Home / Bałkany / Kosowo / Teksty Czytelników: Serce Kosowa
Mat. prasowe
Mat. prasowe

Teksty Czytelników: Serce Kosowa

Publikujemy esej o Kosowie autorstwa naszej Czytelniczki, pani Katarzyny Rosińskiej. Pani Katarzyna otrzymuje od nas również książkę „Kosowo. Społeczeństwo, Kultura, Polityka”, o której można przeczytać na naszym portalu i pobrać w formie PDF. Gratulujemy i zapraszamy do lektury oraz dyskusji.

Serce Kosowa

Nigdy nie byłam w Kosowie, nie mogę więc stwierdzić, czy slogany z t-shirtów, które widziałam w Belgradzie mówią prawdę, a głoszą one, że Kosowo to serce Serbii. Takie koszulki znajdują się obok tych z podobizną Putina, więc może jednak serbskiego serca należy szukać gdzie indziej? Może w Moskwie?

Jeśli przeniesiemy się w czasie okaże się, że w XIII wieku Prisztina, która obecnie jest stolicą Kosowa była stolicą Serbii! Potem jednak miasto trafiło w ręce Turków, a potem Albańczyków. Może jednak Turcy nie przejęli całego miasta? Może zostawili choć serce, które wciąż bije dla Serbii?

Nie, jeśli Kosowo rzeczywiście ma serce to bije ono dla Stanów Zjednoczonych, które jako pierwsze uznało niepodległość kraju. Już po kilku miesiącach od oficjalnego pożegnania z Serbią, w Kosowie stanęła amerykańska ambasada. Podobno nerkę można kupić za 100 tysięcy złotych, dlaczego więc Kosowo nie miałoby sprzedać swojego serca za 147 milionów dolarów? Tyle bowiem przekazano, by pomóc nowemu państwu. Środki te miały wesprzeć pokój i bezpieczeństwo, demokratyczne rządy i rozwój gospodarczy.

Cóż, możemy pogratulować Amerykanom, bo Kosowo jest „naj” w dwóch dziedzinach. Ma najniższą średnią wieku w Europie i najwyższe bezrobocie. Młodzi, bezrobotni mogą się teraz przejść po bulwarze Clintona lub pospacerować ulicą George’a W. Busha w Prisztinie. Turyści mogą natomiast kupić sobie pamiątkową Statuę Wolności. Po co więc wybierać się w długą i kłopotliwą podróż do USA, skoro wystarczy wpaść do Kosowa, żeby zobaczyć mini Statuę?

Słyszałam, że przejazd przez serbsko- kosowską granicę nie nastręcza żadnych problemów. Teoretycznie Serbia wciąż twierdzi, że Kosowo to południowa część Serbii. Granica jednak jest. Może po to, żeby podlizać się Amerykanom?

Nigdy nie byłam w Kosowie. Być może pewnego dnia tam zajrzę, kto wie, może nawet zostawię tam własne serce.

Katarzyna Rosińska

KOMENTARZE