Home / Bałkany / Albania / Trąbki i ludzie – bałkańskie orkiestry dęte
Boban-I-Marko-Markovic-Orkestar

Trąbki i ludzie – bałkańskie orkiestry dęte

Wystarczy udać się na jakąkolwiek uroczystość na Bałkanach, aby usłyszeć dźwięki grane przez lokalne brassbandy. Także miłośnicy bałkańskich filmów z pewnością są w stanie przypomnieć sobie wiele scen, w których uczestniczyła orkiestra dęta bądź w których muzykę graną przez nią było słychać w tle. Do międzynarodowej popularności tego rodzaju muzyki przyczyniła się z pewnością współpraca dwojga ludzi związanych z kinem – Emira Kusturicy oraz Gorana Bregovicia. Pierwszy z nich znany jest przede wszystkim jako reżyser, twórca wielu filmowych dzieł, do których muzykę – opartą w dużej części na grze orkiestr dętych – komponował Bregović. Kusturica ponadto sam jest muzykiem, a jego zespół No Smoking Orchestra1nierzadko wykorzystuje w utworach sekcje instrumentów dętych.

Kim są ludzie, będący największymi jej gwiazdami? Zawarte w tytule artykułu hasło Trąbki i ludzie odnosi się bezpośrednio do jednego z utworów Boban & Marko Marković Orkestar – Truba i čovek. Interpretować je można jako nierozerwalny, mistyczny wręcz związek muzyka z instrumentem, na którym gra. Doskonale widoczne jest to chociażby w wizualnych przedstawieniach zespołów. Na ogromnej większości fotografii czy okładek płyt członkowie zespołu występują wraz ze swoimi instrumentami, które także niejako wyznaczają ich tożsamość i wskazują na pozycję, jaką zajmują w swoim zespole.

Opowiadając o dętych orkiestrach, nie sposób pominąć w rozważaniach imprezy, która w pewnym sensie spaja wszystkie zespoły, tak profesjonalne, jak i amatorskie. Jak magnes przyciąga brassbandy z całego obszaru Bałkanów i turystów z całego świata, którzy rokrocznie nawiedzają niewielkie miasteczko w centralnej Serbii. Mowa oczywiście o Gučy i odbywającym się tam w sierpniu każdego roku Dragačevskim saborze. To właśnie dzięki temu wydarzeniu wypromowały się między innymi zespoły, w których grywali muzycy tacy jak Boban Marković (który kilkukrotnie wygrywał festiwalowy przegląd; dziś jego częściowo rodzinna orkiestra występuje w Gučy jako jedna z największych gwiazd), Elvis Ajdinović, Dejan Petrović czy Dejan Lazarević; o niektórych z nich mowa będzie w dalszej części artykułu. Za motto przewodnie organizatorzy festiwalu wybrali sobie słowa Milesa Davisa, który miał powiedzieć zachwycony poziomem muzycznym występujących tam trębaczy: I didn’t know you could play trumpet that way2!

Historia samego festiwalu wiele mówi o genezie popularności trąbki wśród Serbów. Według przekazu bardziej legendarnego niż potwierdzanego w źródłach, pierwszą serbską orkiestrę dętą nakazał założyć w 1831 roku książę Miloš Obrenović. Pewne natomiast jest to, że ich powstawanie wiąże się z tradycją wojskową – pierwsze orkiestry tworzyli żołnierze. Także w warstwie muzycznej, do dziś niektóre utwory swoim tempem i specyficzną rytmiką przywodzić mogą na myśl wojskowe marsze. Dźwięk trąbki służył w wojsku głównie jako obwieszczanie rozmaitych sygnałów, jednak po zakończeniu służby żołnierze grywali na nich także w celach rozrywkowych, niejako transponując na nie różne znane im melodie ludowe. Stawały się one często akompaniamentem do ludowych tańców, z których najpopularniejszymi i rozpowszechnionymi na całym terenie Bałkanów były czoczek oraz kolo. Pierwszy z nich, rozpowszechniony w XIX wieku przez tureckie orkiestry wojskowe, zaadaptowany został głównie przez Romów. Stąd też jego dość duża różnorodność w różnych krajach Półwyspu Bałkańskiego, w których ulegał on zmieszaniu z lokalnymi tradycjami muzycznymi. Interesującym przykładem tańca, który jest zarazem obrzędem, jest zaś kolo. On także, podobnie jak czoczek, znany jest i wykonywany w większości miejsc na Bałkanach. Polega on, jak każe domyślać się nazwa, na tańcu dużej liczby ludzi trzymających się za ręce w kole, w niezbyt skomplikowanym rytmie nadawanym im przez muzyków. Swe korzenie ma on w Dalmacji. Kolo, jak zostało już wspomniane, jest także tańcem obrzędowym. Tańczony jest z okazji wesel, świąt religijnych oraz lokalnych, spełnia przede wszystkim funkcje integracyjne – interesującym faktem jest, iż zwykle nie ma w nim podziału ze względu na płeć. Do dziś spełnia on ważną rolę m.in. wśród społeczności Arumunów, żyjących w rozproszeniu na terenie prawie wszystkich krajów bałkańskich.

Jak zostało wspomniane, do popularności muzyki grywanej na instrumentach dętych na całym obszarze Bałkanów w ogromnym stopniu przyczynili się Romowie, którzy wzbogacili ją o elementy swojego folkloru muzycznego. Dziś to głównie oni tworzą na Bałkanach tego typu muzykę, największe jej gwiazdy, znane na całym świecie, to właśnie Romowie. Zagadnieniu wykonywania przez Romów muzyki uznawanej tradycyjnie za serbską, narodową, przyjrzał się w swoich internetowych badaniach serbski etnolog, Ivan Čolović. Zwraca on przede wszystkim uwagę na to, że trąbka nie przez wszystkich uważana jest za typowo serbski instrument, bowiem i takie głosy wśród badaczy także się pojawiają. Cytuje przy tym etnomuzykolożkę, Andrijanę Gojković:

Fujarka, fujarka podwójna, dudy i gęśle, oto instrumenty autentycznej serbskiej muzyki. Od siebie dodaje jeszcze: Po Turkach mamy zurle (rodzaj fujarki), bęben, ćemane (instrument smyczkowy, podobny do tambury). Dopiero potem przychodzi kolej na trąbę, dzięki Cyganom3.

Zwraca on także uwagę na pewne rozróżnienie, według którego trębaczy serbskich nazywano białymi, zaś pochodzących ze społeczności romskich czarnymi. Rozróżnienie to nieść za sobą może pewne niebezpieczne już, konotacje rasistowskie, według których jedna z grup może uważać tę drugą za podrzędną sobie – i to bynajmniej nie tylko w sensie prezentowanego poziomu muzycznego. Čolović kontynuuje rozważania zwracając uwagę, że każdy z największych obecnych gwiazd festiwalu jest Romem, co organizatorzy zdają się pomijać, w pewnym sensie negując w ten sposób ich pierwotną, romską, tożsamość i kulturę4.

Dłuższą chwilę warto zatrzymać się przy wspominanej już kilkakrotnie rodzinie Markoviciów oraz ich zespole – jednej z najsłynniejszych orkiestr dętych. Boban, podobnie jak wielu trębaczy w Serbii, marzył o zdobyciu nagrody na festiwalu w Gučy. Swój talent szlifował pod czujnym okiem ojca, Dragutina. Zadebiutował w konkursie w 1984 roku, jako dwudziestolatek, zaś swoje marzenie o pierwszym wyróżnieniu spełnił podczas konkursu w roku 1988, kiedy to Boban uzyskał tytuł pierwszej trąbki, najbardziej prestiżowy, jaki może uzyskać instrumentalista na całym festiwalu. Kolejny, identyczny, sukces przyszedł trzy lata później, zaś w 1993 roku po raz pierwszy Boban odbierał nagrodę nie indywidualną, ale dla całej swojej orkiestry. Od tamtej pory w konkursach łącznie przypadły mu jeszcze cztery wyróżnienia. Warto odnotować, że Boban jako pierwszy w trwającej od 1961 roku historii festiwalu, dostał od wszystkich jurorów najwyższe oceny za swój występ.

W 2002 roku w orkiestrze Bobana zadebiutował jego syn, czternastoletni wówczas Marko – dziś stały członek zespołu, który obecnie nosi już nazwę Boban & Marko Marković Orkestar. On także swoją przygodę z trąbką zaczynał od pobierania nauk od Dragutina, swojego dziadka. Co ciekawe, ojciec początkowo raczej nie był przychylny pasji syna i kontynuowaniu przez niego rodzinnej tradycji, nie traktując poważnie jego zaangażowania w muzykę. Nieznośny hałas trąbki Marko spowodować miał nawet to, że ojciec zakupił mu w pewnym momencie tłumik do instrumentu. Doprowadziło to do tego, że Boban, dopiero za usilnymi namowami żony odkrył fenomenalny talent syna, gdy Marko miał dwanaście lat. Dwa lata później został już doceniony w pełni i dołączył do zespołu na stałe. Dziś jest głównym wykonawcą solowych partii utworów, sam także komponuje – ciężko dziś wyobrazić sobie orkiestrę Markoviciów bez Marko. Jako ciekawostkę w jego biografii odnotować można główną rolę w filmie z 2006 roku Guča. Pojedynek na trąbki, dość swobodnej interpretacji szekspirowskiego dramatu Romeo i Julia. Marko wciela się w nim w tytułowego Romea, członka romskiej orkiestry, który – ze wzajemnością – zakochuje się w serbskiej dziewczynie, córce słynnego trębacza. Na szczególną uwagę w filmie zasługuje poruszany już wyżej wątek konfliktu białych i czarnych muzyków, który opisywał Ivan Čolović.

Rodzinna tradycja nakazywała grę na trąbce także kolejnemu z wielokrotnych zwycięzców przeglądu w Gučy. Urodzony w 1985 roku w pobliżu Užic w zachodniej Serbii Dejan Petrović stał się członkiem już czwartego pokolenia trębaczy-Petroviciów. W odróżnieniu od Marko Markovicia jest trębaczem białym, także jego droga na szczyt zaczęła nieco wcześniej. Swój pierwszy publiczny występ przed szeroką publicznością zanotował już w wieku sześciu lat, zaś w czasie, kiedy Boban Marković odkrywał dopiero talent swojego syna, Dejan prowadził już własną orkiestrę złożoną ze swoich rówieśników. Przełomowym momentem w biografii Dejana była niewątpliwie śmierć ojca. Milovan Petrović, jeden z najsłynniejszych serbskich trębaczy lat 80., zmarł gdy jego syn miał szesnaście lat i znajdował się właśnie u progu swojej wielkiej muzycznej kariery. Dejan postanowił jednak kontynuować dzieło pozostawione mu przez przodków. Po raz pierwszy został laureatem Złotej Trąbki na festiwalu w Gučy w 2005 roku w wieku dwudziestu lat, co uczyniło z niego najmłodszego zwycięzcę tej nagrody w historii. Od tamtej pory zdobywał ją jeszcze dwukrotnie – w 2009 oraz 2010 roku. Jego zespół – Dejan Petrović Orkestar – funkcjonuje od 1996 roku, natomiast w tej chwili głównym projektem muzyka stał się Dejan Petrović Big Band. Powstał on z dodania do oryginalnego składu elementów takich jak instrumenty klawiszowe, perkusja, gitary oraz męski i kobiecy wokal. Zespół Dejana, ze względu na wielkie sukcesy – w dalszym ciągu przecież młodego – swojego założyciela5, także zapraszany jest na koncerty na całym świecie, łącząc w swojej muzyce w interesujący sposób motywy bałkańskie z jazzem. Warto także zaznaczyć, że orkiestra Dejana doceniona została m.in. przez Emira Kusturicę, współpracując z reżyserem przy jego filmie Zavet mi z 2007 roku.

Orkiestry dęte to oczywiście, ze wspomnianych już wyżej względów, bynajmniej nie tylko domena serbska. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych zespołów tego nurtu jest rumuńska Fanfare Ciocârlia. Warto o nich wspomnieć choćby ze względu na niezwykłą historię, jaka towarzyszy ich odkryciu. Dwunastu instrumentalistów z położonej blisko granicy z Mołdawią wsi Zece Prâjini dla muzycznego świata ujawnił w 1996 roku – dość przypadkowo – niemiecki inżynier dźwięku, Henry Ernst. Jak sam o tym opowiada w wywiadzie dla jednego z muzycznych portali:

Odbywałem podróże do Rumunii od dwudziestu lat. W czasie jednej z nich, znalazłem się w pobliżu wsi, w której mieszkali. Rozmawiałem z pewnym rolnikiem, kupując benzynę, i w czasie rozmowy powiedziałem mu, że bardzo lubię rumuńską muzykę. Wtedy on mi powiedział: Hej, jedź prosto przed siebie, a znajdziesz maleńką wioskę Zece Prâini, gdzie mieszkają Cyganie, którzy grają na dętych instrumentach! Była to dla mnie zupełna nowość, więc powiedziałem: Ok, fajnie, i pojechałem tam posłuchać ich. Przypuszczałem, że zostanę tam przez godzinę, ale kiedy usłyszałem tę muzykę, po prostu zwaliła mnie z nóg. Zostałem trzy miesiące (…) Dostałem zaproszenie do domu najstarszego muzyka w zespole. Dał mi piwo, a po pięciu minutach przybył młody muzyk i razem z tamtym po prostu zaczęli grać. W tym była taka moc, taki humor, to było zupełnie niespotykane. Grali tradycyjne tańce ze swojego regionu, covery znanych przebojów, tradycyjną muzykę z innych krajów, jak Bułgaria czy Serbia – nie można było tego usłyszeć nigdzie poza ich wioską. To wszystko było niezwykle odizolowane, a oni wykonywali tę muzykę na swój sposób (…)6.

Wcześniej grywali raczej spontanicznie i w wymiarze lokalnym na różnego rodzaju świętach i obrzędach, których dźwięk trąbki był jednym z nieodłącznych elementów – weselach, chrzcinach, towarzyszyli narodzinom i pogrzebom. Ernst, zafascynowany ich kunsztem, namówił ich do połączenia sił w jednym zespole oraz sam został ich menedżerem – którym jest do dziś. Dzięki niemu Fanfare Ciocârlia (z farncuskiego: fanfare – orkiestra; z rumuńskiego: ciocârlia – skowronek) jest dziś jedną z najbardziej rozpoznawalnych bałkańskich orkiestr, występowała już w ponad pięćdziesięciu krajach świata i współpracowała z wieloma innymi wykonawcami nurtu world music. Ich dyskografia zawiera siedem albumów, w tym jeden będący zapisem koncertu oraz Balkan Brass Battle – nagrany wspólnie z orkiestrą Bobana Markovicia. Zespół, mimo osiągnięcia międzynarodowego sukcesu na wielką skalę, pozostał wierny swoim korzeniom i społeczności, z której się wywodzą. W ich przypadku nie są rzadkością sytuacje, w których koncerty w ramach tournee po świecie łączą z występami na weselach w rodzinnej wsi. Fanfare Ciocârlia współpracują także aktywnie z romskimi wykonawcami z innych krajów, czego wyrazem stała się wydana w 2007 roku płyta Queens & Kings, na której pojawiły się utwory Ciocârlii wykonywane z towarzyszeniem innych romskich muzyków.

Niewykonalne byłoby zawrzeć choćby krótki przegląd bałkańskich orkiestr w tak ograniczonym artykule. Pojawiają się w nim przede wszystkim nazwiska związane ze swoistym mainstreamem tego gatunku muzyki, wykonawcy najpopularniejsi, których albumy figurują na szczytach list sprzedaży jeśli chodzi o całość gatunku world music. Warto pamiętać o tym, że orkiestry takie funkcjonują jednak głównie poza wielkimi scenami i halami koncertowymi. Przede wszystkim nadal pełnią ważną rolę w życiu swoich lokalnych społeczności, tak jak dawniej akompaniując ważnym wydarzeniom z życia jej członków, a imprezy takie jak festiwal w Gučy czy mniejsze przeglądy są dla nich jedynie okazją do zaprezentowania się szerszej publiczności i sprawdzenia swoich sił w konfrontacji z innymi zespołami.

1 Sam Kusturica jest w zespole basistą; ciekawostką jest fakt, że w zespole gra także – na perkusji – jego syn, Stribor.

2 Zdania co do tego, czy Miles Davies faktycznie uczestniczył w festiwalu są podzielone.

3 I. Čolović, Etno. Opowieści o muzyce świata w Internecie, Sejny 2012, s. 227.

4 Ibidem, s. 223.

5 Oprócz trzykrotnego zdobycia Złotej Trąbki, Dejan dwukrotnie został także pierwszą trąbką (1999; 2009), a jego orkiestra zwyciężała w przeglądzie aż czterokrotnie (1998; 2000; 2003; 2010)

6 http://thethread.dukeperformances.duke.edu/2012/09/interview-henry-ernst-on-fanfare-ciocarlia/ (dostęp: 2.01.2014)

About Joanna Lewińska

Kilka lat temu rzuciła wszystko, by zostać etnologiem. Dziś jest absolwentką tego kierunku na Uniwersytecie Wrocławskim. Ma niebezpieczną obsesję na punkcie wszystkiego, co bałkańskie - od kuchni, przez film i muzykę, aż po podróże. Szczególnie mocno uzależniona od kultury serbskiej.
KOMENTARZE