Home / Polityka / Turcja: Erdoğan na topie
Erdogan-publico.pt

Turcja: Erdoğan na topie

Recep Tayyip Erdoğan, premier Turcji, z pewnością wie, jak wygrać wybory. Jego sukces zaczął się trzynaście lat temu, kiedy to współzałożył Partię Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP). Przez te wszystkie lata osiągnął aż osiem politycznych zwycięstw z rzędu. 10 sierpnia 2014 roku przyszedł czas na kolejny, już dziewiąty, sukces. Pierwsze bezpośrednie wybory w Turcji, z miażdżąca przewagą 52 procent głosów, wygrał nie kto inny jak Erdoğan.

Jego osiągnięcia w ponad 11-letniej kariery jako premiera są równie imponujące. Od czasów dojścia do władzy AKP w listopadzie 2002 roku, wzrost gospodarczy wynosił średnio około 5 procent rocznie, inflacja została zahamowana, a armia została poddana większej kontroli cywilnej. Nie można zaprzeczyć, że polityk jest prekursorem dialogu z Kurdami – rozszerzając prawa mniejszości kurdyjskiej. W 2005 roku rozpoczął coś, o czym marzyli jego poprzednicy – rozpoczęcie rozmów akcesyjnych z Unią Europejską.

Istnieją jednak powody do zmartwień z powodu przeprowadzki Erdoğana do pałacu Cankaya w Ankarze. Świecka opozycja polityczna jak i wojsko zostało zastraszone rządami o autorytarnym zabarwieniu. Kiedy Turcy zeszłego lata wyszli na ulice Gezi parku w Stambule, odpowiedział gazem łzawiącym użytym przez policję. Po skandalu korupcyjnym pod koniec zeszłego roku, w który wciągnięta była nawet jego rodzina, zwiększył kontrolę nad … sądownictwem. Jego odpowiedzi na krytykę wolnych mediów sprowadziły się do prób ocenzurowania internetu.

To co niepokoi wielu, to chęć rozszerzenia uprawnień prezydenta. Erdoğan chce nadać temu urzędowi uprawnienia egzekutywy, tak jak we Francji. Aby to zrobić wymagana jest oczywiście zmiana konstytucji, do której potrzeba większości dwóch trzecich w parlamencie. Jest mało prawdopodobne, że AKP osiągnie to na własną rękę, ale może to sobie zapewnić zawierając chwilową koalicję z kurdyjską partią. To zapewniłoby Erdoğanowi realizację celu, a wraz z podatnym jego sugestiom premierem, mógłby utrzymać się przy władzy i zręcznie rządzić państwem aż do 2023 roku – stuletniej rocznicy utworzenia Republiki przez Ataturka. Taki obrót spraw nie podoba się zwolennikom pluralizmu politycznego. Potężna prezydentura może mieć miejsce, ale musi być wyważona przez inne konstytucyjne organy, których Turcji wciąż brakuje. Erdoğan wraz z autokratycznymi planami rządzenia krajem, raczej do tego nie dopuści.

Jaka jest zatem tajemnica sukcesu polityka? Szybko rosnący poziom życia w Turcji to jeden z czynników. Obecnie jednak gospodarka trochę zwalnia. Deficyt obrotów bieżących sprawia, że kraj jest bardzo zależny od napływu kapitału, a kiedy globalne stopy procentowe wzrastają, Turcja na tym cierpi. Kraj jest w „pułapce średniego dochodu” – utrata konkurencyjności w podstawowych towarach, które produkuje i niemożliwość przerzucenia się na produkcję wyższych technologii. Aby utrzymać wzrost gospodarczy Turcja potrzebuje zarówno liberalizacji reform jak i kapitału zagranicznego. Erdoğan nie wykazuje zainteresowania tym pierwszym. Nadzieja, że pewnego dnia Turcja wejdzie do UE podtrzymuje zainteresowanie inwestorów. Co więcej, Erdoğan myśli o swoim dziedzictwie. Realizowanie olbrzymich projektów infrastrukturalnych jest niewątpliwie plusem, ale jeśli ma stanowić podstawę modernizacji Turcji, świeżo upieczony prezydent musi obrać europejską ścieżkę. Co z tego, że infrastruktura czy inne gałęzie gospodarki będą się świetnie rozwijać, jeśli demokratyczne reformy pozostaną w tyle, o ile w ogóle cokolwiek się w tej kwestii zmieni.

Pierwszym sprawdzianem intencji Erdoğana będzie wybór premiera. W tym tygodniu ustępujący prezydent Turcji, Abdullah Gül, powszechnie szanowany, zarówno w kraju jak i za granicą, ma wystarczające poparcie żeby zagrozić Erdoğanowi. Erdoğan powinien pogodzić się z tym, że silny premier byłby lepszą opcją dla Turcji niż marionetka w jego rękach. Warto zauważyć, że niektórzy zaczynają porównywać Erdoğana nie do Atatürka, a Putina. I chyba nie jest to komplement.

Źródło: turkishnews.com

About Agata Michalewicz

KOMENTARZE