest to pewnik), ale kiedy mogłyby zostać zorganizowane. Były (i przyszły) konkurent Tadicia Tomislav Nikolić (tym razem szefujący Serbskiej Partii Postępowej) od pewnego czasu apeluje do prezydenta o zaniechanie politycznych kalkulacji i skrócenie kadencji, aby wybory prezydenckie zorganizować wraz z parlamentarnymi (tego samego dnia zostaną przeprowadzone także wybory samorządowe oraz autonomiczne w Wojwodinie). Apel Nikolicia, który miał pokazać społeczeństwu, że on i jego partia mają na względzie przede wszystkim finanse państwa, może spotkać się z aprobatą Tadicia, gdyż opcja ta pomogłaby Partii Demokratycznej w uzyskaniu lepszego wyniku – należałoby się spodziewać, że wyborcy Tadicia niejako „mechanicznie” zakreśliliby nazwiska jego partyjnych kolegów na listach parlamentarnych i samorządowych.
Podsumowując, Tadiciowi nic ani nikt nie stoi na drodze w ubieganiu się o trzecią prezydenturę. Jeśli ktoś widzi jakiekolwiek przeszkody, to pozostanie cichym oponentem. Szanse na kolejną wygraną obecnego prezydenta są duże. Cieszy się popularnością w kraju, może także liczyć na poparcie Zachodu – każdy inny kandydat będzie niespodzianką (styl Tadicia wszak jest już znany), i to najprawdopodobniej radykalną i prorosyjską. Otwarte jednak pozostaje pytanie o przyszłość Serbii podczas trzeciej kadencji Tadicia. Jeśli bowiem poziom gospodarczy tego kraju utrzyma tendencję spadkową, to należy spodziewać się każdego scenariusza politycznego.

 

About Katarzyna Ingram

KOMENTARZE