Home / Polityka / Turcja: Strajk głodowy Kurdów

Turcja: Strajk głodowy Kurdów

Ponad 700 Kurdów ryzykuje śmiercią w imię walki o prawa obywatelskie w Turcji, jednak ich premier wykazuje niewielkie zrozumienie.

Gdybyś wiedział, że ponad 700 twoich obywateli może niedługo umrzeć, co byś zrobił aby do tego nie dopuścić? To pytanie, które postawiono przed rządem tureckim i Recepem Tayyipem Erdoğanem, na które muszą odpowiedzieć w związku z masowym strajkiem głodowym kurdyjskich więźniów, który trwa już ponad 60 dni. Jednak do tej pory odpowiedź brzmi: nic. Bardzo niewielu zachodnich liderów wydaje się być świadomym problemu. Międzynarodowe media koncentrują się bardziej na geopolitycznych problemach i trwającym kryzysie syryjskim. Jednak muszą zapytać się samych siebie: czy Turcja nadal może być uznawana za wzór do naśladowania podczas tzw. arabskiej wiosny, zwłaszcza, że staje się coraz bardziej widoczne, iż rząd turecki jest apatyczny wobec praw demokratycznych i wymagań prawie 20- milionowej społeczności kurdyjskiej.

Strajk głodowy rozpoczęło 65 więźniów 12 września. Liczba ta wzrosła do 716, kiedy to wydano oświadczenie, że pro-kurdyjska Partia Pokoju i Demokracji (BDP), która wybrała swoich przedstawicieli, przyłączy się do strajku, jeżeli ich żądania będą nadal ignorowane. Unia Wspólnot Kurdystanu (KCK), miejskie skrzydło Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), grupy partyzanckiej uznaną za organizację terrorystyczną przez Turcję, USA i Unię Europejską. Jej członkowie, w większości Kurdowie, zdecydowali się na protest w imię trzech głównych żądań: zakończenia przebywania w odosobnieniu Abdullaha Öcalana, lidera PKK, od 1999 roku bez możliwości korzystania z pomocy prawnej od prawie roku, prawa do obrony w języku kurdyjskim w sądach oraz prawa do nauki w swoim języku.

Erdoğan, który sam był więziony przez cztery miesiące w 1998 r., zignorował te żądania i nie wykazuje empatii dla więźniów, którzy już osiągnęli krytyczny próg wycieńczenia po 40-dniowej głodówce. Tak długi okres odstawienia pokarmów powoduje trwałe uszkodzenie zdrowia, jeśli nie śmierć, i tego można spodziewać się w nadchodzących dniach. W kilku oświadczeniach złożonych w ciągu ostatnich dni Erdoğan oskarżył Kurdów o „szantaż” i „inscenizację politycznego show”. We wtorek w swojej wypowiedzi oskarżył również BDP i PKK o manipulowanie strajkującymi i nie skomentował oświadczenia wicepremiera Bülenta Arınça, że rząd przedłoży w parlamencie projekt reformy pozwalającej pozwanym używać języków innych niż turecki w sądzie.

Policja podjęła agresywne środki w stosunku do pro-kurdyjskich demonstrantów maszerujących w solidarności ze strajkującymi. Użyto gazu łzawiącego i zatrzymano wielu uczestników. Postawa Erdoğana jest jeszcze bardziej alarmująca zważywszy na fakt, że społeczność Turcji nadal pamięta dwa poprzednie strajki głodowe w latach 1996 i 2000, z czego ten ostatni spowodował ponad 100 zgonów. Tureckich aktywistów, którzy byli świadkami tragedii w 2000 r. ponownie próbują zmobilizować społeczeństwo jako mediatorzy między rządem i strajkującymi. Uczeni o międzynarodowej reputacji, tacy jak Judith Butler, wezwali do „poważnego dialogu z więźniami”. Komisja Europejska oraz Amnesty International wyraziła także zaniepokojenie.

Niemniej jednak, tureckie społeczeństwo jest niechętne, aby zrobić cokolwiek w celu zakończenia strajku, nie mówiąc o wsparciu żądań strajkujących. To dlatego, że nie potrafi odróżnić PKK, która nawołuje do autonomii w południowo-wschodniej Turcji, której 30-letnia walka zbrojna z armią turecką pochłonęła ponad 30 tysięcy istnień po obu stronach, a prawami obywatelskimi wymaganymi przez Kurdów. Eskalacja konfliktu na granicy turecko-syryjskiej dodatkowo komplikuje sytuację: PKK zwiększa swoje wpływy polityczne i wojskowe na terenach kurdyjskich w Syrii i walczy o autonomiczny region kurdyjski w tym kraju. Rząd turecki wydaje się cofać się o krok od krajowego programu „otwarcia kurdyjskiego”, ponieważ obawia się, że proces będzie wzmocnieniem separatystycznych żądań PKK.

Erdoğan zdobył międzynarodowe uznanie za wsparcie demokratycznych żądań ludności na Bliskim Wschodzie. Nie powinien przegapić okazji, aby poprowadzić prawdziwie demokratyczną Turcję. Powinien rozszerzyć wąskie reformy rządu, które zawierają w sobie m.in. nadawanie tureckiego kanału telewizyjnego i zajęcia fakultatywne z języka kurdyjskiego w szkołach, do poszerzenia praw cywilnych i obywatelskich oraz rozpocząć proces negocjacji, aby zakończyć trwający konflikt zbrojny z wybranymi posłami kurdyjskimi z BDP.

Ostatnie wypowiedzi wicepremiera na posiedzeniu pomiędzy ministrem sprawiedliwości i prezydentem Abdullahem Gülem, który wydaje się mieć bardziej postępowy pogląd na kwestię kurdyjską, rokują pozytywnie, dając nadzieję, że kryzys może być wkrótce zażegnany. Istnieją nawet przesłanki, że strajk może zakończyć się, jeśli prawnikom Öcalana zostanie przyznana możliwość z ramienia ministra sprawiedliwości wizyty w więzieniu, w ciągu najbliższych kilku dni. Jednak jeśli Erdoğan nie chce wkrótce powiedzieć: nie zrobiłem nic, aby uratować życie 716 obywateli – powinien działać szybko.

Źródło: guardian.co.uk

About Julia Krajcarz

KOMENTARZE

Witam,

Po przeczytaniu tego, że tak powiem bardzo stronniczego, artykułu postanowiłam wyrazić własną opinię na ten temat.
Jestem Polką mieszkającą od wielu lat w Turcji i znającą język turecki w stopniu bardzo dobry, co pozwala mi na śledzenie opisanych w artykule wydarzeń na bieżąco.
Mam wielu znajomych, z pochodzenia Kurdów, których ta cała papranina kurdyjskiej partii zupełnie nie obchodzi. Wszyscy mówią o tym, jaka krzywda dzieje się tureckim Kurdom, ale nikt nie wie, że wiele z ważnych osobistości w tym kraju są pochodzenia kurdyjskiego, np. First Lady, pani Erdogan. Bynajmniej nie jestem fanką tej rodziny, ale w tej kwestii popieram Premiera. Przedstawiciele kurdyjskiej partii BDP, zamiast kulturalnie i w sposób profesjonalny podejść do rozmów z rządem, organizują demonstracje, wrzeszczą, krzyczą, fałszują dokumenty. Podczas wczorajszej wypowiedzi, członek partii BDP trzymał w ręku zdjęcie wychudzonego i bliskiego śmierci młodego mężczyzny (rzekomo jednego ze strajkujących), które okazało się przedstawiać ofiarę bardzo rzadkiej i złośliwej choroby wyniszczającej organizm… Nawet to spaprali:)
Nie wierzcie, w to co pisze na ten temat prasa, bo tu w Turcji to wszystko wygląda inaczej…
A Prawo do nauki we własnym języku Kurdzi już posiadają…

Witam

Na początku chciałabym podziękować Pani za komentarz. Cieszę się, że artykuł pobudza do dyskuji.

Warto zauważyć, że teksty bazują na tłumaczeniach gazet/stron internetowych (nie tylko tureckich, ale też angielskich czy francuskich) i, tak jak Pani zauważyła, stronniczość, to coś, czego nie da się zupełnie uniknąć. Każda gazeta, z której czerpie się informacje, opisuje fakty ze swojego punktu widzenia. Oczywiście rozumiem Pani zarzut, że tekst o strajku może być stronniczy, ale Portal nie ma służyć przedstawianiu Turcji jedynie w dobrym świetle, pomijając problemy kraju – a jednak kwestia kurdyjska jest jednym z nich. Ten temat wywołuje ogromne emocje i ciężko jest napisać, wydawałoby się, tekst o charakterze informacyjnym, kiedy okazuję się, że może być on uznany za opinię.
Konsultowałam tekst własnie z Kurdami w Polsce (Turcy mają w większości podobne opinie na ten temat, co nie dziwi) i mają oni różne stanowiska. Możliwe, że na emigracji bardziej utożsamiają się ze swoim krajem, ale to jednak wciąż Kurdowie. Dodatkowo, posiadanie a wykonywanie prawa, to dwie różne kwestie.

Nie mnie oceniać sposób prowadzenia polityki. W każdym kraju wielu polityków lub nawet ugrupowań wyznaje zasadę, że cel uświęca środki. Trudno również nie zaprzeczyć słusznej uwadze, że wiele znanych osób w Turcji ma pochodzenie kurdyjskie, ale to raczej nie dziwi przy takiej mozaice ludności, w której przeważają Kurdowie. Artykuł kładzie nacisk na sytuację Kurdów. Zgadzam się, że jest napisany dość kontrowersyjnie, ale proszę przeczytać pozostałe artykuły na temat Turcji.
Mimo wszytsko uważam, że warto takie tematy poruszać i jeszcze raz dziękuję za komentarz.