Home / Bałkany / Serbia / Szaleństwo w Kraljewie: Serbia vs. Chorwacja podczas Pucharu Davisa
davis cup

Szaleństwo w Kraljewie: Serbia vs. Chorwacja podczas Pucharu Davisa

W dniach 6-8 marca br. w Kraljewie odbyła się pierwsza runda największych na świecie międzynarodowych zawodów tenisowych drużyn męskich nazywanych Pucharem Davisa. Rozgrywki rozegrały się pomiędzy reprezentantami Serbii oraz Chorwacji. Na korcie miejskiego centrum sportowego wystąpili m.in. Wiktor Troicki, Nenad Zimonjić oraz najwyżej notowany w rankingu ATP – Novak Djoković.

Wydarzenie przyciągnęło do miasta blisko 3 tys. fanów tenisa, co spowodowało olbrzymi wzrost zapotrzebowania na usługi noclegowe. Mieszkańcy Kraljewa znaleźli sposób na wykorzystanie tej wyjątkowej okazji do celów zarobkowych. Wynajęcie mieszkania w centrum miasta na okres trzech dni kosztowało 250 euro, natomiast za komplet biletów wstępu na mistrzostwa handlarze wejściówkami żądali nawet 500 euro.

Goran D. (45) wynajął mieszkanie czwórce turystów z Belgradu za 250 euro. „Skontaktował się ze mną znajomy i zapytał czy mógłbym poszukać mieszkania do wynajęcia dla trójki jego przyjaciół. Popytałem ludzi o ceny wynajmu mieszkań w Nowym Sadzie podczas Exit Festivalu i wpadłem na pomysł, że na czas trwania rozgrywek przeprowadzę się do rodziców, a swoje mieszkanie wynajmę.” – opowiedział mieszkaniec Kraljewa.

Jak duże było zapotrzebowanie na miejsca noclegowe w Kraljewie podczas mistrzostw nie można było dokładnie określić. Wiadomo natomiast, że hotele w mieście były pełne, podobnie jak przerobione na kwatery prywatne mieszkania.

Nie tylko właściciele mieszkań wzbogacili się na zawodach. Możliwość dużego zarobku mieli również posiadacze kompletu biletów wstępu. Nie bez powodu Kraljewo w ostatnich tygodniach obiegł dowcip: „Kto rządzi w tym mieście? – Ten kto ma bilety na Puchar Davisa”. Co ciekawe, żart ten nie jest dalekim od prawdy.

Na potrzeby rozgrywek pomiędzy Serbią i Chorwacją wydrukowano 3 288 kompletów biletów, z których 107 trafiło do wolnej sprzedaży, a 190 miało być wystawione na sprzedaż w dniu meczu. Ponieważ jednak bilety bardzo szybko się rozeszły, ręce zaczęli zacierać pokątni handlarze zwani konikami. Oficjalna cena kompletu biletów wynosiła 5 tys. dinarów (około 40 euro). U koników, natomiast, trzeba było zapłacić 100 euro na dwa tygodnie przed rozgrywkami, 300 euro w tygodniu poprzedzającym mistrzostwa oraz aż 500 euro w przeddzień meczu.

W wyniku tego skandalu wielu mieszkańców miasta zostało pozbawionych możliwości obejrzenia na żywo najlepszych tenisistów świata. Dlatego, mimo, że nie jest to powszechna praktyka, Novak Djoković zaprosił wszystkich Karljewiczan na trening swój i swoich kolegów do miejskiej hali sportowej.

Nad porządkiem i ładem w mieście w trakcie mistrzostw czuwali również inspektorzy podatkowi oraz inspektorzy ds. komunalnych, którzy zapowiedzieli szczegółowe kontrole cen we wszystkich restauracjach, sklepach oraz taksówkach w mieście. Celem tych wizyt miało być niedopuszczenie do podniesienia cen towarów i usług oferowanych przez lokalnych przedsiębiorców podczas trwania mistrzostw, za co groziły wysokie kary pieniężne. Co więcej, na właścicieli obiektów gastronomicznych został nałożony obowiązek zapewnienia menu napisanego cyrylicą, alfabetem łacińskim oraz w języku angielskim. Ze względu na zwiększoną ilość dostępnych na rynku produktów pochodzących z przemytu, kontrolę obiektów zaostrzyła również inspekcja sanitarna i weterynaryjna.

Zawody zakończyły się wynikiem 5:0 dla reprezentacji Serbii i tym samym serbska drużyna awansowała do ćwierćfinału rozgrywek.

Źródło: 24sata.rs, telegraf.rs, daviscup.com

About Dorota Grzegorek

Absolwentka filologii południowosłowiańskiej, geografii politycznej oraz turystyki i rekreacji. Miłośniczka turystyki górskiej, podróży z plecakiem oraz wypraw autostopowych. Interesuje się przede wszystkimi historią i szeroko pojętą kulturą krajów byłej Jugosławii, literaturą i językiem serbskim, podróżami po świecie oraz dziennikarstwem. Jej celem jest zwiedzenie wszystkich kontynentów oraz założenie własnego hostelu w Belgradzie.
KOMENTARZE