Home / Polityka / Turcja: Udana laicyzacja państwa „islamskiego”?
Turkey flag

Turcja: Udana laicyzacja państwa „islamskiego”?

Dzisiejszy artykuł może wydać się nieco zaskakujący. Jest bowiem krótką (i subiektywną) relacją z wykładu profesora Jerzego Buzka zawierającym kwestie, obok których nie da się przejść obojętnie.

Profesor dr hab. Jerzy Buzek, były przewodniczący Parlamentu Europejskiego, był gościem Uniwersytetu Wrocławskiego, gdzie 15 kwietnia 2013 roku, w auli Leopoldina Uniwersytetu Wrocławskiego wygłosił wykład na temat Przyszłość Europy – Europa przyszłości”, którego organizatorem był Uniwersytet iFundacja Konrada Adenauera. Założeniem wykładu, jak podali organizatorzy, miała być prelekcja poświęcona przemianom zachodzącym w Europie.

Co ciekawe (i istotne) dla Czytelników naszego portalu, Profesor skupił się również na kwestii bałkańskiej oraz Turcji. Kraje te potraktował oddzielnie, ze względu na specyfikę wykładu, który Turcję traktował jako państwo muzułmańskie, a Bałkany w kontekście zachodzących tam zmian politycznych. Pozwolę sobie przedstawić w zarysie część wykładu dotyczącą Unii Europejskiej i skupić się na Bałkanach i Turcji.

Wykład zaczął się od omówienia w skrócie dwóch przyczyn światowego kryzysu ekonomicznego. Następnie Profesor od problemów gospodarczych przeszedł do kwestii politycznych.

Unia Europejska opiera się na fundamentach judeochrześcijańskich – zdanie to zostało kilkakrotnie powtórzone przez Profesora Buzka. Trudno temu zaprzeczyć, jednak czy rzeczywiście przyszłość Europy jest lub powinna opierać się tylko na tej, jakże pięknej, idei? Nie zapominajmy, że w UE żyje wiele milionów muzułmanów. Bez umiejętnie poprowadzonego dialogu międzyreligijnego, samo hasło: „fundament judeochrześcijański” raczej nie pomoże Unii wzmocnić się wewnętrznie i uporać z jej problemami, które przecież również wiążą się z muzułmanami tam zamieszkującymi. Oczywiście nie zostało powiedziane, że zdanie to ma rozwiązać jakiekolwiek problemy, jednak częstotliwość jego użycia może sugerować, że Europa nie może zapomnieć o swoich kulturowych korzeniach. Problem w tym, że pośród krajów UE niewiele państw rzeczywiście odzwierciedla judeochrześcijańską spuściznę. Francja jest świeckim państwem, Skandynawia podobnie. Nikt nie neguje źródeł UE, ale przyczyną powstania UE była przede wszystkim kwestia gospodarcza, a nie kulturowa. Stany Zjednoczone są spuścizną Unii Europejskiej – takie zdanie padło z ust Profesora. Jednocześnie zostało podkreślone (kilkakrotnie), że wykład nie jest antyamerykański. Jeżeli USA są spuścizną Europy, to czy również tam judeochrześcijański charakter ma swoje odzwierciedlenie?

Unia Europejska, chcąc być silnym graczem na arenie międzynarodowej, musi wzmocnić się wewnętrznie. Pojedyncze kraje nie mają znaczenia dopóki same nie będą silne, aby wszystkie razem mogły pracować na siłę organizacji. Przykładem, do jakiego odwołał się Profesor był Luksemburg – małe państwo, a jakże sprawnie działające.

Bałkany to region w Europie, z którym należy się liczyć. Dawny kocioł bałkański zmienił się diametralnie. Jednak, aby stać się częścią Wspólnoty, państwa bałkańskie muszą spełnić warunki jakie stawia UE. Właściwie to Profesor nie powiedział w tej kwestii nic zaskakującego. Wymaga się krajów bałkańskich likwidacji korupcji, przestępczości, osadzenia zbrodniarzy wojennych i wydania ich właściwym organom. Należy usprawnić działanie prokuratury i sądownictwa. Wymiar sprawiedliwości musi działać sprawnie i bezstronnie. Dziwi fakt, ze nie zostało wspominane ani jedno zdanie dotyczące przystąpienia Chorwacji do Unii Europejskiej.

Następnie Profesor Buzek przeszedł do transformacji jakie zaszły w Afryce Północnej – Libii i Tunezji. Co uderzyło najbardziej to fakt, że nazwał je państwami islamskimi, a muzułmanów – wyznawcami Mahometa. Oczywiście nie islam był tematem spotkania, ale Profesor popełnił podstawowy błąd, na który nie da się nie zwrócić uwagi. Przewodniczący Parlamentu, który wielokrotnie bywał w krajach muzułmańskich powinien wiedzieć, że dla muzułmanów nazwanie ich mahometanami to obraza. I nie znajduję usprawiedliwienia na te słowa. Nie jest to ani lapsus językowy ani przejęzyczenie. Podobnie z państwami islamskimi. Państwa muzułmańskie to nie zawsze państwa islamskie. Państwem muzułmańskim jest np. Egipt, a państwem islamskim jest Arabia Saudyjska i Iran. Państwo islamskie to ustrój polityczny połączony z islamem, gdzie szariat jest konstytucją. Trudno mówić o takiej sytuacji np. w Tunezji.

Według Profesora Turcja dokonała udanej laicyzacji państwa islamskiego. Obecnie jednak, z czym trudno się nie zgodzić, idzie w stronę islamu. Biorąc pod uwagę, że poziom wiedzy na temat islamu czy Turcji jest w Polsce dość niski, szkoda, że nie rozwinięto tej myśli. Mało kto przecież wie, że wynika to z polityki prowadzonej przez rząd Erdoğana. Turcja nagle nie stwierdziła: „warto wrócić do korzeni”. Profesor powiedział też o sukcesie Arabskiej Wiosny, oraz o tym, że Tunezyjczycy chcą iść do Europy poprzez UE, a nie przez Stany Zjednoczone. Jednak kto powiedział, że oni w ogóle chcą do Europy? Część szukającego lepszego życia zapewne tak, ale nie ma nic odkrywczego w tym, że Stany są w oczach niektórych krajów muzułmańskich traktowane jak wróg. Unia Europejska nie będzie zbawicielem, który przekona część niechętną na jakąkolwiek ingerencję państw zachodnich do zmian w ich państwie.

Wykład zakończył się m. in. stwierdzeniem, że EU musi uporządkować swoje sprawy i chce być silnym graczem. Polskie produkty cieszą się ogromnym powadzeniem w UE, a zagrożenie, że obca żywność zaleje Polskę, które było głównym argumentem przed wstąpieniem do organizacji, okazało się bezpodstawne. Obecnie porównuje się gospodarki poszczególnych państw, aby usprawnić działanie każdego z nich, co dawniej było nie do pomyślenia.

Podsumowując pragnę zamieścić, podkreślam, własną opinię, z którą nie każdy musi się zgadzać.

Po pierwsze, Turcja nie może być porównywana do Tunezji w kontekście przywołanym na wykładzie. Są to dwa, zupełnie różne kraje, borykające się z odmiennymi problemami. Historia tych państw kształtowała się odmiennie, ludność zamieszkująca te terytoria nie ma za sobą nic wspólnego. Trudno porównywać Arabów z Turkami czy Berberów z Kurdami. Oczywiście, islam jest czymś, co je łączy. Nie są to też państwa islamskie. Jednak wrzucanie ich do jednego worka jest całkowicie bezzasadne i bezpodstawne. Poza tym Turcja jest krajem konstytucyjnie laickim. Polityka rządu nie zmienia bowiem konstytucji, a w niej Turcy zapisali, że jedną z obowiązujących zasad jest właśnie laickość kraju.

Po drugie, patronatem wykładu była fundacja z ramienia niemieckiej partii CDU (Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna), Fundacja im. Konrada Adenauera.Zatem nie powinien dziwić fakt, że zamiast gospodarczych i politycznych spraw związanych z UE, Profesor płynnie przeszedł do problemów Afryki Północnej i świata muzułmańskiego. Wydaje się, że temat, który nie miał zbyt wiele wspólnego z Przyszłość Europy – Europa przyszłości” stał się jednym z głównych wątków. Dlaczego? Na to pytanie niech każdy sobie sam odpowiedzieć.

Po trzecie, fundament judeochrześcijański. Zakładam, że uczestnicy spotkania wiedzieli z jakich źródeł czerpie Unia Europejska. Dlaczego zatem nie poruszono kwestii przystąpienia Turcji do UE w kontekście judeochrześcijańskich korzeni? Podobnie z Bałkanami. Nie zapominajmy, że tam też żyją muzułmanie i nie są to emigranci, tak jak np. we Francji czy Niemczech. Zatem co czeka UE po przystąpieniu tych krajów do Wspólnoty i co z judeochrześcijańska spuścizną?

Oczekiwałam wykładu dotyczącego gospodarki i polityki zagranicznej UE, a nie problemów świata muzułmańskiego. Może i miał to być temat oboczny, do którego niepostrzeżenie wkradły się błędy merytoryczne, jednak wydaje się, że nie do końca tak było. Nie poruszono tematu kandydatury Turcji do UE tylko sukces laicyzacji tego kraju. Szkoda, że mówiąc o islamie, nie wzięto pod uwagę, że przeciętny Polak słysząc: islam, Turcja, Tunezja, Libia i Egipt jako punkt odniesienia zawsze stawia islam.

About Julia Krajcarz

KOMENTARZE

Pan profesor powiedział to, co wszyscy wiedzą od dawna i z czym Turcy już się zdążyli oswoić. Turcja nigdy nie wejdzie do UE, nie dlatego, że nie pasuje, czy ze względu na religię, ale z obiektywnych przyczyn. Wątpliwe i to bardzo, aby Ukraina czy Mołdawia weszły, kiedykolwiek do UE, podobnie jak Norwegia czy Szwajcaria, chociaż tutaj, szanse są większe. Turcja to niewątpliwie kraj eurazjatycki, podobnie jak Rosja, ani to Europa, ani Azja, podobnie jak USA czy Argentyna to ani Europa ani Ameryka (tak jak Meksyk, Gwatemala czy Peru, zamieszkane przez rdzennych Amerykanów). Pan prof. jest konserwatystą, przywiązanym do wartości chrześcijańskich, chociaż niekatolickich, bo jest ewangelikiem i ma do tego pełne prawo. To co Pani napisała, jest zbytnim „schylaniem karku” przed muzułmanami, którzy już nie raz chcieli podbić Europę od zachodu, idąc od strony Hiszpanii, od południa, przez Sycylię, Sardynię, południowe Włochy i Korsykę oraz od południowego-wschodu, przez Bałkany i Ukrainę. Na szczęście, niektórzy pamiętają o tym i żadne, lewicowe, bajeczki o „pokojowych” muzułmanach tutaj nic nie dadzą. Piszę to jako niewierzący, żeby była jasność. Jestem przeciwko jakiejkolwiek, poza gospodarczą, integracją UE i przeciwko integracji UE z Turcją, która powinna pójść drogą Rosji lub Ukrainy.