Home / Bałkany / Ukraina jak Serbia z lat 90-tych?
ukraina protest

Ukraina jak Serbia z lat 90-tych?

Ostatnie wydarzenia na Ukrainie są bacznie obserwowane i komentowane przez serbskie media. Serbia, kraj który od 1 marca 2012 roku posiada status oficjalnego kandydata do Unii Europejskiej, a od 21 stycznia 2014 roku rozpoczął z nią negocjacje członkowskie, jeszcze całkiem niedawno zmagał się z podobnymi problemami, jakie obecnie rujnują państwo ukraińskie i przeciwko którym protestują Ukraińcy na Majdanie: bezkarność mafii oraz przeżarta korupcją gospodarka, sądy i najważniejsze organy państwowe.

Serbia lat 90-tych, która po pokoju w Dayton (1995) razem z Czarnogórą i Kosowem weszła w skład nowej, pomniejszonej już Jugosławii (dokładniej Federalnej Republiki Jugosławii powstałej po rozpadzie Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii) kojarzy się przede wszystkim z dyktaturą Slobodana Miloševicia, muzyką turbo-folk, morderstwami w dyskotekach, skorumpowanymi, oddanymi władzy mediami, zabójstwami politycznymi i panoszącą się wszędzie, bezkarną mafią. Taki polityczno-społeczny krajobraz Serbii sprzed kilkunastu lat nie odbiega za bardzo od obecnej rzeczywistości ukraińskiej. Dzisiejszy Kijów to – podobnie jak niegdyś Belgrad – bogata wyspa w morzu ogromnej biedy. Podczas gdy mieszkańcy ukraińskiej wsi wyprzedają bydło, aby móc opłacić dzieciom studia w stolicy, po Kijowie suną luksusowe Mercedesy i Bentleye o przyciemnionych szybach. Zupełnie, jak jeszcze przed laty w Belgradzie. Kijów to także miejsce, do którego ściągają Ukraińcy ze wszystkich części kraju w poszukiwaniu pracy. Podczas gdy pozostała część kraju upada, w pięciomilionowym Kijowie szansę na pracę ma każdy. – Wszystko to już przeszedłem w Serbii – mówi dla serbskiego dziennika „Politika” Serb Marko, który ożenił się z Ukrainką i zamieszkał w Kijowie. – Dzisiejsza Ukraina to wymalowana Serbia, Serbia lat 90-tych. Zupełnie, jakby ktoś przepisał scenariusz.

Co prawda, serbska stolica dalej pozostaje głównym centrum akademickim i biznesowym Serbii, ale obecnie jest to tendencja naturalna dla w kraju o nieco ponad siedmiomilionowej populacji i nie wynika więcej z mafijno-politycznych, patologicznych zażyłości. Do tego poziom życia w pozostałych częściach kraju stale się poprawia – w przeciwieństwie do Ukrainy, zamieszkanej przez ponad czterdzieści pięć milionów ludzi, gdzie poza Kijowem żyje się z dnia na dzień coraz gorzej. Gospodarka Ukrainy ma najniższy w Europie Wskaźnik Wolności, który jest zarazem jednym z najgorszych na świecie w ogóle – zajmuje pozycję 155, podczas gdy gospodarka Serbii jest na miejscu 95. Według danych MFW z 2012 roku PKB na jednego Ukraińca wynosi 3575 dolarów rocznie, co stawia Ukrainę obok takich krajów jak Irak czy Kongo. Dla porównania, PKB na jednego Serba to 10 405 dolarów.

Jednym z głównych problemów rujnujących ukraińską gospodarkę jest wszechobecna korupcja . Choć w Serbii jest to nadal poważny problem, walka ze zjawiskiem okazuje się coraz bardziej skuteczna (artykuł na ten temat ukazał się ostatnio na naszym portalu, przeczytać można tutaj) . Według indeksu Transparency International z 2012 roku, Ukraina znajduje się na 144 miejscu pod względem występowania korupcji.

Najbardziej przypominający Serbię lat 90-tych wydaje się być jednak nie stan gospodarki, ale obraz ukraińskiej klasy politycznej. Nie wydaje się być wielką przesadą porównanie kryminalistów zasiadających w ławach ukraińskiego parlamentu do choćby tak słynnego serbskiego polityka lat 90-tych, jak Željko Ražnatović, znanego pod pseudonimem „Arkan”. Ražnatović przed rozpadem Jugosławii wsławił się w całej Europie działalnością przestępczą i ucieczką z więzień, następnie w 1991 roku utworzył paramilitarną Serbską Gwardią Ochotniczą („Tigrovi”), podejrzewaną o dokonanie masakry w szpitalu w Vukovarze oraz najbardziej brutalnych czystek etnicznych w Bośni. W dniu swojej śmierci, zastrzelony w hotelu Intercontinental w Belgradzie, był największym i najbardziej wpływowym politykiem w Serbii. Choć dzisiejsi politycy ukraińscy nie mieli okazji wykazania się w trakcie żadnej wojny, walka o wpływy ukraińskich klanów oligarchów nie bardzo odbiega od metod stosowanych niegdyś w Serbii przez „Arkana”. Porwania, szantaże i zastraszenia są na Ukrainie na porządku dziennym. Podobnie, jak powiązania biznesu i władzy ze światem przestępczym. Sam prezydent Wiktor Janukowycz, przedstawiciel klanu donieckiego, w młodości dwa razy siedział w więzieniu, skazany za kradzieże i uszkodzenia ciała.

Jeszcze dalej w swojej analizie posuwa się w swoim artykule „The New York Times”, porównując Wiktora Janukowycza do samego Slobodana  Miloševicia. Uliczne protesty w Serbii w latach 1996-1997, pomimo małego wsparcia Zachodu i brutalnego tłumienia, okazały się początkiem końca dyktatora i mafijnych rządów.

*Wspomniany artykuł „The New York Times” pochodzi z grudnia 2013 roku, czyli z czasu, kiedy protesty w Kijowie miały jeszcze pokojowy charakter i nie było ofiar śmiertelnych.

Źródła: prekoramena.com, heritage.org, politika.rs, tanjug.rs, nytimes.com

About Joanna Berłowska

Ukończyła filologię serbską i chorwacką w Poznaniu, następnie przez dwa lata studiowała węgierski w Budapeszcie. Obecnie podróżuje po Europie Środkowej (także służbowo). Kiedy ma czas, pisze pracę magisterską o dwujęzycznych Węgrach w Wojwodinie. Od 2013 r. związana z redakcją portalu balkanistyka.org.
KOMENTARZE