Home / Baklava / Syryjscy uchodźcy w Liberlandzie?
Liberland

Syryjscy uchodźcy w Liberlandzie?

Dzięki swojemu wręcz utopijnemu ustrojowi, Liberland – najnowsze państwo na świecie – stał się marzeniem dla wielu ludzi chcących kierować się w życiu naczelną zasadą tej enklawy: Żyj i pozwól żyć innym. Od chwili proklamowania w kwietniu 2015 roku przez czeskiego polityka Vita Jedličkę tej wciśniętej pomiędzy Chorwację i Serbię enklawy, wniosek o przyznanie obywatelstwa Liberlandu złożyło już ponad  370 tysięcy osób, co – gdyby każdy z nich został obywatelem – czyniłoby z tego skrawka ziemi niczyjej państwo ludniejsze niż chociażby Islandia. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie jeden szczegół – Liberland nie jest uznawany przez żadne państwo-członka ONZ.

Coś, co niektórzy traktują z lekkim przymrużeniem oka, dla innych staje się być może całkiem realnym pomysłem na przetrwanie. Jak podaje Jedlička, już około dziesięć tysięcy aplikacji zostało złożonych przez Syryjczyków – to dużo więcej podań niż z krajów takich jak Stany Zjednoczone czy Kanada. Czy Liberland jest zatem ostatnią deską ratunku dla niektórych uchodźców, zdesperowanych na tyle, że schronienia szukają już nawet w fikcyjnych, „internetowych” państwach? Kryteria tego, kto może zostać obywatelem Liberlandu, są ściśle określone. Trzeba „jedynie” spełniać następujące wymogi: szanować innych ludzi oraz ich opinie, bez względu na kolor skóry, pochodzenie, orientację czy wyznanie; szanować własność prywatną, która jest nienaruszalna; nie mieć komunistycznej czy nazistowskiej przeszłości; być niekaralnym.

W momencie, gdy dotarła do nas wiadomość o proklamowaniu nowej republiki na Bałkanach, Europa daleka jeszcze była od kryzysu związanego z migrantami, w jakim pogrążona jest dzisiaj. Jedlička broni się jednak przed jednoznacznym nazywaniem syryjskich aplikantów uchodźcami. Twierdzi on, że formularz aplikacyjny jest dosyć skomplikowany, ponadto dostępny w języku angielskim, którego część Syryjczyków nie zna. Poza tym po długiej i wyczerpującej podróży do Europy nie mieliby oni okazji do wypełnienia formularza – twierdzi twórca Liberlandu. Nie zamierza on także przyznawać Syryjczykom specjalnych praw do azylu tylko z powodu trudnej sytuacji, w jakich znajduje się ich kraj. – Warunki, które należy spełnić, aby zostać obywatelem Liberlandu, są jednakowe dla wszystkich, i nie zamierzamy niczego zmieniać – dodaje Jedlička.

Zdania wśród samych internautów skupionych na forum Liberlandu są w tej kwestii jednak podzielone. Jedni odmawiają Syryjczykom prawa do zostania obywatelami, podkreślając pierwotną ideę założycielską, według której mogli nimi zostać libertarianie, a nie przypadkowi migranci. Inni wierzą, że wraz z Syryjczykami do Liberlandu napłynąć mogłaby anarchia, dla której nie ma miejsca w ich utopijnym świecie. Zwolennicy ich przyjęcia zwracają uwagę choćby na samo motto Liberlandu, przytaczane przeze mnie już n początku artykułu. „Dopóki ci ludzie walczą o swoją przyszłość, nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy nie pozwolić im wejść do naszego państwa” – pisze jeden z komentujących.

Poza ideowymi przekonaniami, aby zostać obywatelem Liberlandu, należy zebrać także odpowiednią ilość meritów, liberlandzkiej waluty. Vit Jedlička przyznaje, że ze wszystkich dziesięciu tysięcy aplikacji, tylko 618 z nich kwalifikuje się formalnie do rozpatrzenia. Stąd radzi on z dystansem traktować wiadomości o tym, jakoby Syryjczycy upatrywali swojej nowej ojczyzny w Europie właśnie w jego państwie. W najbliższym czasie planuje on otworzyć niedaleko granic Liberlandu, w miejscu, gdzie aktualnie przebywa najwięcej uchodźców, centrum edukacyjne.

Żródło: washingtonpost.com

About Joanna Lewińska

Kilka lat temu rzuciła wszystko, by zostać etnologiem. Dziś jest absolwentką tego kierunku na Uniwersytecie Wrocławskim. Ma niebezpieczną obsesję na punkcie wszystkiego, co bałkańskie - od kuchni, przez film i muzykę, aż po podróże. Szczególnie mocno uzależniona od kultury serbskiej.
KOMENTARZE