Home / Bałkany / Turcja / Turcja: Konflikt z przedsiębiorstwem ratingowym?

Turcja: Konflikt z przedsiębiorstwem ratingowym?

Turcja ubolewa nad rzekomo nieuczciwymi ocenami agencji ratingowych, które przedstawiły kraj w niekorzystnym świetle, podczas gdy rząd ogranicza swoją krytykę, biorąc pod uwagę sugestię zagranicznych inwestorów.

Uzbrojony w swój pierwszy rating inwestycyjny prawie dwóch dekad, widząc rekordowe poziomy popytu inwestorów na tureckie akcje i obligacje, rząd premiera Recepa Tayyipa Erdoğana zrobił to, czego Ankara cały czas chciała: porzucił Standard&Poor (S&P), aby pokazać światu, kto jest szefem.

Od maja, Ankara jest w stanie konfliktu z  S&P, która, plasuje Turcję najniżej, wskazując, że kraj jest poniżej poziomu inwestycyjnego.

W styczniu 2013 roku agencja Standard&Poor oświadczyła po wielomiesięcznej współpracy, iż nie będzie już oferować pełnej obsługi ratingowej dla Turcji, która zakończyła się negatywnym raportem. Agencja ratingów kredytowych powiedziała, że nie udało się osiągnąć porozumienia z Turcją i będzie w przyszłości wystawiać jedynie „niechciane” oceny –  co oznacza, że nie będzie opłacana przez kraj, aby zapewnić mu „ochronę”, ale b edzie wydawać oceny w celu sprostania potrzebom inwestorów. Agencja ma zamiar kontynuować ocenę Turcji, ale już nie na zamówienie, ponieważ wierzy, że ma dostęp do wystarczających informacji publicznej rzetelnej jakości do wsparcia naszej analizy.

Wszystko zaczęło się w maju zeszłego roku, kiedy to premier Turcji powiedział, że Ankara nie będzie dłużej uznawać agencji, nazywając jej decyzję ideologiczną, po tym jak S&P obniżyło rating kredytowy z dodatniego do stabilnego poziomu.

S&P klasyfikuje Turcję na poziomie BB, dwa szczeble poniżej poziomu inwestycyjnego. Fitch z kolei podniósł poziom inwestycyjny do BBB, a tylko Moody uznał, że kraj jest na poziomie Ba1.

S&P twierdzi, że mniej niż 10% ich ratingów jest niechcianych, dotyczy to nie tylko Turcji, ale również Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych.

Agencja przywołała ogromny deficyt na rachunku obrotów bieżących Turcji – jej ujemny bilans w handlu dóbr i usług, dochodów z inwestycji zagranicznych i transferów pieniężnych, takich jak wynagrodzenia pracowników – jak również napływ kapitału zagranicznego, za który państwo musi płacić.

Nadal mamy do czynienia z napływem kapitału, a Turcja może wygodnie żyć ze swoim deficytem. Jeżeli ten napływ zniknie, to nastąpi to pod wpływem „zewnętrznych wstrząsów”, takich jak gwałtowny spadek wartości waluty, co pociągnie za sobą inflację i zwiększenie stóp procentowych, ostrzega S&P.

Turcja w 2011 roku była w Europie najszybciej rozwijającą się gospodarką, jednak jej deficyt zwiększył się do prawie 10 % krajowej produkcji w tym samym czasie. Deficyt w tym kraju pozostaje główną słabością ekonomiczną. Nawet w ubiegłym roku osłabił turecką gospodarkę, która i tak obecnie przeżywa znaczący wzrost. Według danych z listopada, deficyt zwiększył się do 4.48 miliardów dolarów w listopadzie, z 1.96 miliarda miesiąc wcześniej.

Turecki wzrost gospodarczy jest nadal wysoki w porównaniu z długiem krajów Unii Europejskiej i wielu państw na Bliskim Wschodzie. Finanse państwa są silne, a rząd dąży do zmniejszenia deficytu do poziomu 2,2% tegorocznej krajowej produkcji, a zadłużenie państwa ma wynieść około 35 % PKB, czyli znacznie poniżej większości państw strefy euro.

Źródło: turkishnews.com

About Agata Michalewicz

KOMENTARZE