Home / Polityka / Bezpieczeństwo / Turcja na celowniku: Jak Niemcy szpiegują swoich przyjaciół
-

Turcja na celowniku: Jak Niemcy szpiegują swoich przyjaciół

Od ponad roku niemieccy członkowie rządu krytykują USA za masowe szpiegowanie Europy przez ABN (Agencję Bezpieczeństwa Narodowego). Wstydliwe rewelacje ostatnich dni pokazują, że Niemcy mimowolnie szpiegowały Hillary Clinton oraz Johna Kerry’ego, a także obrały za cel Turcję.

W połowie lipca rząd niemiecki dokonał czegoś, z czego mógłby być choć trochę dumny. Po raz pierwszy w trakcie niekończącej się afery szpiegowskiej zareagował szybko, ostro i bezkompromisowo. Tajny agent pracujący dla Amerykanów został ujawniony wewnątrz Bundesnachrichtendienst (BND) – Federalnej Służby Wywiadowczej, a rząd w Berlinie nakazał głowie CIA opuszczenie Niemiec. Wydawałoby się, że Berlin przystępuje do ataku.

Nie trwało to zbyt długo. Cztery tygodnie później drużyna kanclerz Angeli Merkel wycofała się z ofensywy. W piątek, 15 sierpnia 2014 r. w dzienniku Süddeutsche Zeitung odnotowano, że BND – nawet jeśli przypadkiem – podsłuchało rozmowę Sekretarza Stanów Zjednoczonych, Hillary Clinton. Sensacja odbiła się rykoszetem na słowach Angeli Merkel „Szpiegowanie wśród przyjaciół? To nieakceptowalne.”.

Informacja, jaką otrzymał niemiecki Der Spiegel wskazuje, że sprawa dotyczy Clintona. W zeszłym roku dotknęła ona także jego następcę, Johna Kerry’ego podczas mediacji na Bliskim Wschodzie między Palestyną, Izraelem i państwami arabskimi. W owym czasie wykasowano wszystkie jego konwersacje pod nakazem BND-u. Fakt, że rozmowy Clintona nie zostały anulowane jest częścią skandalu w ABN-ie oraz efektem wielu niefortunnych zbiegów okoliczności w BND-nie.

„Podsłuchane przypadkiem”

BND od lat podsłuchuje ze swojej stacji w Bad Aibling w Bawarii satelitarne rozmowy telefoniczne w celu przechwycenia informacji z islamskiej sceny terrorystycznej. Jednakże ze źródeł wywiadowczych wynika, że amerykańscy wysoko postawieni obywatele także padli ofiarą podsłuchu BND-nu w trakcie satelitarnych rozmów telefonicznych wykonanych na pokładzie samolotu. Służby wywiadowcze opisały to, jako „wypadek przy pracy”.

W ten sposób Clinton wpadł w sieci BND-nu w 2012 r. Były sekretarz państwa zadzwonił do poprzedniego Sekretarza Generalnego ONZ, Kofi Annana. W tym to czasie Annan pełnił funkcję specjalnego wysłannika ONZ-Ligii Państw Arabskich w Syrii i chciał przekazać Clintonowi najświeższe informacje.

Zgodnie z protokołem w siedzibie głównej BND-u przygotowano kilkustronicową transkrypcję rozmowy i przesłano ją do wyższych rangą pracowników wywiadu. Ci, natomiast, kazali zniszczyć dokument. Wedle służb wywiadowczych nie przedostał się on do kancelarii Angeli Merkel.

Jednakże osobą odpowiedzialną za zniszczenie transkrypcji był Markus R., pracownik agencji w sektorze Pola Manewru/Kontakty Zagraniczne, który jak się okazało, został ostatnio oskarżony o pracowanie jako amerykański agent.

R. ewidentnie nie miał zamiaru pozbywać się dokumentu. Zamiast tego, rzekomo miał dodać go do skrzętnie skrywanych dokumentów nr 217 oraz dostarczyć Amerykanom. Niemieccy śledczy znaleźli je na USB R. w jego domu na początku lipca.

Kolejny głęboki cios zadany niemiecko-amerykańskim relacjom

Amerykanie biją przeciwnika jego własną bronią, oskarżając Niemcy o hipokryzję. Oficjalna wersja w niemieckich kręgach bezpieczeństwa twierdzi, że „sprzymierzone kraje nie są i nie były celem naszego zwiadu”. Źródła podały również, że od połowy zeszłego roku BND ma nakaz od kancelarii Angeli Merkel natychmiastowego zlikwidowania jakichkolwiek sposobów przypadkowego przechwytywania informacji, co zostało przekazane starszym oficerom w agencji zagranicznego wywiadu. Sprawa ta nadal pokazuje inny głęboki cios zadany niemiecko-amerykańskim stosunkom.

Pośród dokumentów rzekomo podkradzionych przez Markusa R., jeden wskazuje na bardzo delikatną kwestię: tak zwany „profil porządkowy”, wedle którego rząd federalny weryfikuje co cztery lata obowiązki BND-u. Obecnie używany profil zaakceptowano w 2009 r. i do tej pory nie został on odnowiony z powodu skandalu ABN-u. Nowa wersja ma ujrzeć światło dzienne w nadchodzących miesiącach.

Der Spiegel dowiedział się, że Turcja jest jednym z celów BND-u i oficjalnym państwowym celem dla agencji zagranicznego wywiadu. Fakt, że niemiecki wywiad na żądanie rządu obrał sobie za cel sojusznika NATO może osłabić niedawne próby poprawienia stosunków na linii Berlin-Ankara.

„Nie do zaakceptowania”

Reakcja Turcji została zatem stłumiona, aby uniknąć bolesnej i szkodliwej konfrontacji. Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Ankarze zaprosiło na spotkanie ambasadora Niemiec, jednak obydwie strony twierdziły, że atmosfera była „przyjazna”. Tureckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych orzekło, że szpiegowanie jest „nie do zaakceptowania”. W weekend, między 16 a 17 sierpnia rząd niemiecki obronił postawę Berlina w niedzielnym numerze dziennika Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung. Kanclerz Merkel od skandalu ABN-u nieustannie powtarza, że przyjaciele nie mogą szpiegować przyjaciół, ale źródła podają inaczej: „Nigdy nie uważaliśmy, że dotyczy to każdego państwa NATO.”. Wedle źródeł Turcja nie może być traktowana, jak Stany Zjednoczone czy europejscy partnerzy, tacy jak Wielka Brytania czy Francja.

Według tego źródła, to co dzieje się w Turcji ma natychmiastowe odbicie na wewnętrznym bezpieczeństwie w Niemczech. Niemcy stanowią przede wszystkim schronienie dla największej populacji tureckiej poza Turcją – 3 milionów Turków. Względy bezpieczeństwa dotyczą działalności Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), lewicowych lub prawicowych tureckich grup ekstremistycznych mieszkających w Niemczech oraz działalności dealerów narkotykowych i handlarzy ludzkim towarem. Źródło wywiadowcze podało również, że rząd turecki próbuje utrzymać swoje polityczne cele wśród tureckich organizacji w Niemczech.

Jednakże rząd w Berlinie już myśli nad tym, jak udobruchać zlekceważonego partnera, który gra ważną rolę na scenie politycznej, również w kontaktach z Irakiem. Wedle rządowego źródła Berlin zrobi wszystko, żeby zbliżyć się do Ankary.

Ale, podobnie jak w przypadku Stanów Zjednoczonych, może upłynąć trochę czasu zanim koalicja dojdzie do skutku.

Źródła: spiegel.de

About Magdalena Malec

Studentka (już prawie absolwentka!) Studiów Filologiczno-Kulturoznawczych na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie zgłębia tajemnice trzech języków obcych, co wiąże się z częstym płaczem i zgrzytaniem zębów. Jej miłością są j. obce, choć to trudny i burzliwy związek (patrz wyżej). Jej największą pasją jest język i kultura turecka, podróże, rzewna muzyka orientalna, poetyckie tureckie kino i taniec wschodni. Zafascynowana różnicami kulturowymi między krajami arabskimi, Iranem oraz Turcją, wzdycha po nocach o podbojach lingwistycznych na Bliskim Wschodzie.
KOMENTARZE