Home / Polityka / Polityka zagraniczna / Turcja: Zimny pokój z Iranem

Turcja: Zimny pokój z Iranem

Turcja i Iran w dalszym ciągu opierają się silnym tendencjom skłaniającym do wznowienia Zimnej Wojny z poprzednich dekad. Pytanie tylko, jak długo?

Jak dotąd, Turcja i Iran są w stanie współpracować w niektórych sprawach, nawet gdy ich rządy nie są w pełni zgodne. Chociaż angażują się w zastępczą wojnę w Syrii i kłócą się o północnoatlantycką linię obrony przeciwrakietowej, Turcja i Iran prawdopodobnie rozwinęły swoje więzi gospodarcze we współczesnej historii najbardziej jak się dało, z pomocą zachodnich sankcji wypierania konkurencji i umożliwienia Turcji, ostatecznie, osiągnięcia nadwyżki w handlu w stosunkach z Iranem, po latach ogromnych deficytów.

Odnowione turecko-irańskie napięcia ostatnich lat oznaczają nic innego, jak regres do historycznego wzorca ich związku. Starcia pomiędzy imperialnymi ambicjami tureckiego Imperium Osmańskiego i perskiej dynastii Safawidów, ukształtowały regionalną politykę na przestrzeni dziejów. Relacje Turcji i Iranu od zawsze były napięte, nawet w 1990 r., gdy oba rządy podejrzewały siebie o wzajemne promowanie terrorystycznych i separatystycznych ruchów. Dopiero w ostatniej dekadzie, pod rządami Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), udało się Turcji znacząco poprawić swoje stosunki z rządem Iranu.

Po pierwsze, obecność na scenie politycznej partii islamskich, mających znaczącą pozycję zarówno w Ankarze, jak i Teheranie, zachęca do turecko-irańskiego pojednania, chociaż ostatnio stało się przyczyną podziału. Świeckie partie polityczne w Turcji i krajowy ruch bezpieczeństwa narodowego, który zdominował turecką politykę dekadę temu, postrzega Iran, podobnie zresztą jak Syrię, jako potencjalne zagrożenie i stara się zacieśniać więzi z Izraelem. Jednak skrajnie prawicowa część AKP spowodowała, że tureccy i irańscy przywódcy znajdują wspólny punkt odniesienia: przywiązanie do islamu i bycie wrogo nastawionym do sposobu traktowania przez Izrael Palestyńczyków.

Wkrótce ten religijny pierwiastek stał się przyczyną podziału, kiedy premier Recep Tayyip Erdoğan zaczął wypierać na arenie politycznej prezydenta Mahmuda Ahmadineżada i innych liczących się Irańczyków. To on staje się powoli najbardziej popularnym muzułmańskim przywódcą wśród mas arabskich. Publiczne wystąpienia z ramienia AKP związane z atakami na Izrael i wspieranie różnych pro-palestyńskich inicjatyw, takich jak kontrowersyjne „flotylle wolności”, starając się jednocześnie  przeciwstawić izraelskiej blokady Strefy Gazy, nie pozostają bez echa. Erdoğan powiedział, że nowe reżimy polityczne w świecie arabskim powinny śledzić Turcję, która jest wzorem do naśladowania. W ubiegłym roku tureccy przywódcy poparli irańskich sunnitów (też w Iraku i Syrii), a nie masową szyicką opozycję (np. w Bahrajnie), natomiast Teheran zajął odmienne stanowisko, co znów spowodowało rozejście się dróg tych dwóch mocarstw.

Podobne rozbieżności wyniknęły w kwestii bezpieczeństwa. Oprócz rezygnacji z zacieśniania więzi z Izraelem, AKP dążyła do pogodzenia się z syryjskim sojusznikiem, co wyraźnie zadowoliło Iran. AKP uruchomiła szereg wspólnych inicjatyw z prezydentem Baszarem al-Assadem. W tym procesie nowym tureckim przywódcom udało się stłumić syryjskie poparcie dla Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), co zresztą było naśladowane przez Teheran.

Kilka lat temu tureckie i irańskie władze rozpoczęły wymianę antyterrorystycznych danych wywiadowczych i strajki przeciwko, jak sami określają, kurdyjskim terrorystom w północnym Iraku. Szybko jednak Iran zmienił zdanie i przestał popierać turecką politykę, kiedy Turcja wyraziła swoje poparcie dla sunnickich rebeliantów w Syrii. Wtedy Iran wyraził wsparcie dla PKK. Irańscy przywódcy narzekali, że Turcja staje się głównym regionalnym zwolennikiem zbrojnej opozycji, zmierzającej do obalenia al-Assada.

Najnowszy spór dotyczy systemu rakiet Patriot, które Amerykanie wdrażaja jako jeden z elementów systemu obrony powietrznej. Irańscy analitycy obawiają się, że rakiety typu Patriot mogą służyć podstawę ustanowienia strefy zakazu lotów, która pozbawiła al-Assada reżimu. Wtedy prezydent Ahmadineżad odwołał zaplanowaną wizytę w Turcji, co postrzegane jest jako reakcja na instalację amerykańskiego systemu ochrony na terytorium Turcji.

Irak stał się również głównym źródłem dwustronnych napięć. Turcja nie chce, aby Iran zdominował Irak. Obawia się, że Iranowi zależy na słabym i podzielonym Iraku, który nie będzie w stanie zakwestionować regionalnego prymatu Iranu. Turcja również postrzega Iran jako kraj, chcący podporządkować Bagdad szyickiemu systemowi orzekania, który będzie zależny od irańskiej polityki i gospodarki. Dlatego też, Turcja popiera silne państwo irackie, rządzone przez koalicję sił politycznych, które mogą utrzymać wewnętrzną stabilność, jak również przyczynić się do bezpieczeństwa regionalnego. Te warunki będą korzystne dla ożywienia produkcji w Iraku węglowodorów, na czym skorzystałaby Turcja, jako kluczowe państwo tranzytowe dla irackiej ropy i gazu. Dodatkowo, przywróciłoby to iracki wzrost gospodarczy, który będzie korzystnie oddziaływał na tureckich inwestorów i przedsiębiorców.

Te różne strategiczne wizje doprowadziły Turcję i Iran do odmiennych stanowisk.

Nawet problem siły nuklearnej utracił  znaczenie w kontynuowaniu dobrych relacji na linii Iran-Turcja. Ankara zyskała pewne uznanie w Teheranie w 2010, kiedy to starała się wzbudzić zaufanie poprzez budowanie porozumienia między Iranem a Zachodem w kwestii broni jądrowej. Gdy zachodnie rządy odrzuciły ten układ, turecka delegacja do Rady Bezpieczeństwa ONZ głosowała przeciwko nakładaniu dodatkowych sankcji na Iran. Chociaż przywódcy irańscy docenili wsparcie Turcji i jej twardą politykę rządu AKP przyjętą wobec kwestii palestyńskiej. Następnie oskarżyli Turcję o zmowę z Izraelem przeciwko Iranowi, po tym, gdy Ankara ogłosiła we wrześniu 2011 r., że pozwoliłaby NATO ustanowić wczesny radar ostrzegawczy w południowo-wschodniej Turcji, którego celem jest, co oczywiste, choć nieoficjalnie, śledzenie irańskich rakiet.

Turcy wyrazili swoje rozdrażnienie wobec irańskiej niewdzięczności za ich wysiłki na rzecz mediacji między Teheranem a Zachodem. Tureccy przywódcy jednak nadal sprzeciwiają się międzynarodowym sankcją nakładanym na Iran w związku z kosztami ekonomicznymi w ich własnym kraju, jak również myślą, jak sami mówią, o irańskich obywatelach. Trzeba pamiętać, że Iran to jeden z najważniejszych, jeśli nie najważniejszy, gospodarczy partner Turcji. Dodatkowo, import ropy naftowej z Iranu pozwala Turcji uniezależnić się gospodarczo od Rosji. Na mocy więzi gospodarczych na linii Turcja-Iran, wymiana handlowa przekracza obecnie 20 miliardów dolarów.

Niemniej jednak, jak na ironię, zachodnie sankcje dostarczają istotne korzyści dla gospodarki tureckiej. Tureccy przedsiębiorcy nadal napotykają liczne przeszkody w prowadzeniu działalności gospodarczej w Iranie. Jednak sankcje wykluczają z gry wielu zachodnich konkurentów, z którymi tureckie firmy wciąż muszą konkurować na innych rynkach, w tym na Bliskim Wschodzie. I najważniejsze – Turcja nie może płacić za irański import energii w dolarach lub euro, więc irańskie korporacje musiały zaakceptować tureckie liry, a następnie użyć tej waluty do kupna złota w Turcji, które może być sprzedawane na rynkach Zatoki Perskiej dla walut bardziej wymienialnych. Ta nowa praktyka pomogła zbilansować turecki handel po latach dużych deficytów.

Irańczycy mają już dość potencjalnych przeciwników, tak więc posiadanie potężnego sąsiada, który przeciwstawia się użycia siły wobec Iranu, jest nadal wielką zaletą. Władze Iranu zaapelowały do Turcji o wykorzystanie swoich kontaktów z syryjską opozycją w celu pomocy uwolnienia 48 irańskich zakładników. Oba kraje chcą utworzenia wspólnego uniwersytetu, wspólnej Komisji Gospodarczej i zwiększenia tranzytu i terminali granicznych. Turcja i Iran nie walczyli przeciwko sobie od XVII wieku.

Nawet poza więziami gospodarczymi, Turcja obawia się, że izolowanie i grożenie Iranowi może bardziej zradykalizować irańską politykę zagranicznej. Wyobcowany irański rząd może pogłębić swoje związki z organizacjami terrorystycznymi, interweniować głębiej w Iraku i Afganistanie, a także podejmować inne działania, mające na celu odwet wobec Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników, takich jak Turcja. I wojna między Iranem a Zachodem może – w tej perspektywie – okazać się katastrofalna w skutkach, ponieważ interesy regionalne Turcji poważnie cierpią, tak jak podczas konfrontacji między USA i Irakiem Saddama Husajna. Straty wojenne Turcji z udziałem Iranu byłby jeszcze większe.

Po dziesiątkach lat, w których jedna lub inna siła wyraźnie dominuje, mamy obecnie niebezpieczną sytuację, w której obie nie-arabskie reżimy uważają się za rosnące mocarstwa, które zasługują na najważniejszą pozycję na Bliskim Wschodzie. Ale z definicji i chyba doświadczenia można powiedzieć – co najwyżej tylko jedno z nich będzie mógło skorzystać z tego prymatu.

 

Źródło: silkroadstudies.org

About Agata Michalewicz

KOMENTARZE