Home / Bałkany / Albania / Urażeni sąsiedzi nieobecni na obchodach 100-lecia niepodległości Albanii

Urażeni sąsiedzi nieobecni na obchodach 100-lecia niepodległości Albanii

Albańczycy wielką fetą uczcili setną rocznicę podpisania deklaracji niepodległości 28 listopada 1912 roku. Przybyło wielu zagranicznych gości, jednak nie wszyscy zdecydowali się współdzielić albańską radość. Nagła zmiana planów prezydenta Macedonii i ministra spraw zagranicznych Grecji skończyła się politycznym nietaktem i napięciem na linii Tirana – Ateny.

W środę w Tiranie zawisła macedońska flaga, jednak prezydent Macedonii, George Iwanow, nie pojawił się na uroczystościach. Decyzję o tym, żeby nie przyjechać podjął po zeszłotygodniowej wizycie macedońskiego wicepremiera w Albanii, kiedy to jego samochód został obrzucony jajkami. Tirana potępiła ten incydent i zapewniła, że odnajdzie sprawców, nie zdołała jednak wpłynąć na decyzję prezydenta Iwanowa.

Macedoński dyplomata, Risto Nikovski, twierdzi, że to dobra decyzja i, że nie sam jajeczny incydent był powodem dla którego prezydent Iwanow nie pojawił się w Tiranie.

– W zeszłym tygodniu premier albański, Sali Berisha, oraz premier Kosowa, Hashim Thaci, wzięli udział w obchodach, które umniejszały państwu macedońskiemu – skarżył się na łamach Deutsche Welle na imprezę zorganizowaną przez największą albańską partię polityczną w Macedonii, Demokratyczny związek na rzecz Integracji, która wchodzi w skład rządu.

Analityk polityczny ze Skopja, Albert Musliu, przeciwnie uważa, że absencja głowy państwa wysyła zły komunikat i będzie miała negatywny wpływ na wzajemne stosunki z krajami i społecznościami albańskimi.

– 100-lecie niepodległości to największe święto albańskie od dwudziesta lat i unikanie go z tak błahego powodu nie przystoi – twierdzi Musliu.

Jedynymi reprezentantami Macedonii byli zasiadający w rządzie Albańczycy, czyli minister do spraw europejskich, Teuta Arifi, oraz Minister Obrony Narodowej, Fatmir Besimi.

Sprawa grecka

Grecki minister, Dimitris Avramopoulos, miał w środę wylądować na tirańskim lotnisku, jednak w ostatnim momencie zaniechał swojej wizyty po tym jak premier Albanii, Sali Berisha, w swoim przemówieniu nawiązał do idei Wielkiej Albanii, która zakłada państwo o terytorium obejmującym ziemię współczesnej Grecji. Minister stwierdził, że takie oświadczenie nie pozwala na świętowanie w atmosferze przyjaźni, zaufania i dobrych sąsiedzkich relacji, a nawet godzi we współpracę ekonomiczną i energetyczną.

Biuro Berishy odpowiedziało oświadczeniem. Słowa premiera Berishy wypowiedziane we Wlorze, mieście gdzie 100 lat temu została podpisana deklaracja niepodległości, były odniesieniem historycznym do 1912 roku i nie oznaczały żadnych roszczeń względem sąsiadów z południa, północy, czy wschodu.

Wiadomość o zbojkotowaniu albańskiego święta nie uszła uwadze innym sąsiadom Albanii. Włochy w osobie przewodniczącego Izby Deputowanych, Gianfranca Finiego, podczas rozmowy z albańskimi mediami broniły Berishę.

– To było przemówienie patriotyczne w pełnym tego słowa znaczeniu. Myślę, że nikt nie powinien w słowach Berishy doszukiwać się negatywnego nacjonalizmu – mówił Fini.

Źródła: Top Channel, BalkanInsight, Greek Reporter

About Piotr Zawodniak

KOMENTARZE