Home / Bałkany / BiH / Życie w rezerwacie – ani w BiH, ani w Chorwacji
drzavna granica - novina.ba

Życie w rezerwacie – ani w BiH, ani w Chorwacji

Jak funkcjonować na granicy dwóch państw, gdzie mimo oddalenia o tak zwany rzut kamieniem od swojej własności czy rodziny, próby dotarcia do nich karane są ze względu na nielegalne przekraczanie granicy?

Żyjący w okolicy górnego biegu rzeki Uny i Butižnicy w odległości około 80 km od Martin Brodu w BiH do Strmicy w Chorwacji czują się, jakby żyli w rezerwacie. Nie chodzi tylko o walory otaczającej ich natury – parków narodowego i przyrody, czystych rzek i lasów, ale o przebiegającą przez ten teren granicę, która skomplikowała ich życie.

Wiele wsi, mimo że należy do Chorwacji, można odwiedzić tylko poprzez przejście na teren Bośni i Hercegowiny i odwrotnie – przechodząc z Chorwacji do wsi znajdującej się w BiH. Stąd w obu państwach przy granicy funkcjonują miejscowości o tych samych nazwach. Żeby dotrzeć do niektórych z nich, granice trzeba przekroczyć nawet cztery razy, zgłaszając się przy tym policji granicznej Chorwacji i BiH.

Martin Brod jest w najtrudniejszej sytuacji, bo jego mieszkańcy nie posiadają zezwoleń na ciągłe przekraczanie granicy, ale nawet gdyby je mieli problem stanowiłby brak przejścia granicznego. Z tego miasta do oddalonego o 20 km Srbu w Chorwacji mieszkańcy muszą udawać się okrężną drogą o długości 120-150 km, gdzie takie przejścia graniczne funkcjonują. Ci, którzy zdecydują się na wybór krótszej drogi, muszą się liczyć z karą pieniężna, bo łamią prawo nielegalnie przekraczając granicę.

Nieświadomi skomplikowanej sytuacji turyści docierają w te rejony celem zobaczenia wodospadów w parku narodowym Una. Rezygnują jednak ze zwiedzania, bo napotykają dosłownie i w przenośni betonowy mur.

Przed wojną problem ten nie istniał, a mieszkańcy swobodnie przechodzili przez ten obszar. Teraz muszą zdobyć zezwolenie na przejście, które wydawane jest np. na podstawie udowodnienia posiadania rodziny w drugim państwie (czyli w praktyce tej samej wsi), ale upoważnia ono do podróży tylko do pięciu kilometrów od granicy.

Obecnie praktycznie nie funkcjonuje tam infrastruktura transportowa, a kiedyś dziennie przejeżdżało przez tę okolicę nawet 60 pociągów osobowych i towarowych. Mieszkańcy nie mogą się odnaleźć w tej skomplikowanej sytuacji, a turyści nawet nie próbują jej zrozumieć, przez co potencjał regionu, który mógłby skorzystać ze swoich walorów turystycznych jest niewykorzystany.

Źródło: oslobodjenje.ba, bljesak.info

About Angelika Zanki

Absolwentka Europeistyki i Slawistyki Zachodniej i Południowej (kroatystyka) na Uniwersytecie Warszawskim, studiowała również na Wydziale Filozoficznym w Zagrzebiu, doktorantka UW. Jej korzenie wywodzą się z Dalmacji, stąd miłość do Chorwacji i zainteresowanie całym regionem. Lubi zajmować się tłumaczeniami i uczeniem chorwackiego. Zainteresowana sytuacją polityczną i gospodarczą Chorwacji oraz Bośni i Hercegowiny, jak i kulturą obu krajów.
KOMENTARZE