Home / Baklava / Zgrzyty na linii Belgrad – Zagrzeb
Serbia War Crimes

Zgrzyty na linii Belgrad – Zagrzeb

Relacje między chorwackimi a serbskimi politykami znacząco się w ostatnich tygodniach ochłodziły. Wszystko za sprawą awantury o Vojislava Šešelja i jego podżegających do nienawiści między oboma narodami wypowiedzi. Co gorsza, napięcia ze świata polityków przeniosły się już na niższy poziom, na poziom zwykłych obywateli. Dowodem na to są ostatnie incydenty w chorwackim Vinkovci.

Cała awantura wokół osoby Šešelja przybrała na sile jeszcze w listopadzie. Oskarżony o szereg zbrodni wojennych oraz zbrodni przeciwko ludzkości polityk został tymczasowo zwolniony przez Trybunał w Hadze ze względu na stan zdrowia. Cierpiący ponoć na raka jelita i wątroby Šešelj wrócił do Belgradu. Jak podkreślała Adelina Marini w swoim artykule na portalu Euinside.eu, w 23. rocznicę upadku Vukovaru Šešelj wzbudził gniew w Chorwacji oświadczeniem, w którym gratulował Serbom „oswobodzenia” wówczas „serbskiego Vukovaru”. Co gorsza, oświadczył, że on i jego partia (Serbska Partia Radykalna) „zrobi wszystko, co możliwe”, by „serbski Vukovar znów był częścią wielkiej Serbii”.

Nie ma się co dziwić, że w Chorwacji podniosły się głosy oburzenia. Premier Chorwacji Zoran Milanović odwołał ostatecznie nawet zaplanowaną na grudzień wizytę w Belgradzie. Worldbulletin.net cytował jego wypowiedź na ten temat. Premier podkreślał, że prosi serbskie władze jedynie o to, by zdystansowały się od wypowiedzi Šešelja, by podkreśliły, że są one złe. – Z jakiegoś powodu ten rząd nie wydaje takiego oświadczenia i w tej sytuacji byłoby śmieszne, gdybym udał się teraz do Belgradu – zaznaczał.

Inna rzecz, że w wywiadzie dla wspomnianego Euinside.eu minister spraw zagranicznych Chorwacji Vesna Pusić przyznała, że nie chciałaby być obecnie w skórze serbskich polityków i stawiać czoła konieczności radzenia sobie z taką postacią jak Šešelj w swoim kraju.

Doszło do tego, że chorwacki minister sprawiedliwości Orsat Miljenić ostrzegł, że Zagrzeb może chcieć blokować serbskie starania o wejście do UE, jeśli Serbia nie będzie rozliczać osób odpowiedzialnych za zbrodnie z czasów działań wojennych prowadzonych na terytorium Chorwacji na początku lat 90.

Głośnym echem odbiła się kłótnia między serbskimi i chorwackimi politykami w Parlamencie Europejskim, podczas dyskusji nad projektem rezolucji potępiającej Šešelja za podżeganie do wysuwania roszczeń terytorialnych i mowę nienawiści. Rezolucja wzywała także Serbię do przeprowadzenia śledztwa, by sprawdzić czy Šešelj złamał serbskie prawo oraz do wzmocnienia procedur legislacyjnych dotyczących mowy nienawiści i podżegania do przemocy.

Ciekawostką jest fakt, że w tej sprawie wypowiadał się m. in. polski europoseł Kazimierz Michał Ujazdowski, z Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. – Potępienie pana Šešelja i jego zbrodni, sprawiedliwe i konieczne, nie może zamykać drzwi dzielnemu narodowi serbskiemu do uczestnictwa we wspólnocie europejskiej – ma do tego prawo, jak pozostałe narody bałkańskie – podkreślał w swoim wystąpieniu Ujazdowski.

Po stronie serbskiej zaczęły pojawiać się nerwowe komentarze, pełne irytacji z powodu tego, że instytucje unijne chcą – zdaniem ich autorów – „dyktować” serbskim politykom, co mają robić. Z kolei organizacja zwana Progressive Club, na której czele stoi Čedomir Antić, wydała oświadczenie, w którym oskarża o nieprzestrzeganie europejskich wartości – dla odmiany – Chorwatów.  „Chorwackie władze nadużywają członkostwa w UE, by kontynuować swoją kampanię przeciwko Serbii. Taka radykalna, szowinistyczna kampania przeciwko Serbom niestety stała się sposobem na zyskanie poparcia chorwackiego społeczeństwa” – przekonują w tym oświadczeniu.

Inni przedstawiciele strony serbskiej podkreślają, że chorwaccy politycy nie powinni wyrywać się do pouczania Serbów w kwestii przestrzegania wartości demokratycznych i poszanowania praw człowieka, jeśli sami nie potrafią w swoim kraju skutecznie zapobiegać rozprzestrzenianiu się nacjonalistycznych, a nawet nazistowskich poglądów i ideologii.

Dowodem na to, że z tym ostatnim w Chorwacji nadal jest kłopot, są wydarzenia z Vinkovci sprzed kilku dni. Na fasadzie tamtejszej parafii prawosławnego kościoła pojawiły się napisy o treści i symbolice związanej z ideologią ustaszy. Jeden z nich wprost nawoływał do przemocy wobec Serbów. Serbowie mieszkający w żupanii vukovarsko-srijemskiej żalą się, że takie sytuacje nie powodują adekwatnej reakcji chorwackich władz, a sprawcy zwykle pozostają „nieznani”.

Po obu stronach mnożą się więc wzajemne oskarżenia i perspektyw na to, by przestało wiać chłodem nie widać. Žarko Puhovski, były przewodniczący Chorwackiego Komitetu Helsińskiego podkreślił jednak, że brak reakcji na mowę nienawiści ze strony Šešelja jest w pewnym sensie większym problemem dla samej Serbii, niż dla Chorwacji.

About Justyna Krupa

Doktorantka na Uniwersytecie Jagiellońskim, na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych, mająca również doświadczenie w dziennikarstwie. Piszę głównie o Chorwacji i Serbii.
KOMENTARZE