Home / Polityka / Władca umysłów, geniusz, ojciec bohaterów. Twarze Sergiu Nicolaescu

Władca umysłów, geniusz, ojciec bohaterów. Twarze Sergiu Nicolaescu

Źródło evz.ro jpg

Autor: Krzysztof Górski

Połowa rodaków go kochała, niemal tyle samo nienawidziło z całego serca. Filmy zmarłego w ubiegłym tygodniu Sergiu Nicolaescu – reżysera, scenarzysty i  aktora – kształtowały wyobraźnię kilku pokoleń Rumunów. Stanowiły źródło przyzwoitej rozrywki, ale także manipulowały historyczną świadomością, współbrzmiąc z nacjonalistyczną ideologią dyktatora Nicolae Ceauşescu.

Bez Sergiu Nicolaescu niewątpliwie rumuńska kinematografia byłaby inna, a jego wpływ na kino nad Dunajem – zarówno szkodliwy jak i pozytywny – można porównać do tego, jaki na polski film wywarli Juliusz Machulski, Jerzy Hoffman i Daniel Olbrychski razem wzięci.

Nicolaescu uosabia wiele z tego, czego Rumunia powinna się krępować, ale i z czego może być dumna. Niewielu rumuńskich twórców budziło u swoich rodaków tak silne emocje jak zmarły 3 stycznia twórca „Ostatniej nocy miłości” – tyle samo ludzi kochało go, co nienawidziło. Można napisać o Nicolaescu, że jego życie stanowi w pewnym stopniu metaforę najnowszych dziejów Rumunii – kraju dręczonego i kuszonego przez najmroczniejsze siły XX stulecia, ale przy pomocy niekiedy idących daleko kompromisów, próbującego odnaleźć swoje powołanie, wyszukującego enklaw, w których udawałoby się wygospodarować nieco przestrzeni dla samorealizacji.

Pluskwy na reżysera

W 1947 roku ojciec reżysera został aresztowany przez komunistów, skazany na 7 lat i skierowany do obozu pracy przy morderczej budowie kanału Dunaj-Morze Czarne. – Opuszczając więzienie podpisał kwit, że zostanie informatorem Securitate (tajnych służb) – wspominał artysta. – Wszyscy podpisywali, wszyscy! Po latach ojciec przyznał się Nicolaescu, że pracownicy Securitate domagali się od niego, aby donosił na swojego syna. – Po Rewolucji znalazłem w domu mikrofony. Były malutkie, takie na pół palca.

Niełatwe dzieciństwo nie przeszkodziło artyście w zrobieniu kariery, a losy Nicolaescu stanowią również dowód na to, że nawet w czwartej dekadzie życia można odnaleźć swoje powołanie i osiągnąć wirtuozerię w tym, co się robi. Reżyser „Daków” do filmu trafił bardzo późno – ukończył Wydział Mechaniczny Politechniki w Bukareszcie i do 1965 roku pracował jako inżynier.

Plakat do filmu DACII źródło filmweb.pl jpg

Już pierwszy pełnometrażowy film Nicolaescu,  zrealizowany w koprodukcji rumuńsko-francuskiej, przeszedł do dziejów rumuńskiej kinematografii. „Dacii” (Dakowie), który nasi rodzice oglądali w polskich kinach pod tytułem „Waleczni przeciw rzymskim legionom”, miał stać się wzorem dla późniejszych filmów historycznych, przede wszystkim przez swój rozmach i wykorzystanie tysięcy statystów.

W czasie paryskiej premiery „Daków” w 1967 roku, nieopodal restauracji Fouquets, w której spotyka się śmietanka francuskich filmowców, uwagę przechodniów przykuwał plakat z filmu, z tekstem „Un film du Serge Nicolaesco”. Twórca miał wtedy 37 lat. – Od tego momentu zaczęła się moja kariera międzynarodowa – wspominał reżyser.

Kiedy w Paryżu w 1968 roku szalała rewolta studentów, a Pragę zdobywały sowieckie czołgi, Nicolaescu pracował już z takimi tuzami światowego kina jak Orson Welles, czy Laurence Harvey. Dekada lat 70. jest dla artysty bardzo pracowita, jakby starał się nadrobić czas przepracowany poza filmem. Nicolaescu tworzy wówczas średnio dwa i pół filmu rocznie, ale zakłada również pierwszą w Rumunii szkołę dla kaskaderów.

Czerwone Hollywood

Rok 1973 to narodziny komisarza Tudora Moldovana, bohatera kultowego nad Dunajem cyklu filmów sensacyjnych, dziejących się w międzywojennej Rumunii. W pierwszym filmie z cyklu – „Un comisar acuza” (Komisarz oskarża) – tytułowy pracownik wymiaru sprawiedliwości (grany przez Nicolaescu) – prowadzi dochodzenie w sprawie masakry dokonanej przez komando Żelaznej Gwardii w więzieniu Viraga. Inspirację do filmu stanowiły rzeczywiste wydarzenia, jakie rozegrały się  w listopadzie 1940 roku w więzieniu Jilava w okolicy Bukaresztu.

Na planie „Komisarza” Nicolaescu spotyka się z aktorami, których nazwiska zapisały się w kronikach rumuńskiego teatru i kina jak Jean Constantin, Gheorghe Dinică, czy Amza Pellea. W ciągu swojej długiej kariery reżyser „Ciuleandry” zagrał 35 ról od komisarza Moldovana po bohaterów rumuńskiej historii takich jak średniowieczny władca Mircea Stary, premier i bohater I wojny światowej marszałek Alexandru Averescu, czy twórca fundamentów rumuńskiego państwa król Karol I.

Sergiu Nicolaescu źródło dcnews.ro

Filmografia Sergiu Nicolaescu obejmuje przeszło 60 pełnometrażowych filmów fabularnych, z których najbardziej znane są „Dacii” (1966), „Mihai Viteazul” (1970), „Atunci i-am condamnat pe toţi la moarte” (1971), „Cu mâinile curate” (1972), „Osânda” (1976), „Ultima noapte de dragoste”, „Nea Mărin miliardar” (1979), „Ciuleandra” (1985), „Mircea” (1989), „Coroana de foc” (1990), „Triunghiul morţii” (1999), „Orient Express” (2004), „15″ (2005), „Supravieţuitorul” (2008), film na który otrzymał największy w rumuńskiej historii kredyt, 1,8 mln RON (około 1,7 mln PLN) w konkursie Narodowego Centrum Kinematografii w 2006.

„Orient Express” był najchętniej oglądaną premierą rumuńską w 2004 roku. Słynny „Mihai Viteazul”  (o hospodarze Michale Walecznym, symbolu oporu przeciwko Turkom, który wedle rumuńskiej mitologii narodowej w 1600 roku po raz pierwszy zjednoczył trzy rumuńskie regiony historyczne – Siedmiogród, Mołdawię i Wołoszczyznę w jedno państwo) zdaniem dziennikarza Andreia Moisoiu był obrazem, który robił na widzach niebotyczne wrażenie i wbijał ich w krzesła. Nicolaescu kręcił filmy prawie do samego końca. „Poker” z 2011 roku, drugą komedia w jego karierze, obejrzało 25.000 widzów, co jak na warunki rumuńskie stanowiło frekwencyjny sukces.

Reżyser rewolucji, akuszer nowego systemu

Sergiu Nicolaescu to jeden z bohaterów tragicznych wydarzeń związanych z upadkiem rządów Nicolae Ceauşescu w grudniu 1989 roku. Ofiarami desperackiej obrony reżimu przed upadkiem, jak również chaosu, który nastał po ucieczce i egzekucji małżeństwa Nicolae i Eleny Ceauşescu, padło około tysiąca osób, chociaż wstępne doniesienia medialne mówiły nawet o kilkudziesięciu tysiącach.

Na temat tego, co działo się nad Dunajem i Temeszem w ostatnich dniach 1989 roku, filmowiec napisał kilka książek, ostatnią w 2011 roku pod wiele mówiącym tytułem „Mamałyga eksploduje. Grudzień 1989 roku”. Przy okazji premiery tego tomu Nicolescu miał powiedzieć, że udział w Rewolucji Rumuńskiej (reżyser podkreślał nieustannie rewolucyjny charakter upadku rumuńskiego komunizmu, chociaż wśród historyków nie ma w tym temacie zgody) był najważniejszą rzeczą, do której się przyczynił.

Reżyser „Orient Expressu” niemal natychmiast wystąpił przeciwko „dynastycznemu komunizmowi” panującemu w kraju (najważniejsze pozycje w państwie zajmowali krewni dyktatora) i zaczął wspomagać ludzi budujących nowy porządek. Był jedną z postaci, które po upadku tyrana pojawiły się na ogromnym balkonie gmachu partii komunistycznej, aby wygłaszać swoje polityczne credo.

Sergiu Nicolaescu aktor źródło dcnews.ro

Adam Burakowski, najlepszy w Polsce znawca współczesnej historii Rumunii, w swojej książce „Kraj smutny, pełen humoru. Dzieje Rumunii po 1989 roku”, na kilku stronach opisuje udział reżysera w kreowaniu nowego układu władzy. Być może to właśnie dzięki Nicolaescu – jego wyczuciu chwili, a przede wszystkim nieobcej aktorom umiejętności odbierania nastrojów tłumu – późniejszy prezydent Ion Iliescu zawdzięcza zdobycie stanowiska przywódcy kraju po Nicolae Ceauşescu. Burakowski opisuje jak na wspomnianym już balkonie swoje transmitowane przez telewizję  przemówienie zaczął wygłaszać komunistyczny aparatczyk Iliescu. – Szanowni towarzysze! – rozpoczął Iliescu.  Kiedy zebrany tłum zaczął wydawać antykomunistyczne okrzyki mikrofon przejął Nicolaescu, który uspokoił zebranych i przekonał, że Iliescu to odpowiednia osoba do sprawowania władzy. Jak pisze polski historyk – nie można wykluczyć, że bez jego wsparcia Iliescu zostałby wygwizdany i wrzucony w polityczny niebyt.

Mniej znany w naszym kraju jest fakt, że pierwszym pogrudniowym „dziełem” twórcy z Târgu Jiu jest montaż materiału filmowego z procesu i egzekucji Eleny i Nicolae Ceauşescu, który zleciły Nicolaescu tymczasowe władze kraju.  Wstydliwy film nie został w końcu wyemitowany i rzadko wspomina się o nim przy okazji pisania o biografii reżysera.

Niemal naturalną konsekwencją udziału w wydarzeniach rumuńskiego grudnia było aktywne włączenie się przez Nicolaescu w wir życia politycznego. W 1990 roku zostaje wybrany deputowanym z ramienia Frontu Ocalenia Narodowego (przejął władzę po upadku reżimu). W ostatnich wyborach, które miały miejsce 12 grudnia 2012 roku, zaledwie kilka tygodni temu, objął mandat parlamentarzysty już po raz piąty.

Jego Wysokość manipulator

Nieprzyjaciele zarzucali reżyserowi, że komunistyczny reżim nigdy nie skąpił mu środków na realizację wystawnych i przez to kosztownych producji. „Żadnego ze swoich filmów nie zrealizowałem na zamówienie. Wszystkie moje dzieła powstały dlatego, ponieważ chciałem je nakręcić, i nakręciłem je tak jak chciałem to zrobić. W sytuacji, kiedy trzeba było uzupełnić film o jakieś treści polityczne, robiłem to z naprawdę wielką, wielką rezerwą” – wyznawał po latach artysta. Nie do wszystkich trafiały te argumenty. Wielkie historyczne freski reżysera zbyt gładko współbrzmią z polityką historyczną Nicolae Ceauşescu, stanowiąc jakby nacjonalistyczną wykładnię jego dziejów Rumunii – zawsze zjednoczonej, jednolitej, pod przewodnictwem nieomylnego wodza (jak Michał Waleczny, czy hospodar Mircea) – takiej, jaką chciał zbudować współczesną sobie ojczyznę komunistyczny dyktator.

Sam Nicolaescu w jednym z ostatnich wywiadów z pewną dumą podkreślał swoją rolę jako ideologa: – „Dakowie” byli pierwszym nacjonalistycznym filmem od objęcia władzy przez komunistów – mówił bez ogródek. W przypadku innego swojego dzieła – „Mihai Viteazul” z 1970 roku – podkreślał, że był to pierwszy powojenny film rumuński, w którym widzowie komunistycznej Rumunii mogli zobaczyć na ekranie budynek cerkwi.

Cristian Tudor Popescu, dziennikarz i pisarz, powiedział o artyście, że „z pewnością był najlepszym manipulatorem kinematografii rumuńskiej w czasach komunizmu”, oraz powinien nosić tytuł „Jego Wysokość wykonawca programu propagandy narodowo-komunistycznej tworzonej na zamówienie Ceauşescu”. Badania opinii publicznej na temat tego jak Rumuni postrzegają swoją historię i jakie postaci ze swoich dziejów uznają za najbardziej wybitnej pozwalają do opinii Popescu dodać komentarz, że jeśli manipulatorem, to niesłychanie skutecznym.

źródła: Adam Burakowski, „Kraj smutny, pełen humoru. Dzieje Rumunii po 1989 roku”, Warszawa 2012

adevarul.ro, dcnews.ro, evz.ro

About Krzysztof Górski

Gdańszczanin z urodzenia i z wyboru, nie wyobraża sobie życia bez większej wody, najchętniej słonej. Rumunofil. Pisze pracę doktorską na Uniwersytecie Gdańskim, która dotyczy Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego. Po jej ukończeniu marzy mu się praca na uczelniach w Dar es Salaam, Mombasie albo Luandzie.
KOMENTARZE