Home / Bałkany / Grecja / Wybory w Grecji 2015: Krajobraz przed bitwą
syriza

Wybory w Grecji 2015: Krajobraz przed bitwą

Dziś, 25 stycznia 2015 od 7.00 do 19.00 odbywają się w Grecji przedterminowe wybory parlamentarne.  Są one skutkiem trzykrotnej grudniowej porażki parlamentu w wyłonieniu nowego prezydenta kraju (a może raczej: uzyskaniu przez prezydenta poparcia większości parlamentarnej, w związku z czym zgodnie z konstytucją uznaje się, że parlament nie jest w stanie efektywnie sprawować swych funkcji i należy uformować nowy).

O miejsca ubiegają się 22 partie i – wedle wstępnych sondaży – aż 7 z nich ma szanse przekroczyć próg 3% i wejść do parlamentu. Wybory te są proporcjonalne, jednak partia, która zdobędzie pierwsze miejsce otrzyma bonus w postaci 50 miejsc w 300-osobowym parlamencie (pozostałe mandaty przyznawane są proporcjonalnie). Nowy premier będzie miał 15 dni na otrzymanie wotum zaufania (151 głosów za). Walka de facto rozegra się najprawdopodobniej pomiędzy lewicową SYRIZĄ i centro-prawicową Nową Demokracją, ale według ostatnich sondaży, możliwe że żadna z tych partii nie będzie w stanie uzyskać większości. W takim przypadku prezydent Grecji da liderowi tej partii, która zdobyła największą liczbę głosów, 3 dni na uformowanie rządu. Jeśli to się nie uda, swoje 3 dni otrzyma druga w kolejności partia, a w razie ponownej porażki – lider trzeciego ugrupowania. Gdyby i to się nie udało, prezydent nakaże liderom trzech partii utworzyć rząd koalicyjny. W razie niemożności uformowania tegoż – jak stało się to w 2012 – wszystkie grupy parlamentarne utworzą rząd tymczasowy do rozpisania nowych wyborów.

Po raz pierwszy grecki elektorat ma aż tak wiele partii politycznych do wyboru. Ponadto, po raz pierwszy od dawna wybór może nie wynikać z wieloletniego przyzwyczajenia, gdyż grecka dwublokowość partyjna (PASOK-Nowa Demokracja) uległa dezintegracji.

Czy jest z czego wybierać?

Centroprawicowa Nowa Demokracja skompromitowała się po wielokroć i na wiele sposobów: sprawowała rządy przez wiele lat poprzedzających kryzys, następnie przyjmowała już pozycję sprzeciwu wobec memorandum (pakietu reform i oszczędności), przeprowadzała reformy memorandum, flirtowała z populistyczną, skrajną prawicą, a potem potępiała ją w czambuł.

Po prawej stronie wyborcy znajduje się również parta Niezależni Grecy, deklarująca głównie patriotyzm, choć de facto odmawiająca współpracy w ramach systemu politycznego. Prócz tego – (nie)sławny neonazistowski Złoty Świt.

Po lewej stronie – partia Rzeka (Potami), która zdaje się być centro-lewicowa, ale trudno powiedzieć cokolwiek na temat jej programu, starającego się zadowolić wszystkich, a najbardziej chyba liberalnych fanów partii. Obok Rzeki – grubsze ryby: koalicja Ruch Demokratycznych Socjalistów KIDISO (właściwie post-PASOK, jako że przewodniczy jej Jorgos Papandreu). Potomstwo partii, która zbierała cięgi za koszty polityczne kryzysu: nie zawsze słusznie, ale to właśnie może zaważyć na poparciu lub jego braku. Tym bardziej, że jak zarzucają Papandreu niektórzy komentatorzy, zachowuje się, jakby próbował udowodnić, że nepotyzm należy do katalogu praw człowieka, zaś w sprawie memorandum waha się od popierania Trojki po sprzymierzanie się z SYRIZĄ.
Z kolei Demokratyczna Lewica, która zaczynała jako silnie proeuropejska, również nie należy do najbardziej godnych zaufania: potrafiła bowiem poprzeć trójpartyjny rząd koalicyjny, a następnie się z poparcia wycofać bez podania przyczyn. Na końcu znajduje się skrajnie lewicowy plankton. Oraz, oczywiście, partia, która znajduje się na czołówkach gazet: greckich i światowych.

SYRIZA: Czy jest się czego bać?

Tsipras twierdzi, że jeśli jego partia zdoła uformować rząd, będzie starał się regenocjować umowy z wierzycielami. Jednocześnie zapowiada, że nie zamierza specjalnie spotykać się w tym celu z Angelą Merkel, raczej ma zamiar poczekać do lipca/sierpnia, kiedy to Grecja i tak musi rozliczyć się z długu. Nie ma też zamiaru negocjować z urzędnikami Troiki, wolałby prowadzić rozmowy z przedstawicielami Unii Europejskiej i jej instytucji. To wszystko retoryka symboliczna – Grecja ma (po)zostać równorzędnym partnerem: jednym z wielu krajów Unii, w ramach jej struktur, a nie podlegać globalnym instytucjom i spartykularyzowanym gospodarkom (np. niemieckiej). Mamy do czynienia ze specyficznie pojmowaną unijnością.

 – Oszczędności nie są zapisane w traktatach – mówi Tsipras i dodaje, że Grecja powinna wypełnić swoje zobowiązania instytucjonalne, ale nie polityczne, których dokonał ustępujący rząd. Kategoria woli politycznej wydaje się mieć dla niego duże znaczenie i często podkreśla on, że poprzednie decyzje odnośnie Grecji były nierzadko bardziej wyrazem właśnie woli lub jej braku, że były bardziej decyzją polityczną niż wyrazem czysto obiektywnych czynników lub koniecznością.

Zapytany, gdzie uda się z pierwszą wizytą zagraniczną, odparł: na Cypr, pokazując zarazem, jak istotna jest dla niego (samo?)wola i odwrócenie dotychczasowej hierarchii.

Kontra wobec Angeli Merkel może przysporzyć mu głosów. Grecy są zmęczeni patrzeniem na polityków zachowujących się jak kamerdynerzy niemieckiej Kanclerz (to, czy mają wybór, i dlaczego są w tej pozycji, to inna sprawa). Tsipras zaś podkreśla: “Nie uważam, żeby pani Merkel była inna niż pozostali przywódcy. Jest po prostu jedną z 28 podobnych sobie i nie będę biegł żeby się z nią spotkać”. W ten sposób chce pokazać polityczną niezależność (co istotne o tyle, że mało jest cech charakteru, które Greków by bardziej charakteryzowały i które by oni bardziej cenili, niż niezależność właśnie).

Jednocześnie SYRIZA jest świadoma współzależności, jakie – na różnych poziomach – Grecji dotyczą. Jej kampania mija pod hasłami sprawiedliwości społecznej, solidarności i równości, praworządności, przejrzystości i merytokracji, bezpieczeństwa gospodarczego i godnego życia dla wszystkich obywateli.

Polityka zagraniczna i Bałkany

Gospodarka znajduje się w centrum zainteresowania wszystkich partii, choć np. SYRIZA wiąże ją z polityką zagraniczną właśnie stwierdzając, że bez właściwie prowadzonej polityki zewnętrznej, państwo nie może zapewnić swoich żywotnych interesów. Dla SYRIZY przeświadczenie o globalizacji i połączeniu naczyń łączących Grecję z różnie rozumianym regionem: Bałkanami i Europą jest głębokie. Tsipras nawołuje do współpracy regionalnej, tak by Grecja – odrzuciwszy przestarzałe nacjonalistyczne zapędy, które obciążyły nie tak dawno temu Bałkany – współpracowała z sąsiadami. Tu można się domyślać, że chodzi również o niewymienia(l)ną z nazwy Macedonię, choć nie tylko. Grecja w wizji Tsiprasa, a zwłaszcza Saloniki, miałaby być sercem region, choć peryferią Europy. Dla Macedonii, która jest najbardziej poszkodowanym partnerem w regionie najlepiej by było, gdyby w Grecji do władzy doszła lewica: im bardziej radykalna, tym lepiej. (Paradoksalnie najlepszą sytuacją byłby tu rząd Komunistycznej Partii Grecji, która na czele ze swymi Sekretarzami Generalnymi, Aleką Paparigą (byłą) i Dimitrisem Kutsumbasem (obecnym), zatrzymawszy się mentalnie w ustaleniach i retoryce Kominternu, jest najprzyjaźniej do Macedonii nastawiony). To młodej lewicy z jej anty-nacjonalistycznym nastawieniem i pro-ekologicznymi projektami współpracy regionalnej najbliżej do Macedonii, która jest najbardziej zależna od politycznego klimatu. Relacje pozostałych państw regionu reguluje bowiem pragmatyka (Albania) lub Unia Europejska. Ewentualnie, zmysł pragmatyczny wzmocniony prawosławnym sentymentem (Serbia). Z tego powodu, SYRIZA byłaby paradoksalnie najbardziej sąsiadom przychylna, choć mało prawdopodobne, żeby jego potencjalny rząd, tak jak i jakikolwiek grecki rząd najbliższych lat, poświęcił prawdziwą uwagę sprawom regionu w wymiarze innym niż współpraca regionalna na rzecz poprawy infrastruktury lub konkurencyjności, współfinansowana z Unii. Jest to obecnie po prostu nieopłacalne, zarówno gospodarczo, jak i politycznie.

W szerszym kontekście, europejskim, Tsipras ma świadomość prowincjonalności własnego kraju, ale ze względu na stopień wzajemnych powiązań, w jego wizji nie ma Grecji bez Europy, ani Europy bez Grecji. Grecja powinna zachowywać się odpowiedzialnie i wiarygodnie. Ale czy tezy jego programu politycznego to gwarantują?

Niektóre postulaty wydają się być sprzeczne.

Szef SYRIZY ostro krytykuje Samarasa i Wenizelosa za pozostawanie na europejskiej smyczy nie tylko w kwestii szeroko krytykowanych reform Grecji, ale również ze względu na jego “bezkrytyczną” zgodę na nakładanie sankcji na Rosję, które zdaniem Tsiprasa nie opłacają się pogrążonej w kryzysie Grecji, a i Europę cofają w rozwoju do okresu zimnowojennego. W związku z tym, obecny rząd Tsipras nazywa “posłusznym uczniem w służbie niemieckich interesów oraz lobby kredytodawców i międzynarodowych funduszy spekulacyjnych”.

SYRIZA a kryzys Europy

SYRIZA uważa, że Grecja ma szansę wyjść z kryzysu, ale nie sama, ponieważ nie sama jest w kryzysie pogrążona. Podkreśla, że jest to problem wspólny i nie można go partykularyzować. Jednym z koronnych argumentów ma być deflacja euro jako skutek polityki oszczędności i porażka neoliberalizmu. Sądzi, że jedynym realistycznym sposobem wyjścia z kryzysu jest europejska solidarność. Proponuje rozwiązania nawiązujące do keynesizmu – zwiększenie inwestycji i popytu, i mówi wprost (tu akurat nie bez racji), że Grecja nie jest w stanie spłacić swoich długów na obecnych warunkach. I warunki te nie odnoszą się bynajmniej do zobowiązań narzuconych przez Troikę, ale raczej do obiektywnych czynników: bezrobocia, braku inwestycji, deflacji euro, braku środków na inwestycje przy jednoczesnym spłacaniu długów z nadwyżki budżetowej. 

Odpowiedź na to Tsipras widzi, jak już wspomniano, w odrzuceniu polityki oszczędności i mówi, że jakkolwiek jego plan nie wydawałby się szaleńczy, to nie dalej niż 2 lata temu proponował rozwiązania, które wtedy nazywano nierealistycznymi i antyeuropejskimi, a które następnie Trojka sama wprowadzała, często na własnym podwórku (chodzi np. o zmiany polityki Europejskiego Banku Centralnego wobec skupu obligacji rządowych na rynku wtórnym, łagodzenie polityki pieniężnej etc.). Gdy jednak zagłębić się w szczegóły, jego program jest populistyczny: obiecuje bowiem wiele, od darmowej służby zdrowia i programów pomocowych jak np. darmowy prąd dla 300 000 rodzin znajdujących się poniżej progu ubóstwa, obniżenie podatku opałowego, nie mówi jednak, skąd pieniądze na to wziąć.

Jak wyglądała kampania 

W sytuacji przedwyborczej dominuje silna polaryzacja, a centralną pozycję w dyskusji zajmuje kwestia relacji (gospodarki) państwa z partnerami i wierzycielami międzynarodowymi, co niekiedy jest tożsame. Kandydatom brakuje jednak zdystansowanej, zobiektywizowanej oceny roli wierzycieli, a karta „czynnika zewnętrznego“, jak np. Troika, jest rozgrywana w sposób demagogiczny przez obie strony barykady.

Nowa Demokracja straszy wyborców SYRIZĄ i wieszczy, że w razie wygranej partii Tsiprasa Grecja zostanie zrujnowana, a opcja wyjścia ze strefy Euro stanie się realna. Z kolei Tsipras twierdzi, że granie wizją tak zwanego „grexit“ to jedynie pusta retoryka strachu, ponieważ grecka przyszłość w Europie jest pewna. Czy to prawda, i jak ta obecność będzie wyglądała, zależy jednak od jutrzejszych wyborów. A te mogą się potoczyć w każdą stronę.

Nowa Demokracja nie dokonała zmian gospodarczych, które byłyby na tyle pozytywnie odczuwalne przez społeczeństwo, by przekonać do siebie większość wyborców. Z kolei, SYRIZA, która przedstawia się jako siła zdolna do wymuszenia zmiany na Europie, jednocześnie, nie wspomina – być może nie doceniając potęgi perswazji Troiki – o tym, że i kolejny rząd będzie musiał zrealizować reformy. Reformy równie trudne co poprzednio, a może nawet trudniejsze, gdyż tym razem sytuacja wyjściowa kapitału społecznego i otoczenia gospodarczego do wprowadzania reform jest gorsza – Grecy startować będą z niższego pułapu: horrendalnego bezrobocia (57% wśród młodych), upadku struktur zabezpieczenia społecznego, systemu zdrowia, edukacji, braku inwestycji gospodarczych. Paradoksalnie to właśnie ta obserwacja stoi właśnie w centrum  rozważań SYRIZY.

Postać: Wyborca. Charakter: chaotyczny

W grze o miejsca w parlamencie obywatele wydają się być co najmniej niezdecydowani, jeśli nie wręcz nieprzewidywalni. Część osób, które głosowały onegdaj na PASOK (centrolewicę), zamierza poprzeć Nową Demokrację, i odwrotnie. Co więcej, wielu popleczników SYRIZY mówi wprost, że wie, że Tsipras z wielu obietnic się nie wywiąże, ale i tak chcą na niego głosować. Większość Greków chce pozostać w strefie euro oraz w UE, a przy tym większość nawet nie wierzy, że opuszczenie struktur jest w ogóle możliwe. Jesteśmy przecież nierozerwalnie połączeni. Wyborcy przyjmują raczej, że grexit to tylko retoryka, która ma zmusić społeczeństwo do akceptacji kolejnych ograniczeń (i tu zdają się zgadzać z SYRIZĄ, dla której założenie o nierozerwalności związku naczyń połączonych jest punktem wyjścia do realizacji postulatów).

Wybory będą jednak znów głównie emocjonalne, choć w inny sposób, niż bywało w minionych latach. W niedzielę wiele osób pójdzie głosować wiedzionych, jak to określa część analityków, „zimnym gniewem“. Nie wściekłością, nie frustracją, nie gorącym uniesieniem i pragnieniem zmiany, ale uczuciem, któremu bliżej do chłodnej zemsty.

Na kim zemszczą się Grecy i czy wyjdzie im to na dobre – zobaczymy już na przestrzeni najbliższych kilku dni, od dziś począwszy.

Wyniki cząstkowe i ostateczne będą dostępne na stronie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych: http://ekloges.ypes.gr

About Olimpia Dragouni

Redaktor naczelna portalu Bałkanistyka.org. Autorka doktoratu o Macedonii (UW), badaczka islamu na Bałkanach. Prywatnie pół-Greczynka. We are the Borg. Resistance is futile.
KOMENTARZE