Home / Polityka / Turcja i Iran wzywają do zawieszenia broni w Syrii
Turcja i Iran - news.yahoo.com

Turcja i Iran wzywają do zawieszenia broni w Syrii

Iran i Turcja wspólnie wezwały do zawieszenia broni w Syrii przed planowaną na 22 stycznia 2014 roku, II konferencją pokojową w Genewie.

- Wszystkie nasze wysiłki zmierzają do zakończenia konfliktu i do zawieszenia broni, jeśli to możliwe, jeszcze przed konferencją w Genewie – powiedział minister spraw zagranicznych Iranu, Mohammad Javad Zarif na konferencji prasowej w Teheranie podczas spotkania z jego tureckim odpowiednikiem, Ahmetem Davutoğlu. – Iran i Turcja mają podobne punkty widzenia na temat kilku kwestii związanych z wojną domową w Syrii. Uważamy, że nie istnieje militarne rozwiązanie kryzysu syryjskiego – dodał. Davutoğlu wyraził również poparcie dla działań mających na celu uzyskanie zawieszenia broni w Syrii. – Nie możemy czekać kolejnych dwóch miesięcy i pozwolić cierpieć Syryjczykom. Już przed konferencją powinniśmy podjąć działania zmierzające do zaprzestania walk wewnątrz kraju.

Trzeba podkreślić, że rzadko zdarza się aby Iran i Turcja mówiły jednym głosem. Jednak poza wspólnym stanowiskiem dotyczącym zakończenia walk pomiędzy wojskami Asada a opozycją, stanowiska dwóch znaczących graczy na Bliskim Wschodzie się rozmijają. Iran jest kluczowym sojusznikiem reżimu syryjskiego prezydenta Baszara al-Asada, a Turcja zdecydowanie popiera rebeliantów starający się go obalić. Turcja, mająca poparcie Stanów Zjednoczonych, dostarcza broń  opozycjonistom, a Iran, wraz z pro-irańskim, libańskim Hezbollahem oraz szyickimi bojownikami z Iraku wspiera armię Asada. Persowie walczą z rebeliantami, których szeregi są spuchnięte od napływu sunnickich bojowników islamskich z całego świata muzułmańskiego. Syryjska opozycja oskarżyła Teheran o dostarczanie militarnego wsparcia dla armii Asada. Iran zaprzeczył, mówiąc, że jest to jedynie ekonomiczna pomoc dla Damaszku. Co ciekawe, niedawna wizyta syryjskiego premiera,  Wael Halkiego w Iranie sugeruje coś zupełnie innego. Nie wygląda na to, aby relacje na linii Damaszek-Teheran słabły.

Konferencja, sponsorowana przez Rosję i Stany Zjednoczone, ma się odbyć w szwajcarskim mieście 22 stycznia przyszłego roku, ale jeszcze nie wszystkie państwa potwierdziły swoją obecność. Według Francji i Stanów Zjednoczonych, drugie takie spotkanie w Genewie, od czasów konferencji pokojowej, która odbyła się w zeszłym roku, może doprowadzić do utworzenia rządu przejściowego. Należy jednak zauważyć, że pierwsza konferencja nie przyniosła żadnych wymiernych rezultatów.

Co na to Turcja? Spojrzenie wstecz.

Turcja jest otoczona przez niemal samych problematycznych sąsiadów: kraje bałkańskie, Kaukaz, Bliski Wschód oraz wschodnie kraje basenu Morza Śródziemnego. Taka kombinacja sprawia, że Turcja jest oczywistym krajem destynacji dla turystów, migrantów i uchodźców, w tym tych z Somalii, Bangladeszu czy Algierii. Migracja i uchodźstwo nie są nowym zjawiskiem, bo sięgają czasów Imperium Osmańskiego. W późnych latach 70-tych duża liczba uchodźców z Iranu zaczęła napływać do Turcji, a obecnie na jej terenie przebywa ponad 100 tys. wyznawców Bahaizmu. W 1991 roku około 460 tys. irackich Kurdów udało się do Turcji, jednak większość z nich powróciła do Iraku po zaledwie sześciu miesiącach. W 1992 roku ponad 20 tys. Bośniaków przyjechało z Bałkanów, a rok 1999 przyniósł 18 tys. uchodźców z Kosowa. Ponadto z powodzeniem można znaleźć skupiska Afgańczyków, których liczba to dziesiątki tysięcy, niektórzy z nich przesiedlili się z Iranu, podobnie jak Ormian czy Uzbeków. Przykłady te pokazują, że Turcja i jej społeczeństwo mają znaczące doświadczenie w kwestii uchodźców. W tureckich mediach nie odczuwa się jak w niektórych europejskich państwach, ksenofobii skierowanej przeciwko uchodźcom. Wręcz przeciwnie, Turcy nie wydają się panikować z tego powodu, nie czuć nuty niepewności w przekazie mediów. Jak do tej pory, jedynie w maju 2013 roku odnotowano jeden incydent skierowany przeciwko osiedlaniu się uchodźców na terenie Turcji.

Tureckie źródła szacują, że powyższe liczby są znacznie wyższe, a na tureckim terytorium przebywa obecnie około 400 tys. syryjskich uchodźców (UNHCR 2013). Około 190 tys. z nich zostało osiedlonych w namiotach, w którymś spośród 17 obozów. (Niektóre z obozów są ogromne i mogą pomieścić nawet do 30 tys. ludzi, tak jak Ceylanpınar, który stał się schronieniem dla 28 tys. Syryjczyków).

W marcu 2011 roku, kiedy to wybuchła wojna domowa w Syrii, wysiedlona ludność uciekła do różnych, najczęściej sąsiadujących krajów, tak jak to zwykle bywa w tego typu konfliktach. Jednym z nich jest oczywiście Turcja, która utrzymuje swoje granice względnie otwarte dla wojennych uciekinierów. Wiosną 2013 roku, według UNHCR (Agencji ONZ dla uchodźców), liczba uchodźców na świecie wyniosła 880 000, jednak nieoficjalne źródła podają, że liczba ta może sięgać nawet 1 mln 100 tys. międzynarodowych uchodźców, z czego aż 25% przypada na Turcję.

Turcja w ten sposób stanęła, po raz kolejny, w obliczu znaczącego napływu uchodźców z kilku regionów kryzysowych, w tym z Syrii, Afganistanu, Iranu, Iraku i Somalii, a także imigrantów z krajów Afryki subsaharyjskiej, Maghrebu i Maroka.

Konflikt w Syrii pochłonął już ponad 120 tys. ludzkich istnień podczas trwającej ponad dwa lata wojny domowej. Turecki rząd ma całkowicie odmienne zdanie niż Iran na temat syryjskiej wojny domowej. To Turcja spośród sąsiadujących z Syrią krajów przyjęła największą liczbę uchodźców, co zresztą wiąże się z wydatkami, a tam gdzie w grę wchodzą ogromne pieniądze, wchodzi również polityka i dominacja na Bliskim Wschodzie.

Żródła: english.alarabiya.net (1)(2)Strategic Sectors, Culture & Society Turkey, the Syrian Refugee Crisis and the Changing Dynamics of Transit Migration, Franck Düvell

About Agata Michalewicz

KOMENTARZE